Skip to content
NOWALIJKI

NOWALIJKI

TOMASZ RADOCHOŃSKI PISZE O KSIĄŻKACH
wtorek, 30 czerwca, 2026
NOWALIJKI
  • STRONA GŁÓWNA
  • LITERATURA PIĘKNA
  • KRYMINAŁ
    • C.J. SANSOM
    • MARYLA SZYMICZKOWA
    • SIMON BECKETT
    • JØRN LIER HORST
  • THRILLER
    • B.A.PARIS
    • FREIDA McFADDEN
    • C.L. TAYLOR
    • RUTH WARE
  • AGATHA CHRISTIE
    • HERKULES POIROT
    • JANE MARPLE
  • PODSUMOWANIE MIESIĄCA
  • KONTAKT
  • O MNIE

Autor: Tomasz Radochoński

RUTH RENDELL „GRZECHY OJCÓW”

Po lekturze drugiej powieści Ruth Rendell Grzechy ojców mogę zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie angielska powieściopisarka, nie byłoby popularnego gatunku, jakim jest thriller psychologiczny. A…

CZYTAJ DALEJ RUTH RENDELL „GRZECHY OJCÓW”

STEVE SEM-SANDBERG „BURZA OPOWIEŚĆ”

Pierwsze skojarzenie z literaturą z skandynawską? Przede wszystkim świetne kryminały. To oczywiście zasługa Mankella i Horsta, że wymienię pierwsze z brzegu nazwiska popularnych autorów. Ale…

CZYTAJ DALEJ STEVE SEM-SANDBERG „BURZA OPOWIEŚĆ”

JULIA HEABERLIN „PAPIEROWE DUCHY”

Wprawdzie nazwisko Julii Heaberlin przemknęło mi w księgarni jakiś czas temu, ale ponieważ nie czytałem jej pierwszej powieści Polne kwiaty, nie za bardzo wiedziałem, czego…

CZYTAJ DALEJ JULIA HEABERLIN „PAPIEROWE DUCHY”

JØRN LIER HORST „KOD KATHARINY”

Są tacy autorzy, na powieści których zawsze czekam z niecierpliwością. I są tacy autorzy, wobec których nie potrafię być obiektywny. Do obu tych kategorii zaliczam…

CZYTAJ DALEJ JØRN LIER HORST „KOD KATHARINY”

LOUISE PENNY „ZABÓJCZY MRÓZ”

Nie skończyłem jeszcze lektury Martwej natury, ale już wiedziałem, że Louise Penny zostanie jedną z moich ulubionych autorek. Jej debiutancka powieść, utrzymana w cenionym przeze…

CZYTAJ DALEJ LOUISE PENNY „ZABÓJCZY MRÓZ”

FRANCIS DUNCAN „MORDERSTWO NA ŚWIĘTA”

W moich recenzjach nierzadko odwołuję się do twórczości Agathy Christie. To nic dziwnego, skoro brytyjską autorkę traktuję jako swoisty wzorzec z Sevres jeśli chodzi o…

CZYTAJ DALEJ FRANCIS DUNCAN „MORDERSTWO NA ŚWIĘTA”

Stronicowanie wpisów

Previous page Page 1 … Page 136 Page 137 Page 138 … Page 201 Next page

SZUKAJ NA BLOGU

ARCHIWUM BLOGA

SZCZEGÓLNIE POLECAM

nowalijki

• polonista • bibliotekarz • bloger
• książki • filmy • seriale • muzyka • kawa

Saga Blackwater Michaela McDowella, po raz pierwsz Saga Blackwater Michaela McDowella, po raz pierwszy opublikowana w 1983 roku, to jedno z najbardziej oryginalnych i klimatycznych dzieł współczesnej literatury grozy. Cykl łączy w sobie cechy klasycznej sagi rodzinnej, realizmu magicznego oraz pełnokrwistego, gotyckiego horroru z Południa. 

Akcja powieści toczy się w latach 1919–1970 w sennym, acz dynamicznie rozwijającym się miasteczku Perdido w stanie Alabama, u zbiegu dwóch rzek: czystej rzeki Perdido i mrocznej, błotnistej Blackwater.

Osią fabuły są losy bogatej, wpływowej rodziny Caskeyów, której życie nieodwracalnie zmienia się po katastrofalnej powodzi. To właśnie wtedy w miasteczku pojawia się Elinor Dammert – tajemnicza kobieta o niejasnej przeszłości, która wnika w struktury rodu, wychodząc za mąż za Oscara Caskeya. Elinor nie jest jednak zwykłą śmiertelniczką; skrywa tajemnicę nierozerwalnie związaną z niszczycielską siłą wody.

McDowell buduje napięcie, rezygnując z tanich chwytów na rzecz niespiesznego, hipnotyzującego rytmu. Groza w Sadze Blackwater dawkowana jest subtelnie i naturalnie przeplata się z codziennymi, prozaicznymi problemami bohaterów: walką o majątek, rodzinnymi niesnaskami, narodzinami, ślubami i starzeniem się. 

Autor z precyzją i empatią kreśli tło społeczno-obyczajowe amerykańskiego Południa, dotykając tematów segregacji rasowej, emancypacji kobiet oraz przemian ekonomicznych, w tym Wielkiego Kryzysu i boomu przemysłowego.

Największą siłą cyklu są mocno zarysowane postacie, zwłaszcza kobiety. Konflikt między bezwzględną matriarchinią rodu, Mary-Love, a równie zdeterminowaną i tajemniczą Elinor napędza dynamikę pierwszych tomów. McDowell unika czarno-białych podziałów – nawet potworna natura Elinor współgra z jej głęboką miłością i lojalnością wobec rodziny. 

Saga Blackwater to fascynujące studium obsesji, władzy oraz nierozerwalnej więzi człowieka z naturą, która potrafi zarówno karmić, jak i bezlitośnie odbierać życie.

Recenzje wszystkich sześciu tomów przeczytacie na www.nowalijki. com. Egzemplarze otrzymałem w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Albatros. 

#nowalijkirecenzują #nowalijkiczytają #sagablackwater #wydawnictwoalbatros
Od dawna miałem w planach lekturę jednej z najgłoś Od dawna miałem w planach lekturę jednej z najgłośniejszych powieści Margaret Atwood, ale z jakiegoś powodu uznałem, że gatunek, który Opowieść podręcznej prezentuje, to nie moje literackie klimaty. 

Podobnie myślałem o serialu na podstawie tej powieści, ale wystarczyło, że obejrzałem jeden odcinek i … w krótkim czasie zobaczyłem wszystkie sześć sezonów. Oraz Testamenty, ale o tym przy innej okazji. Zafascynowany opresyjnym światem Gileadu, stworzonym przez kanadyjską pisarkę, sięgnąłem w końcu po literacki pierwowzór serialu. I jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że tak późno.

Opowieść podręcznej to bez wątpienia jedno z najważniejszych dzieł literatury dystopijnej XX wieku, które mimo upływu dekad nie traci na aktualności. Wydana po raz pierwszy w 1985 roku powieść Margaret Atwood to mroczne studium totalitaryzmu, patriarchatu oraz mechanizmów kontroli jednostki przez aparat władzy. 

Pisarka rezygnuje z futurystycznych gadżetów i elementów klasycznego science fiction na rzecz głębokiej, psychologicznej analizy społeczeństwa, które w obliczu kryzysu demograficznego i ekologicznego rezygnuje (albo raczej: zostaje zmuszone do rezygnacji) z wolności na rzecz iluzorycznego bezpieczeństwa. Wyeksponowanie tego wątku pozwala spojrzeć na powieść nie tylko jak na fikcję literacką, ale jako na uniwersalne i wciąż aktualne ostrzeżenie przed radykalizmami.

Opowieść podręcznej zaskakuje sposobem prowadzenia narracji. Atwood decyduje się na perspektywę intymną, wręcz klaustrofobiczną. Czytelnik nie otrzymuje szerokiej panoramy politycznej świata, lecz poznaje go stopniowo, z okruchów rzeczywistości albo wyłącznie przez pryzmat zmysłów, lęków i ograniczonej wiedzy Fredy. 

Taki zabieg buduje uczucie wszechobecnego napięcia, a bezgraniczna samotność bohaterki staje się namacalna; każdy gest, szept czy zakazane słowo urastają do rangi aktu heroizmu.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Zofia Uhrynowska-Hanasz
◾️Wydawnictwo Wielka Litera 2020
◽️egzemplarz własny 

• Margaret Atwood • Opowieść podręcznej • dystopia • patriarchat •
Kontynuuję powtórną lekturę całej kryminalnej twór Kontynuuję powtórną lekturę całej kryminalnej twórczości Agathy Christie i (uwzględniając chronologię premier) czas na Tragedię w trzech aktach. 

Książka, opublikowana po raz pierwszy w 1934 roku stanowi doskonały przykład klasycznego kryminału zamkniętego pokoju, w którym każdy z obecnych ma motyw, a morderca ukrywa się … na widoku. Autorka konstruuje intrygę z właściwą sobie precyzją, wciągając czytelnika w wyrafinowaną grę pozorów. 

To pozycja, choć nie należy do moich ulubionych z Herkulesem Poirotem, nie tylko bawi, ale przede wszystkim rzuca czytelnikowi intelektualne wyzwanie, zmuszając go do bacznego obserwowania każdego, nawet najdrobniejszego gestu bohaterów.

W tej fabule Agatha Christie po raz kolejny sięgnęła po chwyt stylistyczny związany z teatrem i sceną. Atutem powieści jest zatem jej nietypowa konstrukcja, która – zgodnie z tytułem – została podzielona na trzy akty, upodabniając całą historię do spektaklu teatralnego. 

Pisarka z lekkością bawi się motywem maski, aktorstwa i iluzji, sugerując, że całe życie towarzyskie wyższych sfer jest jedynie zręcznie wyreżyserowanym przedstawieniem. Postacie są więc wyraziste, a ich zachowania i dialogi pełne podtekstów, które na początku lektury łatwo przeoczyć. 

Christie z właściwym sobie kunsztem buduje atmosferę narastającej nieufności, a luksusowe salony stają się sceną dla śmiertelnie niebezpiecznych dramatów.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Anna Mencwel 
◾️Wydawnictwo Dolnośląskie 2024
◽️egzemplarz własny

• Agatha Christie • Herkules Poirot • recenzja książki • Tragedia w trzech aktach • zagadka kryminalna • detektyw 

#nowalijkirecenzują #agathachristie #herkulespoirot
Nakładem Wydawnictwa Relacja ukazała się właśnie d Nakładem Wydawnictwa Relacja ukazała się właśnie debiutancka powieść Selji Ahavy Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn, co oznacza, że od teraz po polsku można przeczytać całą jej dotychczasową twórczość. 

Proza fińskiej pisarki to literatura niezwykle subtelna, a zarazem głęboko poruszająca, przyglądająca się najczęściej wydarzeniom, które potrafią w ułamku sekundy zburzyć dotychczasowy porządek naszego świata. 

Autorka z ogromną wrażliwością przygląda się ludzkiej psychice w obliczu traumy, rezygnując przy tym z chwytliwego melodramatyzmu na rzecz poetyckiego realizmu magicznego.

Tytułowy wieloryb, który w 2006 roku naprawdę zgubił się w wodach Tamizy, staje się w debiucie Ahavy sugestywną metaforą anomalii – symbolem tego, co niewytłumaczalne, wielkie i gwałtowne, a co bez zaproszenia wdziera się w codzienność bohaterki powieści. 

Autorka, znana z wrażliwości na tematykę szeroko rozumianej straty, tym razem bierze na warsztat jeden z najbardziej przerażających procesów, jakich może doświadczyć człowiek – powolny zanik pamięci i rozpad własnej tożsamości. 

Korzystając z poetyki realizmu magicznego oraz subtelnej, melancholijnej ironii, Selja Ahava tworzy literacki zapis walki o ocalenie resztek własnego ja przed nadchodzącą ciemnością demencji – a to tylko jeden z tropów interpretacyjnych Dnia, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn.

Największym atutem debiutanckiej prozy Selji Ahavy jest jej unikalna struktura narracyjna, która idealnie odzwierciedla stan umysłu głównej bohaterki. Autorka rezygnuje z tradycyjnej, chronologicznej narracji na rzecz fragmentaryczności; tekst składa się z nielinearnych scen, powracających wspomnień o morzu i wyspie oraz powtarzających się motywów.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Justyna Polanowska
◾️Wydawnictwo Relacja 2026
◽️współpraca reklamowa/barter

• Selja Ahava • powieść • literatura piękna • Wydawnictwo Relacja • recenzja książki • literatura fińska • proza współczesna 

#nowalijkirecenzują #recenzjaksiążki #wydawnictworelacja #seljaaha
James Cameron przyzwyczaił nas do tego, że na jego James Cameron przyzwyczaił nas do tego, że na jego filmy warto czekać. Po widowiskowej, wodnej odysei, reżyser zabiera nas w zupełnie inne, dotąd nieznane rejony Pandory. Avatar: Ogień i popiół to kolejna odsłona sagi, która nie tylko rozwija uniwersum, ale też odważnie dekonstruuje mit idealistycznego, zjednoczonego z naturą świata Na’vi.

Tym razem Cameron przesuwa środek ciężkości z zachwytu nad pięknem ekosystemu w stronę mrocznej, psychologicznej głębi. Poznajemy Ludzi Popiołu, dla którego ogień nie jest źródłem ciepła, lecz narzędziem destrukcji. To plemię zrodzone z gniewu i bolesnej przeszłości, co czyni je najbardziej skomplikowanym antagonistą w historii serii. 

Wizualnie film zapiera dech w piersiach – zamiast neonowych błękitów i soczystej zieleni dominują tu odcienie szarości, czerń wulkanicznego szkła oraz hipnotyzująca, złowroga czerwień lawy. Efekty specjalne i technologia 3D ponownie wyznaczają nowe standardy w kinie, a sceny erupcji czy rytualnych walk to prawdziwy majstersztyk sensoryczny.

Sam Worthington (Jake) i Zoe Saldaña (Neytiri) stają przed dylematami, których nie da się rozwiązać prostą walką dobra ze złem. Konflikt staje się wewnętrzny, a granice moralne boleśnie się zacierają. Świetnym posunięciem było pogłębienie wątków młodego pokolenia bohaterów, którzy w tym surowym świecie muszą zdefiniować swoją tożsamość.

Avatar: Ogień i popiół to film dojrzalszy, trudniejszy i znacznie bardziej drapieżny od swoich poprzedników. Cameron udowadnia, że Pandora wciąż ma przed nami tajemnice, a ogień, choć niszczycielski, może być też oczyszczający. To widowisko najwyższej próby, które nie tylko oszałamia, ale też zostawia widza z pytaniami o naturę nienawiści i przebaczenia. 

◾️współpraca reklamowa z @moje_filmy 

#nowalijkioglądają #avatarogieńipopiół #avatarfireandash
Elly Griffiths zadebiutowała na polskim rynku wyda Elly Griffiths zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym w 2011 roku, ale niespodziewanie szybko z niego zniknęła, mimo że seria z archeolożką Ruth Galloway to całkiem udany cykl powieściowy. 

Zdecydowanie więcej szczęścia ma nowa seria, której trzeci tom, Skwer Krwawiącego Serca, niedawno ujrzał światło dzienne przypominając przy okazji, że brytyjska autorka ma niezłe pióro i talent do kreowania dusznej, pełnej sekretów fabuły. 

Griffiths, swobodnie poruszając się w ramach prozy gatunkowej, tym razem przenosi ciężar opowieści z warstwy psychologicznej na grunt dawnych, szkolnych traum, które po latach zostają wystawione na widok publiczny. 

Trzecia powieść z detektyw inspektor Harbinder Kaur wciąga od pierwszych stron, oferując czytelnikowi wyrafinowaną grę pozorów, w której granica między ofiarą a katem jest niezwykle płynna. 

Autorka z właściwą sobie lekkością buduje klasyczny, a zarazem na wskroś nowoczesny thriller z motywem zamkniętego kręgu podejrzanych.

Podobnie jak w poprzednich tomach, tak i w najnowszym, największym atutem powieści pozostaje detektyw inspektor Harbinder Kaur, która jako śledcza wnosi do historii dynamikę, inteligencję oraz specyficzny, podszyty ironią humor. 

Griffiths udanie zderza jej profesjonalizm, ale i wyobcowanie wynikające z pochodzenia oraz stylu życia z pełnym hipokryzji, hermetycznym światem uprzywilejowanych absolwentów elitarnej szkoły. 

• Elly Griffiths • Skwer Krwawiącego Serca • Wydawnictwo Albatros • kryminał • thriller • recenzja książki • tajemnice z przeszłości • elitarna szkoła • zamknięty krąg podejrzanych 

#nowalijkirecenzują #ellygriffiths #wydawnictwoalbatros
Twórczość Ann Patchett od lat urzeka urzeka mnie g Twórczość Ann Patchett od lat urzeka urzeka mnie głębokim zrozumieniem dla skomplikowanej natury ludzkich relacji oraz rzadką umiejętnością opowiadania o dramatach codzienności bez popadania w tani sentymentalizm. 

W powieści Dziedzictwo – wznowionej właśnie przez Wydawnictwo Znak Literanova – amerykańska pisarka po raz kolejny wspina się na wyżyny literackiego kunsztu. Autorka rezygnuje z linearnej fabuły na rzecz wielogłosowej, rozpisanej na dekady sagi, która z typową dla Patchett lekkością, ale i empatią rekonstruuje losy dwóch połączonych skandalem rodzin. 

Omawiana powieść to fascynujące studium jednego, dokonanego pod wpływem impulsu czynu, który bezpowrotnie i dramatycznie jednocześnie, zmienił bieg życia kilkorga bohaterów i bohaterek.

Ann Patchett zdążyła już przekonać czytelnika, że potrafi znakomicie operować czasem i perspektywą, co pozwala mu zobaczyć te same wydarzenia z różnych punktów widzenia. 

W Dziedzictwie (ale i w innych swoich powieściach) autorka nie ocenia bohaterów; z równą uwagą pochyla się nad egoizmem rodziców, jak i nad zagubieniem dzieci, rzuconych w wir nowej rzeczywistości bez pytania o ich zdanie. 

Pisarka niezwykle sugestywnie portretuje chaos wakacyjnych miesięcy, kiedy to pozbawiona dorosłego nadzoru szóstka (co wyjaśnia się w toku fabuły) rodzeństwa tworzy własne, niemal plemienne zasady przetrwania.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Anna Gralak
◾️Wydawnictwo Znak Literanova 2026
◽️współpraca reklamowa/barter

• Ann Patchett • Dziedzictwo • recenzja książki • Znak Literanova • literatura piękna • powieść obyczajowa • rodzina • przeszłość 

#nowalijkirecenzują #annpatchett #recenzjaksiążki
Mając w pamięci lekturę dwóch poprzednich książek Mając w pamięci lekturę dwóch poprzednich książek Davida Szalaya (Turbulencje oraz Londyn) z zainteresowaniem przyjąłem informację, że jego najnowsza powieść otrzymała Nagrodę Bookera za 2025 rok. 

Przyznam, że twórczość autora Ciała nie do końca koresponduje z moim oczekiwaniami wobec współczesnej prozy, ale cenię sobie Bookera, dlatego bez zwlekania sięgnąłem po nagrodzoną książkę. Także dlatego, że niedługo po premierze stała się jednym z najważniejszych wydarzeń literackich 2025 roku. 

Kanadyjsko-węgierski pisarz, znany z wnikliwego portretowania kondycji współczesnego człowieka i jego zagubienia w globalnym świecie, tym razem rezygnuje z wielogłosowej struktury narracji, znanej z jego wcześniejszych tekstów, na rzecz intymnej, ułożonej chronologicznie biografii jednostki. 

Tytułowe ciało staje się w tej powieści najważniejszym punktem odniesienia – pryzmatem, przez który autor filtruje egzystencjalne pytania o tożsamość, męskość oraz naturę ludzkich popędów. 

Powieść od pierwszych stron narzuca czytelnikowi specyficzny rytm, który początkowo zupełnie do mnie nie przemawiał, ale – paradoksalnie – przykuł do lektury, która wyszła spod pióra bezlitosnego obserwatora otaczającej nas rzeczywistości.

To oczywiste, że od początku czytelnik koncentruje się na głównym bohaterze Ciała, postaci nieznośnie biernej, z literackim rodowodem typowym dla egzystencjalnych antybohaterów wprost z twórczości Alberta Camusa. 

Mimo awansu społecznego i wejścia do świata bogatych i wpływowych, István pozostaje człowiekiem uderzająco szorstkim, niemal całkowicie pozbawionym umiejętności artykułowania własnych emocji.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Dobromiła Jankowska
◾️Wydawnictwo Pauza 2026
◽️współpraca reklamowa/barter

• David Szalay • The Booker Prize 2025 • Wydawnictwo Pauza • literatura piękna • proza współczesna • recenzja książki • 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwopauza #thebookerprize2025 #recenzjaksiążki
Ani się obejrzałem, a Saga Blackwater właśnie dobi Ani się obejrzałem, a Saga Blackwater właśnie dobiegła końca. Deszcz, szósty i zarazem ostatni tom serii Michaela McDowella, to spektakularne i niezwykle satysfakcjonujące zamknięcie wielopokoleniowej opowieści o rodzie Caskeyów. 

Wydana po raz pierwszy w 1983 roku w formie powieści w odcinkach, ta gotycka saga zyskała, szczególnie po latach od premiery, miano literackiego fenomenu. McDowell z definiującą jego styl precyzją domyka wszystkie rozpoczęte wcześniej wątki, żegnając się z bohaterami, których czytelnik zdążył przez pięć tomów pokochać lub szczerze znienawidzić. 

Finałowa odsłona cyklu przynosi nieuchronne rozliczenie z przeszłością, w którym nadprzyrodzone siły rzeki Perdido ostatecznie upominają się o swoje dziedzictwo.

W tej kwestii ostatni tom kontynuuje klimat z poprzednich części: realizm psychologiczny połączy się w Deszczu z subtelną, ale wszechobecną grozą. 

McDowell ponownie nie spieszy się z akcją; pozwala bohaterom starzeć się na oczach czytelnika, przez co ich odejścia są boleśnie autentyczne i poruszające. Zmiana warty w miasteczku Alabama, przejście od tradycyjnego przemysłu drzewnego do nowoczesnych inwestycji, stanowi ważne źródło rodzinnych dramatów. 

Autor pokazuje w ten sposób, jak sekrety skrywane przez lata za fasadą wspaniałych rezydencji powoli gniją, zatruwając kolejne pokolenia, które nie są świadome paktu, jaki ich bliscy zawarli z rzecznymi potworami.

• Saga Blackwater • Michael Mc Dowell • literatura grozy • gotyk amerykańskiego Południa • recenzja książki • Wydawnictwo Albatros 

#nowalijkirecenzują #sagablackwater #wydawnictwoalbatros #recenzjaksiążki
Obserwuj na Instagramie
NOWALIJKI | Designed by: Theme Freesia | WordPress | © Copyright All right reserved