
Michael McDowell to pisarz, którego sam Stephen King określił podobno mianem najlepszego autora paperbacków w Ameryce, a Powódź – pierwszy tom Sagi Blackwater – zdaje się doskonale tłumaczy ten zachwyt. Nie jest to typowy, sięgający po klisze horror; to gęsty, duszny przykład Southern Gothic, w którym rzeka ma więcej do powiedzenia niż niejeden człowiek. Autor z niesamowitą precyzją buduje fundamenty pod wielopokoleniową historię, wciągając czytelnika w mętne wody Alabamy z początku XX wieku, gdzie granica między tym, co ludzkie, a tym, co nienazwane, ulega całkowitemu rozmyciu już od pierwszych stron.
Akcja rozpoczyna się w 1919 roku, gdy miasteczko Perdido zostaje spustoszone przez niszczycielską, tytułową powódź. Podczas rutynowego patrolu łodzią, bracia Caskey odnajdują w zalanym hotelu tajemniczą kobietę, Elinor Dammert, która przetrwała w izolacji cztery dni bez żadnych zapasów. Elinor szybko zjednuje sobie mieszkańców i przenika do wpływowej rodziny Caskeyów, wychodząc za mąż za Oscara, mimo stanowczego oporu jego apodyktycznej matki, Mary-Love. Wraz z pojawieniem się nowej mieszkanki spokojnego dotychczas miasteczka, rzeka Blackwater zdaje się zmieniać swój charakter, a w cieniu domowych waśni zaczynają dziać się rzeczy wymykające się racjonalnym wyjaśnieniom, sugerujące, że Elinor skrywa mroczną naturę, nierozerwalnie związaną z nurtem rzeki.
Największą zaletą Powodzi jest udane połączenie sagi rodzinnej z elementami nadprzyrodzonymi, co McDowell czyni z niezwykłą lekkością i wyczuciem. Dynamika relacji między kobietami z rodu Caskeyów jest absorbująca, a psychologiczna walka o dominację między Elinor i Mary-Love stanowi prawdziwie emocjonalny trzon powieści, często bardziej angażujący niż same elementy grozy. McDowell nie spieszy się z wprowadzeniem do swojej prozy elementów horroru; dawkuje go oszczędnie i z wyczuciem, co sprawia, że każda niepokojąca scena uderza z podwójną siłą. Atmosfera południowej duchoty, nie tylko w znaczeniu dosłownym, wszechobecnego błota i małomiasteczkowych tajemnic jest niemal namacalna, co pozwala czytelnikowi całkowicie zanurzyć się w świecie Perdido.

Sięgając po Powódź warto pamiętać, że to zaledwie wstęp do znacznie większej całości, co dla niektórych czytelników może skutkować poczuciem niedosytu lub niezadowoleniem ze zbyt wolnego tempa rozwoju kluczowych wydarzeń. Michael McDowell stawia bardziej na powolnie rozwijającą się historię z dreszczykiem niż na wartką akcję, więc osoby oczekujące krwawego horroru od pierwszej strony mogą poczuć się rozczarowane literackim charakterem tej prozy. Niektóre wątki poboczne wydają się w tym tomie nieco zbyt rozwleczone, a nadprzyrodzone zdolności Elinor są jedynie zasygnalizowane, co sprawia, że część pierwsza Sagi Blackwater pełni głównie rolę bardzo długiego, choć na swój sposób stylowego wprowadzenia.
Warto zwrócić uwagę także na to, jak autor portretuje rzekę – to nie tylko tło dla ludzkich dramatów, ale żywy, mściwy i nieprzewidywalny organizm, który dyktuje warunki życia mieszkańcom. McDowell sprawnie operuje motywem wody jako siły niszczącej i dającej życie jednocześnie, co idealnie koresponduje z dwoistą naturą głównej bohaterki. Książka dotyka również głębszych tematów, takich jak podziały klasowe na Południu Stanów Zjednoczonych, czy specyficznie marginalna rola kobiet w tamtejszym społeczeństwie, które tutaj, paradoksalnie, pociągają za wszystkie sznurki, tworząc dla czytelnika interesujący, choć zasadniczo toksyczny matriarchat ukryty pod maską tradycyjnych wartości.
Po Powódź sięgnąłem z czystej ciekawości, zachęcony ponownym rozgłosem wokół nieżyjącego od dekad autora. Lektura pierwszego tomu uświadomiła mi plusy i minusy jego prozy, ale zasadniczo mogę tę książkę (a pewnie i cały cykl, choć to oczywiście po lekturze wszystkich tomów) polecić miłośnikom klimatycznej literatury grozy, która bardziej niż na tanich efektach, opiera się na budowaniu narastającego niepokoju i skomplikowanych portretach psychologicznych. Liczne zachwyty anglojęzycznych czytelników pozwalają mi domniemać, że choć to dopiero otwarcie sagi, McDowell udowadnia, że potrafi stworzyć świat tak sugestywny, iż po odłożeniu książki jeszcze długo słyszy się w uszach hipnotyzujący szum rzeki Blackwater. Czy rzeczywiście tak będzie – czas pokaże.
Informacje o książce
autor Michael McDowell
tytuł Powódź (Blackwater I The Flood)
przekład Izabela Matuszewska
Wydawnictwo Albatros 2026
ocena 4/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
