STIG DAGERMAN „POPARZONE DZIECKO”

STIG DAGERMAN "POPARZONE DZIECKO"

Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich to ambitne przedsięwzięcie Wydawnictwa Poznańskiego, nawiązujące bezpośrednio do publikowanego lata temu cyklu. I wtedy, i teraz, Seria Skandynawska przybliża polskiemu czytelnikowi prozę z północy Europy, zarówno współczesną, jak i klasykę literatury nordyckiej. Podobna mi się takie szerokie spojrzenie na dorobek skandynawskich autorek i autorów – przywoływanie starszych tytułów, często w Polsce dotychczas niepublikowanych, daje możliwość pozyskania punktu odniesienia, tak cennego podczas lektury kolejnych powieści. Poparzone dziecko to przykład takiej książki, budzącej do dziś czytelnicze emocje, jedna z najważniejszych szwedzkich powieści XX wieku. Jej autor, przedwcześnie zmarły Stig Dagerman uchodzi za czołowego prozaika swoich czasów i niezwykle silny głos w powojennej literaturze – zarówno szwedzkiej, jaki europejskiej. 

Wydana po raz pierwszy w 1949 roku, powieść Poparzone dziecko to na pierwszy rzut oka dość prosta historia, której akcja rozgrywa się na przestrzeni roku w Sztokholmie i okolicach. Punktem wyjścia dla tej opowieści jest pogrzeb matki Bengta – jednego z głównych bohaterów książki. Jej śmierć to dopiero preludium do dramatu młodego studenta nauk humanistycznych. Bengt odkrywa wkrótce, że jego ojciec ma romans, matka – czuła i kochana –  skrywała swoje własne tajemnice. Zderzenie brutalnej rzeczywistości z niewinnym (ale także naiwnym) obrazem rodziny budzi w bohaterze demony. Wiedziony chęcią zemsty na kochance ojca, wikła się w sytuację bez wyjścia. Cierpi na tym sam Bengt, cierpią najbliżsi mu ludzie. 

O tym, że literatura skandynawska lubi tematykę relacji międzyludzkich, analizując głęboko psychikę swoich bohaterów, wiadomo nie od dziś. W Poparzonym dziecku ta kwestia stanowi jądro całej historii. Gęsta od napięć i słabo maskowanej wrogości, pełna niezdefiniowanego lęku i bardzo jasno ukierunkowanej nienawiści, powieść Stiga Dagermana odsłania przed czytelnikiem intymny obraz rodziny, najmocniej jednak skupiając się na postaci Bengta. To z jego perspektywy poznajemy kolejne tajemnice rodziców, obserwujemy powierzchowność relacji jego ojca z siostrami, analizujemy kolejne etapy, budzącej skrajne odczucia, znajomości Bengta z kochanką ojca. Powieść Dagermana nie jest łatwą lekturą, ale w mojej ocenie, ze wszech miar wartą poznania. 

STIG DAGERMAN "POPARZONE DZIECKO"

Bohaterowie Poparzonego dziecka przypominają mi postaci z antycznej tragedii. Nie mam tu tylko i wyłącznie na myśli kompleksu Edypa, który widoczny jest w zachowaniu Bengta wobec ojca, ale również dlatego, że są oni uwikłani w sytuację właściwie bez wyjścia. Jak w konflikcie tragicznym, kolejne ruchy bohaterów generują następne konflikty, które muszą doprowadzić do katastrofy. To poczucie dramatyzmu w powieści Dagermana potęguje z jednej strony nieświadomość sytuacji części postaci (choć zastanawiam się, na ile była to niewiedza, na ile świadome wyparcie problemu), z drugiej styl jego prozy. Charakteryzują ją raczej krótkie zdania, które skutecznie wytrącają czytelnika z rytmu opowieści. Ten styl, momentami bardzo sprawozdawczy, potęguje poczucie emocjonalnego chłodu a nawet pustki. Bengt jest postacią, której czytelnik powinien współczuć, w końcu umiera jego ukochana matka, a dziecięcy świat idealnej (na swój sposób) rodziny rozpada się na jego oczach. Ale trudno kibicować komuś, kto swoje własne frustracje wyładowuje na młodziutkiej narzeczonej, że o bolesnym dla wielu czytelników wątku z psem nawet nie wspomnę. Napiszę jednak, że warto przyjrzeć się zarówno motywowi psa w powieści, jak i przywoływanej co jakiś czas świecy. One nie pojawiają się w tekście bez powodu i ich symboliczne znaczenie ma w pewnym sensie wpływ na ocenę postępowania głównego bohatera. 

Poparzone dziecko to z pewnością lektura niełatwa. Z jednej strony specyficzny styl autora, podkreślający szorstkość bohaterów i chłód relacji między nimi, z drugiej strony kreacja bohaterów, szczególnie Bengta. To on jest tym tytułowym dzieckiem, które mimo świadomości oparzenia, wciąż bawi się płomieniem świecy. Granica między bólem, a przyjemnością emocjonalnego rania siebie i innych jest niezwykle cienka. Nie umiem jednoznacznie ocenić, czy Bengt jest tylko nieszczęśliwym młodym chłopakiem, który nie radzi sobie ze stratą i żałobą, czy przeżywa, niebędący niczym zaskakującym w jego wieku,  weltschmerz. Jedno jest pewne – ciężkie, depresyjne stany emocjonalne, drażniące każdy nerw cienkoskórego bohatera wydatnie wpływają także na mocno odczucia czytelnika. I paradoksalnie – bardzo dobrze. Najgorsze, co może spotkać autora, to obojętność ze strony odbiorcy. W przypadku Poparzonego dziecka trudno nie przywołać sylwetki Stiga Dagermana, który zakończył swoje życie zaledwie w wieku trzydziestu jeden lat. Pisze o tym we wstępie do powieści Per Olov Enquist, nieżyjący już szwedzki prozaik i publicysta. Być może wskazanie analogii między Stigiem a Bengtem jest moim intrepretacyjnym nadużyciem, ale trudno całkiem oddzielić pisarza od jego bohatera.

Przez jednych ceniona za głębię psychologiczną i próbę zdiagnozowania szwedzkiego społeczeństwa po II wojnie światowej, przez innych krytykowana za nadmierną wiwisekcję emocji młodego człowieka, książka Dagermana to literatura wysokiej próby. Z pewnością nie zaliczę jej do ulubionej w Serii Skandynawskiej, ale nie żałuję ani minuty spędzonej z Poparzonym dzieckiem. Ta fabuła z gatunku tych, które długo nie pozwalają o sobie zapomnieć.

 

Informacja o książce

autor Stig Dagerman

tytuł Poparzone dziecko

tytuł oryginału Bränt barn

przekład Justyna Czechowska

Wydawnictwo Poznańskie

miejsce i rok wydania Poznań 2020

liczba stron 288

egzemplarz recenzencki – finalny

Nowalijki oceniają 5/6

 

Dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu za egzemplarz recenzencki