
Aż chciałoby się napisać Cudze chwalicie, swego nie znacie! Nie zliczę, ile razy algorytmy podrzucały mi angielskojęzyczne memy bazujące na sztuce średniowiecza, ale jakoś pomijały instagramowe konto Zofii Załęskiej. Na szczęście tylko do czasu premiery jej książki o błyskotliwym i nieco przekornym tytule Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza. To merytoryczna i przy tym zabawna publikacja, która rzuca wyzwanie skostniałym wyobrażeniom o wiekach ciemnych.
Oryginalny neologizm zawarty w tytule książki sugeruje, że czytelnik nie będzie mieć do czynienia z pozbawionym emocji wykładem akademickim, lecz z żywą i barwną narracją o epoce, która w swojej estetyce bywała bardziej surrealistyczna niż powszechna o niej opinia, wyniesiona ze szkoły. Zofia Załęska z ogromną erudycją, a jednocześnie lekkością pióra, zaprasza zatem do świata, w którym sacrum nierozerwalnie splata się z profanum, a powaga kościelnych tekstów sąsiaduje z rubasznym humorem zapisanym na marginesach inkunabułów.
Autorka wyznacza sobie rolę kuratorki i przewodniczki po swoistym gabinecie osobliwości, jakim jawi się nam dzisiaj średniowieczna ikonografia. Jej podejście do tematu jest atrakcyjne i niezwykle odświeżające – zamiast analizować wyłącznie wielkie katedry i rozpoznawalne dzieła, skupia się na tym, co w tej sztuce dziwne, niezrozumiałe lub wręcz komiczne dla współczesnego odbiorcy. Lektura Me(m)diewistyki. Cudownie dziwnej sztuki średniowiecza pozwala dostrzec wyraźnie, że średniowiecze niejedynie było monochromatyczne i ponure; wręcz przeciwnie, pulsowało intensywnym kolorem i nieskrępowaną wyobraźnią, która pozwalała na umieszczanie abstrakcji w postaci walczących ze ślimakami rycerzy tuż obok zupełnie poważnych modlitw do świętych.
To, co szczególnie przypadło mi do gustu w czasie poznawania tej publikacji, to wybrzmiewająca próba zrozumienia logiki tamtych czasów. Autorka wielokrotnie zwraca uwagę czytelnika na to, aby patrzeć na sztukę średniowiecza nie przez pryzmat współczesności, ale z uwzględnieniem, a raczej poszanowaniem osiągnięć artystów tamtych czasów. Wyjaśnia, że to, co dziś bierze się za niezdarność średniowiecznych artystów, było w istocie precyzyjnym systemem symboli i czytelnym wyrazem obowiązującej hierarchii. W tak rozumianym świecie wielkość postaci zależy od jej znaczenia duchowego, a potwory zamieszkujące obrzeża map nie są jedynie dekoracją, lecz wyrazem lęku przed nieznanym i fascynacji granicami stworzenia.

Podczas lektury warto zwrócić także uwagę na sposób, w jaki Zofia Załęska łączy, zarówno w swojej książce, jak i na Instagramie, historię sztuki z fenomenem współczesnego mema. Autorka słusznie zauważa, że średniowieczne iluminacje zyskały w dobie internetu drugie życie, stając się uniwersalnym narzędziem ironii. Ta, co trzeba przyznać, zaskakująca wciąż analogia pozwala czytelnikowi poczuć bliskość z człowiekiem sprzed kilkuset lat, który podobnie jak my, szukał w obrazie ujścia dla swoich lęków, frustracji i poczucia absurdu. Książkę można zatem potraktować jako pomost między wiekami; mimo wielkiego skoku cywilizacyjnego, ludzka wrażliwość na dowcip, groteskę i celowe przerysowanie rzeczywistości pozostaje zadziwiająco podobna.
Oczywiście publikacja o sztuce byłaby niepełna, gdyby nie dbałość zarówno o język przekazu, jak i wartość edytorską. Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza zachwyca dbałością o detal. Zofia Załęska pisze barwnie i lekko; prowadzi czytelnika przez meandry średniowiecznego świata ze swobodą, wzbogacając opowieść celnym metaforami oraz dowcipem, co sprawia, że lektura autentycznie bawi, nie tracąc przy tym nic z walorów edukacyjnych. Autorka nie boi się stawiać trudnych pytań o rolę religii, ciała i śmierci w sztuce, ale podaje odpowiedzi w sposób przystępny, unikając naukowego żargonu (zainteresowanych odsyła do przypisów oraz bibliografii). Bogata ikonografia książki ułatwia czytelnikowi odnajdywanie się w przebogatym świecie średniowiecznej sztuki, która potrafi bawić się szczegółem, a niuans traktuje jako klucz do zrozumienia zakodowanych na marginesach informacji.
Książka Zofii Załęskiej to inteligentny, ale i przewrotnie nietypowy portret epoki, która wciąż ma nam wiele do powiedzenia, o ile tylko nauczymy się patrzeć na nią bez uprzedzeń oraz pozwolimy sobie na odrobinę zdrowego dystansu. Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza to zarówno pochwała ciekawości, jak i uznanie dla tytułowej dziwności jako integralnej części ludzkiego doświadczenia. Po lekturze tego przewodnika o znamionach eseju, trudno już będzie podziwiać średniowieczne rzeźby czy manuskrypty bez wrażenia, że patrzy się na coś bliskiego, zrozumiałego oraz (w swojej dziwności) absolutnie fascynującego, po ludzku także zabawnego i zaskakującego ironią inteligentnie ukrytą w kolorowej ornamentyce.
Informacje o książce
autorka Zofia Załęska
tytuł Me(m)diewistyka. Cudownie dziwna sztuka średniowiecza
Wydawnictwo Znak 2026
ocena 5+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
