
Najbardziej rozpoznawalnym cyklem Wydawnictwa Albatros jest Seria butikowa, przyciągająca uwagę czytelników nie tylko starannym doborem tekstów, ale także przyjemną dla oka oprawą graficzną. Sam jestem fanem tego cyklu szczególnie, że w jego ramach można przypomnieć sobie choćby powieści Daphne du Maurier. Ale w katalogu wydawnictwa jest także inna kolekcja, mniej może wyeksponowana, ale również warta uwagi. To Piąta Strona Świata, w ramach której ukazało się dotychczas sześć książek, a ostatnio dołączyła kolejna.
Góry śpiewają, angielski debiut wietnamskiej pisarki i poetki Nguyen Phan Que Mai wpisuje się w ideę serii, która za cel stawia sobie pokazanie powieści opowiadających o losach zwykłych ludzi, którym zdarzyła się konfrontacja ze światem i historią w nieco innym, niż typowo europejskim, kontekście. Z dotychczas wydanych powieści ta jest najbardziej egzotyczna, jeśli mowa o kierunku literackich podróży, a także zaskakująca, ponieważ jej tematem jest, zasadniczo, wojna wietnamska, widziana nie przez pryzmat amerykańskich doświadczeń, ale z bliskiej perspektywy samych Wietnamczyków, których głos w tej kwestii nigdy wyraźnie nie wybrzmiał. Bo nie miał na to szans.
Fabuła koncentruje się na losach babci i wnuczki, które zmuszone są do ucieczki z miejsca zamieszkania w związku z wybuchem wojny między Wietnamem Północnym i Południowym z wydatnym wsparciem Amerykanów. Opowieść rozpisana jest na dwa plany czasowe, dzięki czemu czytelnik może poznać zagmatwane losy Wietnamu od lat 30. XX wieku do szeroko rozumianej współczesności. Autorka oddaje głos nestorce rodu Dieu Lan opowiadającej na prośbę wnuczki burzliwe losy rodziny, która doświadczyła kolonializmu, japońskiej dominacji, francuskiego zwierzchnictwa, wreszcie komunizmu. Z perspektywy wnuczki Huong, czytelnik poznaje realia wojny wietnamskiej, która w 1972 roku znajdowała się w apogeum swojego okrucieństwa. Wspomnienia babki oraz współczesna perspektywa wnuczki tworzą wielowymiarowy obraz historii kraju boleśnie doświadczanego przez wielką historię i doraźną decyzje.

Góry śpiewają to rozpisana na dziesięciolecia saga rodziny, której losy nierozerwalnie związane są z wydarzeniami o charakterze politycznym czy militarnym. Autorka, oddając głos swoim bohaterkom, które dzielą pokolenia, ale łączą podobne doświadczenia, odmalowała nie tylko ich osobistą historię, ale w szerokiej perspektywie przedstawiła skomplikowane, naznaczone cierpieniem dzieje całego państwa i przede wszystkim narodu. W opowieści babki, której niezłomny duch walki nigdy nie pozwolił się poddać, można odczytać uniwersalność losów całych pokoleń walczących z kolejnymi przeciwnościami, doznających dotkliwej straty, ale tym mocniej pielęgnujących pamięć o przeszłości. Świat widziany oczami Huong to z kolei rzeczywistość wojny wietnamskiej, która w świadomości Zachodu, ukształtowana jest przez Amerykanów, ale chyba nie ma wątpliwości, że to Wietnamczycy zdecydowanie mocniej odczuli jej destrukcyjną falę.
Swoją powieścią autorka stara się zrównoważyć prawdę i wydźwięk konfliktu, choć nie jest w tej kwestii w żaden sposób obiektywna – co owszem, jest pod adresem jej książki zarzutem, ale z drugiej – subiektywny punkt widzenia wydaje się być jak najbardziej zrozumiały. Szczególnie w odniesieniu do prozachodniej narracji na temat tego konfliktu. Wojna w Wietnamie, mimo że od jej zakończenia minęło pół wieku, wciąż stanowi źródło traumy, a jej konsekwencje w postaci ogromnych strat ludzkich po obu stronach, zniszczenia infrastruktury oraz przyrody – poprzez użycie broni chemicznej, wreszcie ogromnej emigracji, odczuwane są w Wietnamie do dzisiaj. Nguye Phan Que Mai oddała głos swojemu narodowi, którego perspektywa ginęła gdzieś w świadomości świata, który jednocześnie miał świadomość, jak znaczący dla XX wieku był wybuch tego konfliktu i jak kontrowersyjne w ocenach było zaangażowanie Amerykanów w jego przebieg.
Świat oglądany przez pryzmat wspomnień Dieu Lan oraz doświadczeń Huong, pozwala przyjąć osobistą, a momentami także intymną perspektywę. Ogrom cierpienia, jakie stało się udziałem Wietnamczyków w XX wieku, jest jeszcze jednym dowodem na to, jak destrukcyjne potrafią być dla zwykłego człowieka decyzje podejmowane w imię chorych ambicji. Bez względu na szerokość geograficzną czy poziom okrucieństwa, wojna zawsze okazuje się być sytuacją graniczną, apokalipsą, na którą ludzkość nie zasługuje. Góry śpiewają naturalnie łączy osobiste dramaty bohaterek i bohaterów z szerokim tłem historycznym i społecznym – bez patosu i moralizowania, ale z empatią kreując ponadczasową sagę o uniwersalnym przesłaniu. A dzięki temu, że autorka skupia się na ludzkich emocjach i sile więzi rodzinnych – znów – podejmując ponadczasową tematykę, nie pozostawia czytelnika obojętnym na losy Dieu Lan i Huong. Dzieje się tak również dlatego, że pisarka za cel postawiła sobie, aby ocalić od zapomnienia dzieje jej własnej rodziny, równie mocno doświadczonej przez historię i zmagającej się z konsekwencjami błędnych decyzji politycznych. W mojej ocenie, publikują Góry śpiewają, zamierzony cel osiągnęła.
Informacje o książce
autorka Nguyen Phan Que Mai
tytuł Góry śpiewają (The Mountains Sing)
przekład Izabela Matuszewska
Wydawnictwo Albatros 2025
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
