LOUISE PENNY „MARTWA NATURA”

 

Często powtarzam, że moją miłość do kryminałów zawdzięczam Agacie Christie, której powieści zacząłem czytać całe lata temu. To właśnie dzięki Królowej Kryminału odkryłem uroki gatunku cozy mystery, choć po pierwszym spotkaniu z panną Marple nie wiedziałem jeszcze, że mam do czynienia z tym charakterystycznym rodzajem powieści. Szybko pokochałem niespieszny klimat opowieści o małych, z pozoru idyllicznych miejscowościach, barwnych mieszkańcach i … zbrodni, którą mógł popełnić każdy z miłych członków lokalnej społeczności. Herbatki o piątej, maślane ciasteczka i panna Marple – uroczo wścibska, ale i szalenie niebezpieczna – oczywiście dla mordercy, który po prosto zawsze gdzieś popełniał błąd. I miał pecha, ponieważ na jego drodze stawała niepozorna staruszka o umyśle ostrym jak brzytwa. Piszę o ulubionym gatunku nie bez powodu, gdyż odkryłem właśnie powieści kanadyjskiej autorki Louise Penny. Jej debiutancką książkę pod tytułem Martwa natura (znaną również jako Martwy punkt) z pewnością można zaliczyć do podgatunku cozy mystery, ale z zastrzeżeniem, że to klasyfikacja dość umowna. Definicja gatunku podkreśla, że śledztwo w tego typu fabułach prowadzi zawsze osoba niezwiązana z policją (jak wspominana już panna Marple), a u Penny jest akurat wręcz przeciwnie. Reszta definicji  z grubsza się zgadza. I dlatego już teraz mogę napisać, Martwa natura to jest ten typ powieści, który uwielbiam – nawet, jeśli mam pewne zastrzeżenia. 

Martwa natura otwiera cykl powieści kryminalnych z nadinspektorem Armandem Gamache’m, który został oddelegowany do miasteczka Three Pines w celu przeprowadzenia śledztwa w sprawie zagadkowej śmierci emerytowanej nauczycielki. W czasie Święta Dziękczynienia (w Kanadzie obchodzonego w październiku) ginie panna Jane Neal – powszechnie lubiana mieszkanka małego kanadyjskiego miasteczka przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Nietypowe narzędzie zbrodni, śmierć wyglądająca początkowo na nieszczęśliwy wypadek i mieszkańcy, którzy pozornie nie mają nic do ukrycia to elementy budujące fabułę debiutu Louise Penny. Gdyby nie dociekliwość nadinspektora Gamache’a i jego ludzi, kto wie, czy sprawca zbrodni zostałby ukarany. Wraz z przyjazdem do Three Pines szefa zabójstw, gra dopiero się rozpoczyna. 

Teoretycznie Martwa natura Louise Penny nie jest powieścią specjalnie odkrywczą, a autorka sięga po sprawdzone wcześniej motywy. Robi to jednak z dużym wyczuciem i na tyle umiejętnie żongluje rozpoznawalnymi elementami świata przedstawionego klasycznej powieści kryminalnej, że nie sposób zarzucić jej wtórność. Co więcej, morderstwo stanowi punkt wyjścia do pokazania miasteczka, w którym rozgrywać się będą kolejne odsłony cyklu, a przede wszystkich przedstawienia całej gamy barwnych postaci – mieszkańców Three Pines. Na uwagę zasługuje oczywiście główny bohater Armand Gamache – sympatyczny pięćdziesięciolatek o bystrym, analitycznym umyśle i – w przeciwieństwie do wielu kolegów z innych powieści – ustabilizowanym życiu osobistym. Wraz z nim pracuje jeszcze dwoje młodszych policjantów i choć między trójką bohaterów dochodzi do spięć, głównie za sprawą młodej agentki Yvette Nichol, to zupełnie nieźle sobie radzą z prowadzonym śledztwem. Chętnie przeczytam, jak poradzą sobie w kolejnych częściach tego cyklu.

Sama fabuła, zgodnie z regułami gatunku, skupia się i na sprawie morderstwa, i na wątkach z życia całej grupy bohaterów, z którymi zmarła utrzymywała kontakt, często od wielu lat. Autorka wyraźnie sugeruje, że mordercą jest ktoś z miasteczka i przeszłości Jane Neal, ale cała zabawa polega na tym, aby dobrze wytypować zabójcę, zanim ten odważy się na kolejny krok. Uważny obserwator ludzkiej natury, nadinspektor Gamache też to wie i jego śledztwo skoncentruje się na na analizie zachowań poszczególnych bohaterów. Choćby dlatego Martwa natura nie jest powieścią dla miłośników adrenaliny, pościgów i krwawych porachunków. To kryminał w klasycznej osłonie z domieszką klimatu rodem z Miasteczka Twin Peaks. Moje ulubione klimaty. I byłoby idealnie, gdyby nie zasadniczy mankament, czyli tłumaczenie. Momentami dość kanciaste, językowo niedopracowane, przez co powieści brakuje lekkości i rytmu. Przyznam, że początkowo dosyć mnie to irytowało, ale potem już kwestia języka przekładu tak bardzo nie przeszkadza. 

Cieszę się, że mam przed sobą lekturę drugiego tomu pod tytułem Zabójczy mróz, a jeszcze bardziej cieszy mnie zapowiedź kolejnego tytułu w serii. Już wiem, że chętnie wrócę do Three Pines.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Informacje o książce

autorka Louise Penny

tytuł Martwa natura

tytuł oryginału Still Life

przekład Kamila Slawinski

Wydawnictwo Poradnia K

miejsc i rok wydania Warszawa 2018

liczba stron 328

egzemplarz recenzencki

Nowalijki oceniają 4+/6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziękuję Wydawnictwu Poradnia K za udostępnienie powieści do recenzji

 

PODOBNE WPISY