FRANCIS DUNCAN „MORDERSTWO NA ŚWIĘTA”

Francis Duncan powieść Morderstwo na Święta

W moich recenzjach nierzadko odwołuję się do twórczości Agathy Christie. To nic dziwnego, skoro brytyjską autorkę traktuję jako swoisty wzorzec z Sevres jeśli chodzi o powieści kryminalne retro – mój ulubiony gatunek. Z pewnością nie jestem też jedynym czytelnikiem, który automatycznie porównuje kolejne fabuły do tego, co napisała Christie. W przypadku Morderstwa na Święta Francisa Duncana takie porównanie wydaje się wręcz oczywiste.

Wydana po raz pierwszy w 1949 roku, powieść Duncana to drugi w serii tom z detektywem – amatorem Mordecaiem Tremaine’em i jak można przeczytać w anglojęzycznych opracowaniach – odsłona najlepsza. Duncan (a tak naprawdę William Walter Frank Underhill) ma na swoim koncie kilkanaście opowiadań detektywistycznych i wspomnianą serię z Tremaine’em, w całości publikowaną już po II wojnie światowej. Kryminały Francisa Duncana nawiązują tematyką, a przede wszystkim stylistyką, do okresu nazywanego The Golden Age of Detective Fiction, dlatego zasadnicze pytanie brzmi, czy Morderstwo na Święta radzi dobie ze schedą po wielkich poprzednikach? W mojej opinii – tak sobie. 

Benedict Grame od lat kultywuje świąteczną tradycję. W każde Boże Narodzenie zaprasza do swojej posiadłości Sherbroome House grupę znajomych i przyjaciół, aby przy okazałej choince świętować najpiękniejszy czas w roku. Specjalnym gościem tegorocznych świąt okazuje się Mordecai Tremaine, który zasłynął niedawno rozwiązaniem niełatwej zagadki kryminalnej. Jego zdolności szybko okażą się nieocenione, kiedy w bożonarodzeniowy poranek goście Grame’a, zamiast prezentów, pod choinką znajdą zwłoki w stroju świętego Mikołaja. Czy mordercą jest ktoś spośród gości, czy może osoba z zewnątrz? Mordecai Tremaine musi szybko odnaleźć sprawcę makabrycznej zbrodni, zanim potencjalny zabójca zaatakuje ponownie, lub co gorsze – ucieknie sprawiedliwości. 

Zasadniczo, Morderstwo na Święta ma wszystkie elementy, które składają się na klasyczny kryminał: starą angielską posiadłość na prowincji, grupę bohaterów, którym przyszło spędzić świąteczny czas w zamkniętej przestrzeni, mroźną zimę za oknem i trupa w salonie. Nie zabrakło także detektywa – amatora, a przede wszystkim intrygi, w którą zaangażowani są wszyscy bohaterowie, mniej lub bardziej umiejętnie skrywający brzydkie sekrety. Co z tego, skoro autorowi zabrakło pomysłu na rozwój fabuły, w której łatwo dostrzec braki warsztatowe. Powieść napisana jest kwiecistym stylem i charakteryzuje się wolnym tempem – co mnie akurat zupełnie nie przeszkadza. Gorzej jednak, że Morderstwo na Święta ma wyraźnie zachwiane proporcje, skoro trup pojawia się gdzieś w połowie powieści, to na samo śledztwo pozostaje mało czasu (i treści). Tremaine nie okazuje się wprawdzie gejzerem intelektu na miarę Poirota, ale sprawnie łączy informacje uzyskane od pozostałych gości z wnioskami, które wysnuł po obserwacji ich zachowania.

Autor sporo uwagi poświęca swoim bohaterom, metodycznie wpisuje ich w intrygę, co sprawia, że powieść momentami nuży i co gorsza, zniechęca do czytania. Postaci (a jest ich sporo) są płaskie i chyba żadna nie budzi sympatii na tyle, aby z zaciekawieniem śledzić ich losy. Sama zaś intryga, która doprowadziła do zbrodni, jest grubymi nićmi szyta, co potwierdza, nieco melodramatyczny, finał powieści. Oczywiście te elementy, które wskazałem jako wyraźne mankamenty fabuły dadzą się pewnie obronić, choćby tym, że Morderstwo na Święta to stara powieść w starym stylu i ma prawo trącić myszką, ale niekoniecznie musi nudzić. 

Nie lubię takich czytelniczych zawodów. Sięgając po powieść Francisa Duncana nie spodziewałem się może wielkiego literackiego odkrycia, choć po cichu liczyłem chyba, że może jednak dopiszę autora Morderstwa na Święta do listy ulubionych. Nie dopiszę, ale też nie stwierdzę, że czas spędzony w Sherbroome House okazał się stracony. Książka ma bowiem swój niewątpliwy urok ramotki i paradoksalnie – wpisuje się w leniwy klimat świąt. Dla miłośników powieści detektywistycznych retro powieść Francisa Duncana okaże się z pewnością ciekawostką wydawniczą, a dla pozostałych czytelników albo niezobowiązującą lekturą na jedno popołudnie, albo srogim rozczarowaniem. Wszystko zależy od oczekiwań i nastawienia. Jedno jest pewne – nie należy oceniać kryminału po (niezłej!) okładce. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Informacje o książce

autor Francis Duncan

tytuł Morderstwo na Święta

tytuł oryginału Murder for Christmas

przekład Tomasz Bieroń

Wydawnictwo Zysk i S-ka

miejsce i rok wydania Poznań 2018

liczba stron 320

egzemplarz własny

Nowalijki oceniają 4-/6

PODOBNE WPISY