
Całkiem niedawno sięgnąłem po pierwszą po polsku powieść Jenny Blackhurst i ani się obejrzałem, na półce mojej biblioteczki pojawiła się dziesiąta książka brytyjskiej autorki. Ostatnia żona, bo o tym tytule mowa, to powrót powieściopisarki do formy, którą pokochali fani dusznych thrillerów psychologicznych. Blackhurst bierze tym razem na tapet motyw toksycznej męskości i manipulacji typowej dla narcyza, tworząc opowieść, w której granica między ofiarą a sprawcą zaciera się niemal całkowicie, a każde kolejne odkrycie podważa wiarygodność bohaterów.
Punktem wyjścia dla fabuły Ostatniej żony jest makabryczne morderstwo Luke’a Whitneya, który zostaje znaleziony w swoim domu z licznymi ranami kłutymi. Główną podejrzaną staje się jego żona, Anna, którą policja zastaje na miejscu zbrodni — zakrwawioną i gotową do przyznania się do winy. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy Anna nie potrafi przypomnieć sobie żadnych szczegółów zajścia, co zmusza śledczych do głębszego zbadania przeszłości małżeństwa. W toku dochodzenia wychodzi na jaw, że Luke był manipulatorem i kłamcą, a grono osób mających motyw, by się go pozbyć jest znacznie szersze, niż mogłoby się wydawać.
Centralną postacią tego thrillera psychologicznego z elementami prozy kryminalnej jest Anna, której niepewność i luki w pamięci stanowią źródło napięcia w całej powieści. Blackhurst po mistrzowsku kreuje portret kobiety osaczonej przez własny umysł i traumę, sprawiając, że czytelnik do samego końca nie wie, czy ma do czynienia z wyrachowaną morderczynią, czy z ofiarą tragicznego zbiegu okoliczności. Buduje w ten sposób kontrast z postacią Luke’a, który choć fizycznie nieobecny, dominuje w narracji jako mroczny cień, budząc w odbiorcy instynktowną niechęć i sprawiając, że rozwiązanie zagadki jego śmierci staje się tak samo ważne dla czytelnika, co dla zainteresowanych bohaterek i bohaterów powieści.

Jenny Blackhurst sięga w Ostatniej żonie po motyw dobrze znany czytelniczkom i czytelnikom thrillerów psychologicznych – dekonstrukcję wizerunku idealnego małżeństwa, która zmusza do wspólnego działania poprzednie żony i/lub partnerki zmarłego mężczyzny. Autorka pokazuje, jak jeden człowiek może mieć destrukcyjny wpływ na życie wielu kobiet, które połączyło wspólne doświadczenie życia u boku narcyza. Atmosfera w powieści gęstnieje z każdym rozdziałem, gdy czytelnik dowiaduje się, co działo się z poprzednimi partnerkami Luke’a, kiedy przestawały pasować do jego wizji świata. To właśnie te retrospekcje i historie pobocznych bohaterek nadają tej opowieści zaskakującej głębi, zmieniając klasyczny thriller w przejmujący dreszczowiec o zabarwieniu społecznym.
Lubię książki Jenny Blackhurst za dynamiczną akcję pełną nagłych zwrotów i fałszywych tropów. Konstrukcja oparta na zderzeniu oficjalnej wersji wydarzeń z mrocznymi faktami odkrywanymi przez policję sprawia, że tempo lektury jest błyskawiczne. Autorka sprawnie żongluje emocjami, zmuszając czytelnika do ciągłej zmiany frontu i kwestionowania wszystkiego, czego dowiedział się od Anny. Finał jest natomiast tym, na co czekają wszyscy miłośnicy gatunku — to emocjonalny nokaut, który rzuca zupełnie nowe światło na tytułową ostatnią żonę. Zdaję sobie sprawę, że część czytelników uzna koniec tej opowieści za wydumany lub przerysowany, ale – takie są prawa prozy gatunkowej, thrillera psychologicznego w szczególności.
Często powtarzam, że Jenny Blackhurst przywraca wiarę w literaturę wprawdzie bardzo rozrywkową, ale na poziomie. Ostatnia żona to udany i niezwykle mroczny thriller, który udowadnia, że jego autorka wciąż potrafi wycisnąć z gatunku domestic noir to, co najlepsze. Można zatem popatrzeć na omawianą powieść jak na książkę o tym, jak niebezpieczna może być miłość do niewłaściwej osoby i jak wysoką cenę trzeba czasem zapłacić za wolność. Można, ale przede wszystkim warto pamiętać, że sięgając po ten typ prozy trzeba liczyć się z przerysowaniem i wyolbrzymieniem, bo gatunek pozwala sobie na dużo. Z takim nastawieniem – dobra zabawa gwarantowana, a finał, co cóż … zaskakuje. Naprawdę!
Informacje o książce
autorka Jenny Blackhurst
tytuł Ostatnia żona (The Final Wife)
przekład Maria Olejniczak-Skarsgård
Wydawnictwo Albatros 2026
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
