AGATHA CHRISTIE „ŚMIERĆ LORDA EDGWARE’A” (HERKULES POIROT #7)

W ramach powtórnej lektury wszystkich powieści Agathy Christie nadszedł czas na Śmierć lorda Edgware’a (premiera w 1933 roku), jeden z tych klasyków literatury popularnej, który udowadnia, że autorka potrafiła mistrzowsko łączyć blichtr wyższych sfer towarzyskich z mroczną naturą ludzkiej psychiki. Historia zaczyna się od spotkania Herkulesa Poirota z olśniewającą aktorką Jane Wilkinson, która wprost, niemal z dziecięcą naiwnością, deklaruje chęć pozbycia się swojego męża, tyranizującego ją lorda Edgware’a. Choć prośba o pomoc w uzyskaniu rozwodu brzmi niewinnie, atmosfera gęstnieje błyskawicznie, gdy niedługo potem lord zostaje znaleziony martwy w swoim gabinecie. Christie wciąga tym samym czytelnika w sam środek zagadki, która na pierwszy rzut oka wydaje się banalna, by po wstępnej analizie wydarzeń stać się jednym z najbardziej karkołomnych wyzwań w karierze belgijskiego detektywa.

Centralnym punktem intrygi jest niemożliwy do podważenia paradoks: świadkowie widzieli Jane Wilkinson wchodzącą do domu męża w noc morderstwa, podczas gdy w tym samym czasie bawiła się ona na uroczystej kolacji w licznym gronie znajomych. Motyw obecności bohatera lub bohaterki w dwóch miejscach naraz zostaje w tej powieści rozegrany po mistrzowsku, a autorka z chirurgiczną precyzją podsuwa kolejne tropy, które zamiast wyjaśniać sytuację, tylko potęgują chaos. Czytelnik znający styl Agathy Christie wie, że diabeł tkwi w szczegółach, a każde słowo wypowiedziane przez bohaterów może być zarówno kluczem do prawdy, jak i starannie wypracowaną zasłoną dymną.

Postać Herkulesa Poirota błyszczy w Śmierci lorda Edgware’a wyjątkowym blaskiem, choć nawet on przyznaje się do chwilowej bezradności wobec bezczelności sprawcy. Towarzyszy mu niezawodny, choć tradycyjnie nieco naiwny kapitan Hastings, którego błędne interpretacje wydarzeń stanowią doskonałe tło dla intensywnej pracy małych szarych komórek Belga. Relacja tej dwójki po raz kolejny dodaje opowieści lekkości i humoru, co świetnie kontrastuje z chłodnym, niemal odpychającym wizerunkiem ofiary. Lord Edgware, postać antypatyczna i mroczna, nie budzi współczucia, co sprawia, że krąg podejrzanych – od zastraszonej córki po zadłużonego bratanka – staje się wyjątkowo szeroki i psychologicznie wiarygodny.

Agatha Christie skupia w tej powieści swoją uwagę na skrupulatnym studium środowiska teatralnego i aktorskiego, dla którego granica między prawdą a kreacją nieustannie się zaciera. Pisarka sugeruje, że w świecie, w którym każdy potrafi profesjonalnie przybrać maskę, zbrodnia staje się kolejnym występem przed publicznością. Wykorzystanie motywu sobowtórów i przebieranek nie jest tutaj tanią sztuczką, lecz integralną częścią genialnego planu, który opiera się na prostocie tak bezczelnej, że aż niewidocznej dla postronnych obserwatorów. Christie zatem ponownie bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę, zmuszając do kwestionowania tego, co chwilę temu przeczytał w poprzednim rozdziale.

Jak na styl Agathy Christie, tempo narracji jest dynamiczne; fabuła unika zbędnych dłużyzn, prowadząc czytelnika przez kolejne przesłuchania i odkrycia z elegancją godną najlepszych powieści z nurtu Golden Age Mystery. Każdy rozdział to mały krok w stronę rozwiązania, które, gdy już nadejdzie, wydaje się oczywiste, choć przez większy czas pozostawało poza zasięgiem wzroku. To właśnie ta cecha sprawia, że Śmierć lorda Edgware’a uchodzi za jedną z najbardziej uczciwych wobec czytelnika powieści – wszystkie karty leżą na stole, a nasza porażka w dedukcji wynika jedynie z tego, że daliśmy się uwieść urokowi aktorskiej gry pozorów.

Śmierć lorda Edgware’a, choć nie jest moją ulubioną w dorobku autorki, warto docenić za umiejętne połączenie finezji brytyjskiego kryminału z dogłębną analizą ludzkich słabości, takich jak pycha czy chciwość. Finałowe wyjaśnienie zagadki w wykonaniu Poirota przynosi ogromną satysfakcję, porządkując wszystkie pozornie nieistotne fakty w spójną i logiczną całość. Nawet po latach od premiery, powieść ta nie traci na świeżości, przypominając czytelnikowi, że najgroźniejszy przeciwnik to często ten, który uśmiecha się do nas z pierwszych stron gazet. To nie tylko historia morderstwa, ale przede wszystkim genialna i wciąż aktualna lekcja tego, jak łatwo dajemy się zwieść pozorom piękna i niewinności.

Informacje o książce

autorka Agatha Christie

tytuł Śmierć lorda Edgware’a (Lord Edgware Dies)

przekład Agnieszka Bihl

Wydawnictwo Dolnośląskie 2023

ocena 4+/6

egzemplarz własny