
Są takie książki, które stawiają czytelnika w obliczu nie lada wyzwania. Imponują epickim rozmachem i wielością wątków, wymagają włożenia sporego wysiłku w lekturę bez gwarancji literackiej satysfakcji, albo proponują wielopoziomową, wymykającą się prostej kategoryzacji fabułę. Każdy czytelnik z pewnością natrafił na swojej drodze na książkę (podejrzewam, że niejedną), której lektura okazała się doświadczeniem jeśli nie trudnym, to przynajmniej wymagającym innego rodzaju zaangażowania niż zazwyczaj.
Jedną z takich powieści, od której łatwo się odbić, jest w mojej ocenie Kobieta z wydm Kōbō Abe, choć ja akurat polubiłem tę niejednoznaczną, balansującą gdzieś na granicy sennego koszmaru i surrealistycznej rzeczywistości opowieść japońskiego pisarza. Mam za sobą ponowną lekturę jego książki – mimo iż wiedziałem już, czego się spodziewać, poznawaniu zawiłości tej historii towarzyszyły mi podobne emocje jak za pierwszym razem; klaustrofobiczna i niepokojąca opowieść nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Główny bohater powieści, Niki Jumpei, młody naukowiec, przybywa na odległe wydmy w poszukiwaniu rzadkich gatunków owadów. Niespodziewanie trafia do domu – pułapki, w którym zamieszkuje tajemnicza tytułowa kobieta. Jej codziennością jest mozolne i nieustające odgarnianie piasku, które wdziera się do ich skromnej siedzimy, co grozi jego zniszczeniem. Zawieszony w czasie, Niki najpierw próbuje wydostać się z domu na wydmach, z czasem jednak jego frustracja ustępuje miejsca dziwnemu przyzwyczajeniu oraz akceptacji niezwykłej sytuacji.

O Kobiecie z wydm Kōbō Abe napisano już chyba wszystko, ale ta powieść niezmiennie fascynuje kolejne pokolenia czytelników; z jednej strony swoją fabularną prostotą, z drugiej zaś niejednoznaczną wymową, mocno podkreśloną wszechobecnym klimatem osaczenia i beznadziei. Oraz piasku, który nieustannie zasypuje skromy dom tajemniczej kobiety oraz młodego entomologa. Niki wpada w byt na kształt czarnej dziury, w której zanikają granice czasu i przestrzeni, codzienność zaś jawi się jako mozolna i nieprzynosząca efektów walka o przetrwanie. Z czasem ewoluuje relacja między milczącą lokatorką domu na wydmach a młodym przybyszem z Tokio – pozbawieni możliwości wydostania się na powierzchnię rzeczywistości, zmuszeni są do koegzystencji, a nawet intymnej bliskości. Trudno jednak nie zauważyć, że ta zmiana nie ma większego wpływu na stan dziwnego zawieszenia obojga między czasem.
Ile czytelników, tyle możliwych interpretacji fabuły Kōbō Abe. Z pewnością można odczytać Kobietę z wydm jako metaforę; fizyczne uwięzienie to tylko punkt wyjścia do snucia opowieści o jego licznych odmianach, wpisanych w ludzką egzystencję. Krytycy literatury dopatrują się w tej książce nawiązań do prozy Kafki i Faulknera, za czym przemawia klimat oraz tematyka, ale warto pamiętać, że Abe był jednym z najważniejszych przedstawicieli japońskiego modernizmu, czego dał wyraz w książce, wykorzystującej nie tylko odwołania do teatru absurdu, ale i do realizmu magicznego, dzięki któremu wykreował tak niepokojącą rzeczywistość. Uwikłani w sytuację bez wyjścia, kobieta z wydm i Niki tkwią w stanie niczym z sennego koszmaru; mają przy tym świadomość, że nie mogą się z niego obudzić, gdyż śnią go na jawie.
Absurdalna sytuacja, która stała się udziałem młodego naukowca, opisana oszczędnym, ale sugestywnym językiem, stanowi kanwę książki zostawiającej czytelnika z wieloma niepokojącymi pytaniami. Pozwala także na różną interpretację wydarzeń, ale trudno nie zauważyć, że Abe pochyla się nad kondycją człowieka, zastanawia się, do czego jesteśmy zdolni w obliczu zagrożenia – każdego, nie tylko tak absurdalnego jak opisany w powieści. Podważa sens poszukiwania logicznej prawdy, czy raczej zwraca uwagę, że w sytuacji wymykającej się naszym wyobrażeniom nie działa racjonalna wiedza? A może jest Kobieta z wydm, wymagającym i wymykającym się utartym schematom, literackim eksperymentem wprost z modernistycznych manifestów? Jedno jest pewne – proza Kōbō Abe, bogata w surrealistyczne elementy, skupiona na psychice bohaterów, wreszcie intrygująca klaustrofobiczną i oniryczną atmosferą, zapada głęboko w pamięć. I nawet jeśli stanowi czytelnicze wyzwanie – warta jest intelektualnego wysiłku.
Informacje o książce
autor Kōbō Abe
tytuł Kobieta z wydm (Suna no onna)
przekład Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo Znak 2010
ocena 5/6
egzemplarz własny
