
Od dawna miałem w planach lekturę jednej z najgłośniejszych powieści Margaret Atwood, ale z jakiegoś powodu uznałem, że gatunek, który Opowieść podręcznej prezentuje, to nie moje literackie klimaty. Podobnie myślałem o serialu na podstawie tej powieści, ale wystarczyło, że obejrzałem jeden odcinek i … w krótkim czasie zobaczyłem wszystkie sześć sezonów. Oraz Testamenty, ale o tym przy innej okazji. Zafascynowany opresyjnym światem Gileadu, stworzonym przez kanadyjską pisarkę, sięgnąłem w końcu po literacki pierwowzór serialu. I jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że tak późno.
Opowieść podręcznej to bez wątpienia jedno z najważniejszych dzieł literatury dystopijnej XX wieku, które mimo upływu dekad nie traci na aktualności. Wydana po raz pierwszy w 1985 roku powieść Margaret Atwood to mroczne studium totalitaryzmu, patriarchatu oraz mechanizmów kontroli jednostki przez aparat władzy. Pisarka rezygnuje z futurystycznych gadżetów i elementów klasycznego science fiction na rzecz głębokiej, psychologicznej analizy społeczeństwa, które w obliczu kryzysu demograficznego i ekologicznego rezygnuje (albo raczej: zostaje zmuszone do rezygnacji) z wolności na rzecz iluzorycznego bezpieczeństwa. Wyeksponowanie tego wątku pozwala spojrzeć na powieść nie tylko jak na fikcję literacką, ale jako na uniwersalne i wciąż aktualne ostrzeżenie przed radykalizmami.
Akcja powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych, przekształconych w teokratyczną Republikę Gilead. W nowym, skrajnie patriarchalnym porządku prawnym społeczeństwo zostaje podzielone na sztywne kasty, a kobiety zostają całkowicie pozbawione praw obywatelskich, własności oraz tożsamości. Główna bohaterka, Freda (Offred, czyli należąca do Freda), trafia do nielicznej grupy Podręcznych – ostatnich płodnych kobiet, których jedynym zadaniem jest rodzenie dzieci dla panującej elity politycznej. Fabuła koncentruje się na jej codziennej egzystencji w domu Komendanta, przeplatanej wspomnieniami z dawnego, normalnego życia oraz subtelnymi próbami zachowania wewnętrznej wolności w świecie pełnym inwigilacji, strachu i zinstytucjonalizowanej przemocy.
Opowieść podręcznej zaskakuje sposobem prowadzenia narracji. Atwood decyduje się na perspektywę intymną, wręcz klaustrofobiczną. Czytelnik nie otrzymuje szerokiej panoramy politycznej świata, lecz poznaje go stopniowo, z okruchów rzeczywistości albo wyłącznie przez pryzmat zmysłów, lęków i ograniczonej wiedzy Fredy. Taki zabieg buduje uczucie wszechobecnego napięcia, a bezgraniczna samotność bohaterki staje się namacalna; każdy gest, szept czy zakazane słowo urastają do rangi aktu heroizmu. Autorka po mistrzowsku operuje oszczędnym, a zarazem niezwykle plastycznym językiem, w którym symbole, takie jak krwistoczerwone stroje Podręcznych czy białe czepce ograniczające widzenie, odgrywają kluczową rolę w budowaniu atmosfery osaczenia.
W moim odczuciu, mocno definiowanym przez serial, który bardzo szybko odbiega od literackiego oryginału, nie jest tak, że powieść Margaret Atwood to literatura idealna. Warto dokonać wyważonej oceny tej pozycji, dostrzegając zarówno jej niezaprzeczalne plusy, jak i pewne ograniczenia strukturalne. Niewątpliwym atutem książki jest fakt, że autorka, jak sama wielokrotnie podkreślała, nie wymyśliła w Gileadzie niczego, co nie wydarzyłoby się już wcześniej w historii ludzkości. Publiczne egzekucje, segregacja, odbieranie dzieci czy zakaz edukacji dla kobiet to elementy zaczerpnięte z prawdziwych reżimów. Z drugiej strony, współcześni czytelnicy, przyzwyczajeni do innego sposobu prowadzenia narracji, mogą odczuwać niedosyt z powodu powolnego tempa akcji. Opowieść podręcznej nie jest klasyczną powieścią sensacyjną o obalaniu dyktatury; to raczej statyczny zapis trwania w opresji, co dla osób szukających dynamicznych zwrotów akcji, których znów – nie brakuje w serialu, począwszy od II sezonu, bywa momentami nieco nużąca i narracyjnie przekombinowana.
Kontrowersyjnym, choć niezwykle ciekawym elementem książki, który bardzo przypadł mi do gustu, jest również jej zakończenie, a ściślej – rozdział zatytułowany Komentarz historyczny. Ten krótki epilog przenosi czytelnika w daleką przyszłość: naukowcy na konferencji akademickiej analizują nagrania Fredy jako relikt minionej epoki. Z jednej strony ten zabieg daje czytelnikowi nadzieję, pokazując, że ponury reżim Gileadu ostatecznie upadł. Z drugiej jednak, chłodny, niemal lekceważący ton badaczy wobec tragedii Podręcznych potrafi zbulwersować. Atwood w ten sposób bezpardonowo punktuje ludzką skłonność do relatywizowania historii i brak empatii wobec ofiar, gdy ich cierpienie staje się jedynie jeszcze jednym przedmiotem kolejnych badań badań naukowych.
Cieszę się, że w końcu przeczytałem Opowieść podręcznej i mogłem sobie wyrobić o tej powieści własne zdanie. W mojej ocenie to książka zdecydowanie warta uwagi, choć wymagające od czytelnika emocjonalnego zaangażowania i cierpliwości. Margaret Atwood napisała uniwersalną przypowieść o tym, jak łatwo można odebrać ludziom wolność pod pretekstem wyższych celów. Choć książka ma już swoje lata, jej przesłanie brzmi dziś równie donośnie, jak w dniu premiery. To przykład lektury obowiązkowej nie tylko dla miłośników prozy zaangażowanej społecznie, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, jak subtelne bywają granice, za którymi rodzi się, szeroko definiowany, totalitaryzm.
Informacje o książce
autorka Margaret Atwood
tytuł Opowieść podręcznej (The Handmaid’s Tale)
przekład Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo Litera 2020
ocena 4+/6
egzemplarz własny
