
Ależ ja lubię takie czytelnicze niespodzianki. Przyznam: zdecydowałem się na lekturę powieści Rachel Hawkins trochę z przekory, pozytywnie oceniając niezwykle udaną, wakacyjną okładkę z niepokojącą rysą biegnącą przez jej środek. Skusił mnie także opis wydarzeń, sugerujący fabułę w lubianym przeze mnie gatunku. I tu niespodzianka, ponieważ już po kilkunastu stronach okazało się, że Willa oferuje znacznie więcej, niż można by spodziewać się po kolejnym thrillerze psychologicznym z mocnym wątkiem kryminalnym.
Rozgrywająca się na dwóch planach czasowych opowieść łączy w sobie elementy wspomnianego thrillera, ale także kryminału i powieści obyczajowej, która udanie zaciera granicę między rzeczywistością i fikcją, przypominając w aspekcie tematyki Daisy Jones & The Six Taylor Jenkins Reid. Jakby tego było mało, Hawkins inteligentnie nawiązuje do genezy … Frankensteina i tym samym wprowadza do fabuły elementy gotyckiej powieści grozy. I jeśli takie zestawienie może wydawać się mało strawne – uspokajam; amerykańskiej autorce udało się zapanować nad tą układanką, czego efektem jest Willa – jedna z lepszym letnich premier prozy rozrywkowej tego roku.
Dwie szkolne przyjaciółki, dziś dorosłe kobiety, którym różnie wiedzie się w życiu, decydują się na kilkutygodniowe włoskie wakacje w starej willi w Orvieto. Emily, pisarka powieści cozy crime, zmagająca się z kryzysem w życiu zawodowym i prywatnym oraz Chess, robiąca karierę w mentoringu, rezydują w miejscu okrytym złą sławą: w 1974 roku doszło tam do morderstwa w gronie znajomych związanych z przemysłem muzycznym. Sprawa do dziś budzi kontrowersje także dlatego, że w efekcie wielu wydarzeń sprzed pół wieku światło dzienne ujrzały ważne dokonania artystyczne, które na stałe zapisały się w annałach współczesnej kultury. Niezdrowa fascynacja wydarzeniami wpływa na współczesne amerykańskie turystki, ale żadna z nich nie przypuszcza, że włoskie wakacje w Willi Aestas diametralnie zmienią także ich życie. Niekoniecznie na lepsze.

Willa Rachel Hawkins to zaskakująco udane połączenie kilku gatunków literackich, momentami odległych od siebie, ale w efekcie tworzących zgrabną opowieść w stylu Daisy Jones & The Six, ale z mocnym twistem kryminalnym. Duża w tym zasługa konstrukcji fabuły, która zbudowana jest z atrakcyjnych dla czytelnika elementów: obok dwóch planów czasowych oraz narracyjnego wielogłosu, istotne dla całej historii informacje przekazywane są a to w formie starych artykułów z magazynów muzycznych, a to z kronik kryminalnych czy podkastów, wreszcie czytelnik może przeczytać fragmenty powieści pisanej przez jedną z bohaterek podczas pobytu w wilii w 1974 roku.
Zmartwychwstanie Lilit, bo o tej fikcyjnej powieści mowa, jeden z najważniejszych horrorów XX wieku, zawiera wskazówki pozwalające poznać prawdę o dramatycznych w skutkach wydarzeniach z udziałem wielkiej gwiazdy rocka i jego znajomych podczas pobytu we Włoszech w 1974 roku. Fikcyjna jest także cała reszta warstwy faktograficznej Willi, ale napisana tak, że czytelnika kusi, aby przynajmniej niektóre z nich, na wszelki wypadek, sprawdzić w sieci. Historia gwiazdy rocka Noela Gordona, zdolnego muzyka Pierce’a Sheldona, towarzyszącego im Johna Dorchestera oraz przyrodnich sióstr Mari i Lary tworzy wybuchową mieszankę skomplikowanych relacji towarzyskich zanurzonych oparach narkotyków, wybujałych ambicji oraz zwykłej ludzkiej zazdrości. Efekt okazuje się piorunujący; brutalne morderstwo nie przysłoniło jednak niespodziewanego sukcesu książki oraz płyty powstałych podczas pamiętnych wakacji.
Na fabułę Willi składa się również współczesna historia amerykańskich przyjaciółek, które podczas pobytu w starej posiadłości poznają jej mrocze sekrety. I w tej warstwie Hawkins daje radę, serwując niejednoznaczną opowieść o (chciałoby się napisać) toksycznej relacji między Emily i Chess, które od lat szkolnych łączy specyficznie rozumiana przyjaźń. Jednak nawet nieźle poprowadzona psychologiczna gra między nimi okazuje się być nieco mniej angażująca niż misternie skonstruowana opowieść o wydarzeniach sprzed pół wieku. Wątek Mary, jednej z przyrodnich sióstr towarzyszących muzykom w Orvieto oraz kolejne elementy pracy nad horrorem z Lilit to wyraźne nawiązanie do genezy Frankensteina Mary Shelley, z tą zasadniczą różnicą, że nad Jeziorem Genewskim w 1816 roku nie doszło do morderstwa, ale całą resztę łączy celowe podobieństwo.
Specyficzny klimat gotyckiej powieści grozy, momentami wyraźny bardziej, chwilami subtelny, unosi się nad całą fabułą Rachel Hawkins czego wyrazem jest przewrotny finał książki. Może nieco przekombinowany, ale w mojej ocenie jawi się jako udany efekt konsekwentnie poprowadzonych wątków poszczególnych bohaterek i bohaterów, których fikcyjne losy zacierają granicę miedzy faktem a zmyśleniem, zapraszając czytelnika do literackiej wycieczki w obrębie kilku gatunków. Ja przy lekturze Willi bawiłem się znakomicie chwaląc autorkę za pomysłową fabułę, niby trochę z cyklu Ale to już było, jednak udanie łamiącą stereotypowe wyobrażenie o prozie rozrywkowej. Jeśli czas pozwoli, będę chciał sprawdzić poprzednie książki Hawkins, licząc na podobne wrażenia jak te, które towarzyszyły mi poznawaniu mrocznych sekretów Wilii Aestas.
Informacje o książce
autorka Rachel Hawkins
tytuł Willa (The Villa)
przekład Katarzyna Rosłan
Wydawnictwo W.A.B. 2025
ocena 5/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
