WILLIAM STYRON „WYBÓR ZOFII”

WILLIAM STYRON "WYBÓR ZOFII"

Czasem warto powrócić do książki, którą pierwszy raz czytało się lata temu. Wiedza i nabyte doświadczenie sprawiają, że ponowna lektura pozwala zwrócić uwagę na detale, odpowiednio umieścić tekst w szerszym literacko – kulturowym kontekście i przede wszystkim zweryfikować wcześniejszą ocenę tekstu. Czasem na plus, często jednak wręcz przeciwnie, szczególnie że pamięć lubi płatać nam figle, na przykład nakładając na prozę ocenę jej filmowej adaptacji. Ostatnio odświeżyłem sobie Szczygła Donny Tartt (tutaj) i nie zanotowałem jakiejś wyraźnej różnicy w odbiorze tej fabuły. Inaczej było w przypadku Pożegnania z Afryką Karen Blixen (tutaj), kiedy okazało się, że pamiętam książkę przez pryzmat filmu. Podobne wrażenie miałem podczas powtórnej lektury Wyboru Zofii Williama Styrona. Cokolwiek bym nie robił, bohaterowie tej niełatwej z wielu względów powieści będą mieć twarze Meryl Streep, Kevina Kline’a i Petera MacNicola z filmu Alana J. Pakuli. Sęk w tym, że adaptacja skupia się tylko na wybranych wątkach książki, całą resztę (co w sztuce filmowej nie jest niczym nowym) skracając lub przemilczając. I choćby dlatego,  czytanie prozy Styrona to spore wzywanie; fabuła jest gęsta i mocna, wątki (momentami dość specyficzne) przeplatają się, budząc zarówno wzruszenie, jak i oburzenie, a amerykański pisarz nie bawi się w subtelności. Rozdaje razy, nie oszczędzając ani Polaków, ani Niemców, ani tym bardziej Amerykanów. Można i trzeba dyskutować z tezami, które autor stawia w swojej książce, ale choć łatwo odnieść wrażenie, że jego sądy są jednostronne i celowo obrazoburcze, pokazują jak o Polsce i Polakach pisało się ponad czterdzieści lat temu (książka ukazała się po raz pierwszy w 1979 roku). Przy okazji warto zadać sobie całkiem sporo trudnych pytań. Niekoniecznie tylko retorycznych. A do samej powieści  – zakładając, że czytelnik zdecyduje się na jej przeczytanie – podejść z pewnym dystansem, choć nie absolutnie nie bezkrytycznie.

Wybór Zofii to historia relacji miedzy Polką Zofią Zawistowską i jej amerykańskim kochankiem Natanem Landauem a młodym, początkującym pisarzem Stingo. Tych troje łączy najpierw mieszkanie w jednej kamienicy w nowojorskiej dzielnicy Flatbush, a zaraz potem intelektualno – erotyczna fascynacja młodego Amerykanina delikatną, wycofaną Polką. Jest rok 1947 i świat (a przede wszystkim Ameryka – bo powieść bardzo mocno podkreśla amerykański punkt widzenia) próbuje odrodzić się z wojennej pożogi. Do Nowego Jorku przybywa tysiące emigrantów z Europy, w tym Zofia, której nieprawdopodobna wręcz historia stanowi trzon powieści. Opowiadane przez bohaterkę przeżycia z obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, powracające w poszarpanych fragmentach epizody z przedwojennego życia, antysemityzm jej ojca, wreszcie jeden z wielu tytułowych wyborów Zofii tworzą powieść niełatwą, uwierającą czytelnika, budzącą wiele skrajnych odczuć. 

WILLIAM STYRON "WYBÓR ZOFII"

Książka Williama Styrona to lektura dla czytelnika cierpliwego i w pewnym sensie także mocno otwartego. Gęsta opowieść w formie pierwszoosobowej narracji Stingo sprawia wrażenie chaotycznej i przegadanej, pełnej zaskakujących (ale niekoniecznie dających się łatwo wytłumaczyć/obronić) długich dygresji, spomiędzy których wyłania się historia o niewyobrażalnym cierpieniu milionów ludzi skazanych na odhumanizowanie w precyzyjnie zaprojektowanych fabrykach śmierci. Zofia próbuje zapomnieć, wyrzucić z pamięci pobyt w obozie, ale jak setki tysiące ocalałych cierpi na syndrom KZ, a poobozową traumę wzmaga u niej toksyczny związek z człowiekiem, który kocha ją i jednocześnie poniża. Natan Landau, bo o nim tu mowa, to postać niełatwa w ocenie. Ogarnięty obsesją wszechobecnego antysemityzmu, żądający zadośćuczynienia za cierpienia Żydów jest tym bohaterem, który wypowiada najbardziej kontrowersyjne sądy na temat Polaków i polskiego antysemityzmu. Nie są to miłe dla czytelnika fragmenty i choć kochanek Zofii to narkoman i schizofrenik, nie zmienia to faktu, że jego słowa brzmią mocno oskarżycielsko i bardzo też niesprawiedliwie. Książce łatwo zarzucić stronniczość, bo autor właściwie nie postarał się o wątek będący przeciwwagą dla postaci Natana. Z drugiej strony ten sam bohater wygłasza równie mocne słowa na temat amerykańskiego Południa, z którego wywodzi się Stingo – przyrównując konfederatów, a przede wszystkim lincze do zbrodniczej działalności Hitlera. Dużo czasu minie, zanim młody pisarz postawi się partnerowi Zofii, ale wtedy także uświadomi sobie, że od tego szaleństwa nie ma odwrotu, że jest za słaby, aby uratować swoich nowych przyjaciół. Wojna, mimo że każde z nich dotknęła w inny sposób, odcisnęła piętno, zamykając bezpowrotnie drogę do normalności. 

Konstrukcja prozy Styrona sprawia, że łatwo zniechęcić się do tej lektury. Obok najbardziej rozpoznawalnego wątku Zofii i jej wspomnieć z czasów wojny  oraz pobytu w obozie, czytelnik, nieomal równolegle, śledzi losy Stingo – aspirującego pisarza, który za pieniądze ze sprzedaży niewolnika (fakt – to wydarzenie miało miejsce bardzo dawno temu, ale niezmiennie ciąży bohaterowi i jest źródłem frustracji) próbuje rozpocząć karierę w Nowym Jorku. Stingo jest pierwszoosobowym narratorem powieści; to on staje się powiernikiem tajemnic i wspomnień Zofii, celem ataków Natana, z jego perspektywy czytelnik poznaje całą tę historię. Wątek Stingo jest męczący – rozbudowane przemyślenia chłopaka, oscylujące wokół słabo rozwijającej się kariery, ale przede wszystkim seksu, nawet po latach budzą niesmak swoją dosadnością. Co więcej, zestawienie specyficznych dywagacji Stingo z wątkiem Zofii wydaje się wręcz niestosowne, może nawet szokujące. Styron to pisarz – prowokator i nie sądzę, aby taka konstrukcja powieści była wypadkiem przy pracy. Wraz z bohaterami – niestabilną emocjonalnie Zofią, nieobliczalnym Natanem i pozbawianym kawałek po kawałku niewinności Stingo, każdy element tej prozy jest nastawiony na wstrząśniecie czytelnikiem. Jak wspominałem wyżej, autor Wyboru Zofii bezpardonowo wali na odlew, zniesmacza, prowokuje i wytrąca z czytelniczego komfortu. W mojej ocenie momentami za bardzo, ale w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Zestawienie traumatycznych wojennych przeżyć Zofii z młodzieńczymi, dosadnie opisanymi potrzebami Stingo, może budzić sprzeciw, ale pokazuje też świat tuż po wojnie, z naturalną (a nawet naturalistyczną) potrzebą dalszego trwania.

WILLIAM STYRON "WYBÓR ZOFII"

O powieści William Styrona napisano już bardzo wiele, a pewnie sporo wątków można jeszcze rozwinąć i doprecyzować. Mimo że nie jest to książka łatwa, ani ze względu na tematykę, ani z powodu tak a nie inaczej prowadzonej narracji, uchodzi za tekst ważny, chociaż dla części czytelników może okazać się wręcz obrazoburczy. Wybór Zofii nie jest jeszcze jedną powieścią wpisującą się w nurt literatury obozowej, ale ten niezwykle trudny temat próbuje pokazać w szerszym, powojennym kontekście. Dosadnie opisany syndrom obozowy, wątki antysemickie, wyraziste postaci, wreszcie bezkompromisowość samego autora – te wszystkie składowe sprawiają, że Wybór Zofii jest lekturą na swój pokręcony sposób fascynującą, ale przede wszystkim jednak męczącą. W nadmiarze szaleństwa przewijającego się przez kolejne rozdziały, łatwo zagubić samą Zofię i historię jej wyborów. Mnie ponowna lektura powieści otworzyła oczy na wątki, których nie dostrzegłem wcześniej, a przede wszystkim uświadomiła, że Wybór Zofii już na zawsze będę kojarzył z filmem i Meryl Streep mówiącą po angielsku z polskim akcentem. Nie potrafię jednoznacznie napisać, czy warto czytać tę historię. Z pewnością sięgając po nią, trzeba nastawić się i na emocje, i przede wszystkim na kontrowersje. Wyjście z czytelniczego komfortu – gwarantowane.

 

Informacje o książce

autor William Styron

tytuł Wybór Zofii

tytuł oryginału Sophie’s Choice

przekład Zbigniew Batko

Wydawnictwo Replika

miejsce i rok wydania Poznań 2020

liczba stron 608

egzemplarz recenzencki – finalny

Nowalijki oceniają 4/6

 

Dziękuję Wydawnictwu Replika za egzemplarz do recenzji