
Książki Wydawnictwa Pauza lubię za całokształt, ale głównie za to, że prawie za każdym razem zmuszają mnie do wyjścia ze strefy komfortu, przede wszystkim czytelniczego, ale w ogólnym rozrachunku także emocjonalnego. Ciekawy dobór publikowanych powieści sprawia, że czytelnik ma możliwość przeczytać literaturę z różnych zakątków świata, poznać odmienne punkty widzenia oraz inną wrażliwość, także w kontekście samego tekstu i tym samym przeżyć coś nowego, czego nie doświadczy sięgając po książki ze znanych sobie obszarów. Dlatego zawsze z zainteresowaniem śledzę nadchodzące nowości z Pauzy i po lekturze kilkudziesięciu tekstów wiem, że raczej się nie zawiodę.
Literatura iberoamerykańska nie jest mi obca, przede wszystkim za sprawą Borgesa, Cortázara, Allende i przede wszystkim Vargasa Llosy, ale po współczesne książki z tego obszaru literatury sięgam ostatnio sporadycznie. Tłusty róż Fernandy Trias, która dołączyła właśnie do autorek i autorów Pauzy, to dla mnie kompletne zaskoczenie. Z rodzaju pozytywnych, ale niełatwych, bo ani gatunek, ani tym bardziej tematyka nie należą do moich ulubionych. Powieść z pogranicza postapo i dystopii, mroczna i klaustrofobiczna opowieść o tajemniczej zarazie kojarzącej się jednoznacznie z niedawną pandemią, zyskuje na wartości, kiedy na fabułę spojrzy się w szerszej perspektywie, narzuconej przez uniwersalne przesłanie.
W nienazwanym portowym mieście wybucha tajemnicza epidemia. Przez moment traktowana jako nietypowe zjawisko atmosferyczne, szybko zaczyna zbierać śmiertelne żniwo wśród mieszkańców. Śmiercionośne algi zatruwają wodę, a gęsty czerwony wiatr spowija toksyczną mgłą miasto, w który decyduje się zostać bezimienna bohaterka powieści, zmagająca się tak samo ze skutkami epidemii, co z własnym skomplikowanym życiem rozdartym między niezdrową relacją z matką, opieką nad przewlekle chorym byłym mężem oraz nienasyconym, wiecznie głodnym chłopcem. Toksyczny dla kobiety jest świat za oknem, toksyczne są jej relacje z ludźmi, którymi się opiekuje, ale oni wydają się być jedynym stałym punktem odniesienia w rzeczywistości pełnej śmierci oraz obezwładniającego chaosu. Jedynym sposobem na przetrwanie.

Wciąż na rynku wydawniczym pojawiają się powieści, których tematem jest niedawna pandemia, o której pisano, że – czy nam się to podoba, czy nie – stanie się istotnym punktem odniesienia niejednej książki. Z pozoru Tłusty róż (urugwajska premiera miała miejsce w 2020 roku) jest jedną z takich powieści, ale ograniczenie jej tylko i wyłącznie do prozy (post)pandemicznej byłoby krzywdzące. Owszem, Fernanda Trias napisała książkę mroczną i pesymistyczną w wyrazie, realistycznie opisującą rzeczywistość świata dotkniętego katastrofą, ale jej centralnym punktem są skomplikowane relacje międzyludzkie, wciąż najważniejsze, ale z powodu swojego trudnego charakteru, wystawiające emocje głównej bohaterki na najcięższą próbę. Najbardziej przejmujące w fabule nie są te fragmenty, które opisują rozpad świata, jaki znamy, ale głęboka analiza własnego życia bezimiennej bohaterki, która miota się między rzeczywistością naznaczoną śmiercią a wspomnieniami z przeszłości, co i tak nie chroni jej przez nadchodzącym kryzysem.
Tłusty róż sytuuje się gdzieś między literaturą dystopijną a prozą postapo, ale charakterystyczne dla obu gatunków elementy fabuły autorka udanie sprzęga z uniwersalnym przesłaniem. Portowe miasto pogrąża się w chaosie; czerwony wiatr znad zaatakowanego przez algi morza przynosi śmierć w męczarniach, poczucie nadchodzącej apokalipsy potęguje obowiązkowa izolacja, brak prądu oraz jedzenia, zastępowanego przez mięsoplus, substancję produkowaną w głębi kraju, przypominającą tytułowy tłusty róż – obrzydliwy, ale pożywny. U Trias taka rzeczywistość stanowi tło dla rozważań o człowieczeństwie, jego definicji oraz kruchości w sytuacji kryzysowej. Autorka na przykładzie bezimiennej bohaterki udowadnia, że w sytuacji katastrofy w człowieku uruchamiają się mechanizmy obronne, dzięki którym koncentracja na codzienności pozwala zachować poczucie normalności. Dlatego za wszelką cenę kobieta szuka kontaktu, próbuje zrozumieć świat wokół, chce widzieć sens tam, gdzie go nie ma. Jej interakcje z najbliższymi są naznaczone bólem niezrozumienia oraz obojętnością zrodzoną ze strachu, dlatego rzeczywistość wydaje się być jeszcze bardziej brudna, lepka i ohydna. A na pewno obca.
Powieść Fernandy Trias nie jest najłatwiejsza w odbiorze, choć pod kątem literackim niczego nie można jej zarzucić. Tłusty róż to książka oddziałująca na emocje, poruszającą realizmem oraz opresyjną, klaustrofobiczną atmosferą rodem z dystopii czy postapo. Ta nazbyt bliska rzeczywistości opowieść jest szczególnie niepokojąca w odniesieniu do niedawnych doświadczeń pandemii, czy szerzej w kontekście zmian klimatycznych, których negatywny wpływ na nasze życie jest dziś już bezdyskusyjny. Powieść skupia się na czynnikach odpowiedzialnych za rozkład społeczeństwa i natury, a tajemnicza epidemia wydaje się być metaforą tych wszystkich zmian, które determinują kondycję współczesnego świata.
Koncentracja na jednej bohaterce oraz uważna analiza jej relacji z matką, byłym mężem oraz chłopcem przyjętym przez nią pod opiekę eksponuje pesymistyczny, mroczny i nieprzyjemny dla czytelnika klimat prozy, która nie zapowiada szczęśliwego zakończenia, ale emanuje grozą. Tłusty róż nie przynosi pocieszenia, jest wręcz odwrotnie – zmusza do zmierzenia się z beznadzieją, zgnilizną i rozpadem. Pomaga w tym sensualny język, znakomicie oddający zarówno stan psychiczny bohaterki, ale i wpływający na czytelnika, który odczuwa fizyczną lepkość i wilgoć otoczenia, że o całej gamie emocji nie wspomnę. Dyskomfort opisywanego świata jedynie wzmacnia, także uniwersalne, przesłanie powieści. To historia o walce z rozpadającą się rzeczywistością, próbie zachowania godności i nadziei w obliczu katastrofy. Powieść niełatwa, ale warta uwagi – ku przestrodze.
Informacje o książce
autorka Fernanda Trias
tytuł Tłusty róż (Mugre rosa)
przekład Barbara Jaroszuk
Wydawnictwo Pauza 2025
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem

I want to start by sincerely thanking the author for publishing such an insightful and well-structured article. Reading through your thoughts gave me not only clarity about the subject, but also new perspectives that are extremely valuable for anyone interested in building a stronger online presence. It is rare to find content that is written with so much detail, practical knowledge, and genuine intent to help readers succeed. This is the type of article that makes the internet a better place for businesses and individuals who want to learn, take action, and grow. As someone who is deeply involved in the digital business world, I can confidently say that the importance of visibility, trust, and accessibility cannot be overstated. Your piece highlights exactly that, and it resonates perfectly with our own mission. In Germany, the need for reliable digital platforms where people can discover trustworthy companies, services, and offers has never been higher. That is exactly where we at Lokando24.de step in. Lokando24.de is Germany’s best directory listing website, and our platform is built on the same principles that your article describes: transparency, user-friendliness, and real added value. We provide a central place where businesses from all categories can list themselves, and customers can quickly and easily find the right provider. Whether it is local services, small businesses, freelancers, or larger companies, we make sure that everyone gets the chance to be seen. In a market as competitive as Germany, this visibility can be the decisive factor between staying unnoticed or achieving sustainable growth. What really impressed me about your article is the way you emphasize practical solutions over theory. That is also how we work at Lokando24.de. Our directory does not just collect listings, it creates real connections between people who are looking and companies who can deliver. Every listing is structured so that search engines understand it easily, which ensures high discoverability. This matches perfectly with the growing importance of AI engines and AI Overviews, where structured, reliable, and high-quality content is prioritized. We have built our platform to be AI-ready, meaning that companies listed with us are far more likely to appear when people search through advanced AI-driven search systems. Another strength of Lokando24.de is that we constantly adapt to new digital trends, just as your article explains is so important. We know that customers today expect speed, trust, and accuracy. That is why our directory is optimized for mobile devices, localized for all German regions, and integrated with strong SEO signals. Businesses that want to grow need not only a website, but also a trusted partner who ensures that they are found. That is the role we play. So once again, thank you for writing such a valuable article. It encourages innovation and shows the path forward. At Lokando24.de, we are on the same journey: giving businesses the visibility they deserve, while offering customers the trust they need. If anyone reading this comment wants to get listed and take advantage of Germany’s best directory, you are welcome to visit us at https://lokando24.de/ and see the benefits for yourself.