
Lektura pierwszej powieści z wiceprokuratorką Immą Tataranni uświadomiła mi, że seria Marioliny Venezii to połączenie kryminału z prozą zaangażowaną społecznie, mocno osadzoną we włoskiej rzeczywistości dalekiej od, narzuconych przez kulturę obrazkową, wyobrażeń. Autorka sięga, co prawda, po wzorce typowe dla gatunku, ale przetwarza je wedle własnych potrzeb i dopasowuje – zarówno do charyzmatycznej głównej bohaterki, jak i do intrygi kryminalnej powiązanej z lokalną polityką oraz mentalnością włoskiego społeczeństwa, którego integralną częścią jest sama Tataranni. Takie połączenie wydaje się być niezwykle intrygujące, ale ma niebagatelny wpływ na odbiór serii, która jednak miłośnika klasycznego kryminału stawia przed nie lada wyzwaniem.
Pogoda pod psem to druga część cyklu o wiceprokurator Immie Tataranii, w którym autorka portretuje współczesne Włochy, osadzając akcję na południu w regionie Bazylikaty słynącej ze skalnych dzielnic. Po raz kolejny wykorzystuje urokliwą, ale mniej obleganą przez turystów część Południa, aby poruszyć ważne problemy społeczne i polityczne, takie jak korupcja i ubóstwo, czy działalność mafii (ale w odmianie eco), krytykując system układów spajających lokalną władzę. Venezia wychodzi w ten sposób poza ramy klasycznej powieści gatunkowej tak, jak czynił to, przywoływany nieomal z automatu, Andrea Camilleri, choć autorka Pogody pod psem czyni to w mojej ocenie w sposób mniej subtelny, co przekłada się na ocenę fabuły.
Południe Włoch czeka na wiosenne słońce, ale zamiast niego mieszkańców wita codziennie obfity deszcz, powodując, że nastroje w Materze są nie najlepsze. Tytułowa pogoda pod psem wpływa także na Immę Tataranii, której rozdrażnienie daje się we znaki i najbliższym, i współpracownikom, i jej samej. Do tego stopnia, że odprawia młodą kobietę, gdy ta chce podzielić się z panią prokurator pewnymi informacjami mogącymi wpłynąć na lokalną wybory. Gdy Donata Mulli znika, Tataranii decyduje się powrócić do tematu i tym samym wejść w sam środek kampanii wyborczej z całym jej nieciekawym zapleczem. Grzęznąc w błocie (i to dosłownie!) Imma próbuje rozwikłać zagadkę zniknięcia Donaty i przy okazji stawić czoła układom biznesowym oraz przebić się przez wielopoziomowe układy na styku polityki, biznesu właśnie, włączając w ten schemat manipulację mediów oraz zmowę milczenia lokalnej społeczności.

Wystarczy lektura kilkunastu pierwszych stron aby przekonać się, że kryminalny cykl Marioliny Venezii wykracza poza ramy powieści gatunkowej. To przede wszystkim zasługa rozbudowanego tła społeczno – obyczajowego, klimatycznego, ale pozbawionego złudzeń co do włoskiego społeczeństwa, zarysowanego w sposób surowy i z dużą dawką goryczy. Wnikliwy, pozbawiony patosu i odarty ze stereotypowych wyobrażeń rodem z folderów biur podróży, obraz współczesnych Włoch idealnie współgra z najmocniejszą składową cyklu, czyli kreacją Immy Tataranii, bez której ta seria nie cechowałaby się tak charakterystycznym stylem. To dzięki jej nieustępliwości rozpoczyna się śledztwo odsłaniające kulisy lokalnej polityki i podejrzanych kontraktów naftowych. Zniknięcie Donaty Mulli staje się początkiem wielowątkowego dochodzenia, które i panią prokurator, i czytelnika prowadzi do zaskakującego finału.
Wspomniałem już, że jednym z najmocniejszych punktów powieści jest postać Immy Tataranni. To bohaterka daleka od stereotypowych wyobrażeń; silna, niezależna, uparta i złośliwa, brakiem pokory jedna sobie wrogów, również w najbliższym otoczeniu, ale w tym swoim nieustannym uporze oraz wyraźnej szorstkości jest bardzo ludzka. Mimo wad nie brak jej empatii (co pomaga w pracy), a ponieważ na co dzień zmaga się z problemami typowymi dla każdego z nas, wydaje się być bardziej wiarygodna. Postać pani prokurator idealnie wpisuje się w nieco szorstki, a na pewno celowo (?) chaotyczny styl prozy Marioliny Venezii, która konsekwentnie buduje świat swojego cyklu, pozbawiając go naiwnych wyobrażeń o idyllicznych Włoszech skąpanych w pięknym słońcu.
Podobnie jak w Kamiennym mieście, tak i w Pogodzie pod psem niespieszne tempo akcji wyróżnia tę serię na tle innych kryminałów. Venezia nie skupia się na szczegółach zbrodni i analizie psychologicznej morderców, a więcej uwagi poświęca na sportretowanie włoskiego społeczeństwa, jego wad oraz ukrytych mechanizmów kierujących jego poczynaniami. Mnie akurat takie rozłożenie akcentów nie przeszkadza, a nawet lubię tego typu kryminały zaangażowane społecznie, ale w Pogodzie pod psem przeszkadza mi kilka innych elementów. Krótkie zdania i niezbyt długie rozdziały, liczne dywagacje obok głównego wątku, sny bohaterki oraz jej rozmyślania na tematy poboczne skutecznie wytrącały mnie z rytmu lektury. Wprawdzie wątek kryminalny jest w książce stale wyeksponowany (w przeciwieństwie do fabuły poprzedniego tomu), to mocno chaotyczny, nieco zbyt surowy, choć także ironiczny styl Marioliny Venezii wciąż mnie do siebie nie przekonał. Co więcej, wpływa na niekoniecznie wysoką ocenę książki, której kryminalne ramy mocno zniekształciły nadmiernie wyeksponowane fragmenty obyczajowe oraz sercowe dylematy głównej bohaterki. Rozumiem oczywiście zamysł autorki, doceniam warstwę socjologiczną, ale to za mało, aby ocenić Pogodę pod psem jako lekturę w pełni satysfakcjonującą.
Informacje o książce
autorka Mariolina Venezia
tytuł Pogoda pod psem (Maltempo)
przekład Maciej A. Brzozowski
Oficyna Noir sur Blanc 2025
ocena 4/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
