PODSUMOWANIE MIESIĄCA LUTY 2025

Najkrótszy miesiąc w roku okazał się … faktycznie niedługi. Albo czas w jakiś sposób przyspieszył, bo jeszcze niedawno pisałem podsumowanie stycznia, a tu już na horyzoncie marzec. I za moment początek wiosny, który na razie zwiastują nie bociany i pierwsze krokusy, ale coraz większa liczba nowości wydawniczych. Po chwili odpoczynku od nadmiaru premier, powoli wracamy do książkowego zawrotu głowy. I czasu niekończących się decyzji dotyczących wyboru kolejnej nowości do lektury ze świadomością, że niedawne premiery (nie)cierpliwie wciąż czekają na swoją kolej. Czy się doczekają? Czas pokaże.

W lutym przeczytałem dziesięć powieści, zrecenzowałem osiem. Przyznam, że trochę więcej czasu niż planowałem zajęła mi lektura Biblii jadowitego drzewa Barbary Kingsolver, ale to obszerna książka i jej recenzję przygotuję na początku marca.

A oto jak prezentują się lutowe lektury w recenzjach:

  1. Krucyfiks Chris Carter – zdecydowałem się powrócić do kolejnej serii kryminalnej, którą wyrywkowo czytałem kilka lat temu i początek jest całkiem udany;
  2. Dziewczyna z pokoju 12 Kathryn Croft – dawno niewidziana na polskim rynku wydawniczym autorka powróciła ze zgrabnym thrillerem psychologicznym;
  3. Dom nad jeziorem Kate Morton – dzięki wznowieniom powieści australijskiej autorki w Serii butikowej Wydawnictwa Albatros zdążyłem nadrobić jej twórczość, choć akurat w tej fabule dostrzegam pewną wtórność;
  4. Biuro skradzionych wspomnień Gaëlle Nohant – książka podejmuje ważny temat, ma dobre momenty, ale sposób, w jaki francuska autorka traktuje wątki historyczne dotyczące Polski, zdecydowanie nie przypadł mi do gustu;
  5. Biuro do spraw tajemnych Éric Fouassier – francuski kryminał retro z wątkami ezoterycznymi: dobra rozrywka, ale do ideału nieco brakuje;
  6. Płuca Pedro Gunnlaugur Garcia – kolejna warta uwagi powieść w Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego; tym razem to ciekawie napisana saga rodzinna;
  7. Ja, ty, ona Sue Watson – solidny brytyjski thriller psychologiczny całkiem dobrze zadomowionej na polskim rynku wydawniczym autorki;
  8. Inwazja C.J. Sansom – to już piąta odsłona serii z Matthew Shardlake’m i wciąż na wysokim poziomie.

W lutym, aż sam się zdziwiłem, nie obejrzałem żadnego filmu – każdy wolny wieczór poświęciłem przede wszystkim lekturze, bo odniosłem wrażenie, że znów mam same zaległości. Oglądam za to seriale. Oprócz tych, które wymieniłem w styczniu, sięgam na nowe odcinki Głowy rodziny (Family Guy), zacząłem właśnie trzeci sezon Kronik Seinfelda (Seinfeld) – kojarzę go z telewizji sprzed lat – niby dobrze wspominam tę produkcję, a jednak chyba niektóre sitcomy niekoniecznie dobrze się starzeją, pewnie późniejsze sezony, których nie znam, ale planuję zobaczyć, będą nieco lepsze. Zobaczymy.

Zdecydowałem się dać drugą szansę serii HBO Biały Lotos i zacząłem oglądać ten serial od początku – chyba tym razem trafił na swój czas lepiej niż poprzednio, bo póki co, całkiem dobrze go odbieram. Śledzę także losy bohaterów Morderstwa w Äre na podstawie książek Viveki Sten, ale oceniam tę netfliksową produkcję jako co najwyżej przeciętną. Zobaczymy, czy i jakie seriale przyciągną moją uwagę w marcu.

Tak mniej więcej prezentował się luty w kontekście książek i seriali. Nie robię planów na marzec, zobaczę, czy aby nie dopadnie mnie wiosenne przesilenie, które skutecznie potrafi zredukować aktywność. Ale jest nadzieja w coraz dłuższych dniach i słonecznej pogodzie, która bardzo przyda się nawet takiemu miłośnikowi jesienno – zimowych wieczorów jak ja. Więc już teraz cieszmy się zbliżającą się pewnym krokiem kalendarzową wiosną.

Widzimy się na podsumowaniu marca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *