
Są takie kryminały, po które sięgam nie dlatego, że oczekuję od nich literackiej rewolucji, ale dlatego, że dobrze znam przyjemność płynącą z klasycznie skonstruowanej zagadki. Stara rezydencja, zamknięte grono podejrzanych, rodzinne sekrety, dyskretne rozmowy prowadzone przy herbacie i pytanie, komu właściwie można zaufać – ten zestaw od lat działa na czytelników kryminałów niemal niezawodnie. Helena Dixon w Zbrodni w rezydencji świadomie korzysta z tej tradycji, proponując opowieść retro, która nie próbuje udawać współczesnego thrillera. I chyba właśnie w tej gatunkowej konsekwencji tkwi jej największa zaleta.
Kitty Underhay wybiera się do krewnych ze strony ojca, których istnienia do niedawna nawet nie była świadoma. Trafia do Enderley Hall, eleganckiej rezydencji, w której za fasadą rodzinnej gościnności szybko pojawia się atmosfera nieufności. Znikają poufne dokumenty z gabinetu wuja Kitty, a wkrótce przy schodach dla służby zostaje znalezione ciało niani. Kobieta znała rodzinne tajemnice, a Kitty odkrywa dodatkowo, że w przeszłości w rezydencji przebywała jej zaginiona matka. Do śledztwa dołącza kapitan Matthew Bryant, który jako prywatny detektyw pomaga ustalić, kto miał motyw i możliwość popełnienia kolejnych przestępstw. Kradzież dokumentów, morderstwo, rodzinne sekrety i poszukiwanie prawdy o przeszłości Kitty zaczynają splatać się w jedną zagadkę.
Już przy lekturze pierwszego tomu serii z Kitty Underhay zauważyłem, że Helena Dixon nie komplikuje na siłę intrygi kryminalnej. Rezydencja staje się zatem klasyczną zamkniętą przestrzenią, w której praktycznie każdy może coś ukrywać. Domownicy, goście, służba i osoby pojawiające się w posiadłości mają własne interesy i tajemnice. Autorka prowadzi czytelnika przez rozmowy, obserwacje i kolejne tropy, pozwalając mu samemu układać elementy układanki. Nie jest to jednak kryminał, który będę długo pamiętał: mechanizmy są dość znajome, a część rozwiązań można przewidzieć, jeśli ma się za sobą lekturę wielu klasycznych powieści detektywistycznych.
Czytając Zbrodnię w rezydencji nie sposób nie skojarzyć fabuły z dokonaniami Agathy Christie czy Dorothy L. Sayers. Jest rezydencja, ograniczona liczba podejrzanych, przeszłość powracająca w najmniej odpowiednim momencie i śledczy próbujący oddzielić prawdę od pozorów. Seria współczesnej angielskiej powieściopisarki wyraźnie czerpie z tego modelu, ale robi to bez przesadnego epatowania makabrą. Lata trzydzieste, społeczne konwenanse, podział na świat państwa i służby oraz eleganckie wnętrza tworzą odpowiednią scenografię dla zagadki.
Nie bez znaczenia pozostaje również relacja Kitty z Matthew Bryantem. Ich współpraca ma kryminalny charakter, ale między bohaterami wyczuwalne jest coś więcej – ostrożność, wzajemna troska i uczucia, których żadne z nich nie chce jeszcze nazwać. Ciekawie wypada też prywatne śledztwo Kitty dotyczące matki. Dzięki niemu historia nie sprowadza się wyłącznie do pytania o zabójcę, lecz dostaje drugi, bardziej osobisty poziom. Matt z kolei nie jest tylko klasycznym detektywem rozwiązującym zagadkę, a jego wojenne doświadczenia i osobista strata wpływają na sposób, w jaki patrzy na Kitty i jej nie zawsze rozsądne pomysły.
Zbrodnię w rezydencji oceniam więc jako solidny, przyjemny kryminał retro, który wie, czym chce być, i nie próbuje przekraczać granic własnej konwencji. Nie znalazłem tu ani szczególnie odkrywczej intrygi, ani bohaterów, którzy zostaliby ze mną na długo, ale znalazłem dobrze rozpoznawalny klimat klasycznej zagadki, odpowiednią dawkę tajemnic, rodzinnych sekretów i spokojnie prowadzonego śledztwa. To książka dla czytelników, którzy wolą dedukcję od brutalności, atmosferę starej angielskiej rezydencji od policyjnych laboratoriów i kryminał, który bardziej zaprasza do gry w słynne Kto zabił?, niż próbuje odbiorcę zaszokować. I choć po lekturze nie mam poczucia obcowania z kryminalnym arcydziełem, właściwie z przyjemnością spędziłem w Enderley Hall kilka godzin.
Informacje o książce
autorka Helena Dixon
tytuł Zbrodnia w rezydencji (Murder at Enderley Hall)
przekład Emilia Niedzielska
Wydawnictwo Mando 2026
ocena 4/6
egzemplarz biblioteczny

One Reply to “HELENA DIXON „ZBRODNIA W REZYDENCJI” (KITTY UNDERHAY #2)”