
Połowa roku już za nami, czas zatem na czytelnicze podsumowanie czerwca. Czy mnie dziwi, że za nami sześć miesięcy 2026 roku? I tak, i nie. Czas pędzi w swoim, naprawdę bardzo szybkim tempie.
W tym miesiącu przeczytałem dziesięć książek, co w sumie dało 3888 stron. Gorzej niż w maju, ale czytelnicze wahania są przecież mocno wpisane w naszą codzienność. Myślę, że lato, choć nastawione na wypoczynek, też może okazać się mniej przyjaznym czasem na czytanie. A jak będzie? Zobaczymy za miesiąc.

Tak się złożyło, że wśród przeczytanych przeze mnie książek aż sześć napisały trzy autorki: Ann Patchett (niecierpliwie czekam na polską premierę jej najnowszej powieści szczególnie, że zbiera bardzo dobre recenzje), Agatha Christie (kontynuuję ponowną lekturę wszystkich jej książek) oraz Margaret Atwood.
Cieszę się, że w końcu udało mi się sięgnąć po Opowieść podręcznej oraz Testamenty – zdecydowanie zbyt długo czekały w kolejce. I co ciekawe, wypadają inaczej (do teraz nie mogę się zdecydować: lepiej czy gorzej) niż ich serialowe adaptacje, bardzo szybko odbiegające od literackiego pierwowzoru.
Tak oto prezentuje się lista książek przeczytanych przeze mnie i zrecenzowanych w czerwcu:
- Samotność Sonii i Sunny’ego Kiran Desai
- Święta patronka kłamców Ann Patchett
- Karaibska tajemnica Agatha Christie
- Ciało David Szalay
- Dziedzictwo Ann Patchett
- Skwer Krwawiącego Serca Elly Griffiths
- Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn Selja Ahava
- Tragedia w trzech aktach Agatha Christie
- Opowieść podręcznej Margaret Atwood
- Testamenty Margaret Atwood
Wybrałem także książkę miesiąca i … chyba nie ma zaskoczenia, choć nie jestem do końca zadowolony z tej lektury. Ale! Jak pisałem w recenzji na blogu: dostrzegam wszystkie elementy, za które czytelnicy i czytelniczki pokochają Samotność Sonii i Sunny’ego Kiran Desai.

Tak literacko prezentuje się mój czerwiec. Dziękuję za odwiedziny i widzimy się na podsumowaniu lipca!

