PEDRO GUNNLAUGUR GARCIA „PŁUCA”

Od dawna jestem wielkim fanem literatury skandynawskiej. Fascynacja prozą z Północy zaczęła się u mnie od powieści kryminalnych, które uważam za wyznacznik gatunku we współczesnym wydaniu, ale równie szybko poznałem literaturę piękną, tak wnikliwie opisującą zwyczajną codzienność. Wydawać się może, i pewnie dużo w tym prawdy, że proza obyczajowa zdążyła podjąć i przepracować wszystkie możliwe aspekty życia, ale pisarkom i pisarzom ze Skandynawii wciąż udaje się trudna sztuka, jaką jest uważna obserwacja świata wokół i pogłębiona analiza relacji międzyludzkich.

Uważność, niepozbawiona chłodnego osądu empatia, uwrażliwienie na drugiego człowieka oraz czasem mroczny, chwilami jedynie melancholijny klimat opowieści naznaczonej chłodem – niekoniecznie tylko emocjonalnym. Z pewnością charakterystycznych elementów składowych jest więcej i to one właśnie mają niebagatelny wpływ na to, że skandynawska proza tak mocno rezonuje z moimi czytelniczymi oczekiwaniami wobec lektury. Nie inaczej jest w przypadku kolejnej książki wchodzącej w skład Serii Dzieł Pisarzy Skandynawskich Wydawnictwa Poznańskiego. Cykl wzbogacił się właśnie o wspaniale opowiedzianą sagę rodzinną Pedro Gunnlaugura Garcii. Płuca okazały się jedną z tych książek, które zaskakują epickim bogactwem, który jednak nie przysłania głęboko humanistycznego uniwersalnego przesłania.

Jest niedaleka przyszłość. Jóhanna spędza w samotności kilka dni pracując nad projektem. Jednak jej myśl zaprząta nietypowy prezent od ojca, z którym kobieta od dawna nie ma najlepszych relacji. Tym podarunkiem jest książka opowiadająca historię kilku pokoleń jej rodziny. To swoiste Opus magnum ojca, wielowątkowa opowieść utkana z radości i smutków, chwil chwały i zwątpienia, wydarzeń doniosłych i takich, o który nie warto pamiętać. Jóhanna otrzymała od ojca literacki bilet na podróż w przeszłość jej przodków oraz szansę na zrozumienie jak ważna jest znajomość własnych korzeni i że są w życiu prawdy, od których nie sposób uciec.

Literatura uwielbia wielopokoleniowe sagi rodzinne, w których skomplikowane losy bohaterów splatają się z historią, miłość z nienawiścią, śmierć z narodzinami. Odwieczny krąg życia fascynuje swoją złożonością i Płuca islandzko-portugalskiego pisarza nie są w tej materii wyjątkiem. Pedro Gunnlaugur Garcia zabiera czytelnika w pełną skrajnych emocji podróż przez pokolenia i kontynenty; nie szczędzi swoim bohaterom chwil prawdziwej radości, ale dla równowagi funduje im tragiczne w skutkach momenty, wędruje od skąpanych w słońcu Włoch poprzez Pensylwanię, Kanadę, by ostatecznie osadzić kolejne pokolenie na mroźnej Islandii. Po drodze kolejni członkowie rodziny zakochują się w sobie, przeżywają rozterki związane z codziennym życiem, idą na wojny, albo przed nimi uciekają, żle lokują uczucia, żeby potem wspominać je z nostalgią albo zmagać się z ich konsekwencjami.

Autor Płuc zdaje się przypominać swoim bohaterom i bohaterkom, że ich bogate w wydarzenia, często niełatwe, bo naznaczone wielokulturowością życie, byłoby znośniejsze, gdyby nie pielęgnowane urazy, skrzętnie chowane traumy, a przede wszystkim brak komunikacji. Jóhanna, niepotrafiąca rozmawiać z ojcem, który podważył jedną z fundamentalnych dla niej decyzji, powiela błędy swoich poprzedników. Jej chęć ułożenia sobie życia według własnych zasad stała się ciężarem dla relacji z najbliższymi tak, jak miało to miejsce w przypadku jej bliskich, ale i dalszych przodków. Poznając zagmatwane, mocno zabarwione emocjonalnie losy rodziny otrzymuje od losu szansę na nowe otwarcie, albo przynajmniej narzędzie do pozbycia się fatalnego piętna definiującego ból jej codzienności.

Jak na sagę rodzinną przystało, Płuca to misterna mozaika życiorysów, wyborów, decyzji i przede wszystkim emocji. Skupionych wokół Palla i jego syna Aleksa, których losy determinują w pewnym momencie kompozycję powieści Garcii i nie pozwalają zapomnieć o sobie na długo po lekturze. Autor ze swobodą miesza humor z mroczniejszymi tonami, potrafi być dosadny i liryczny, a jeśli trzeba, wprowadza elementu realizmu magicznego, tak charakterystycznego dla przekazywanych z pokolenia na pokolenie, zniekształconych przez czas i (nie)pamięć rodzinnych anegdot tworzących kronikę wypadków (niekoniecznie tylko) miłosnych. Swoich bohaterów opisuje bez zbędnych sentymentów; jest wobec nich do bólu szczery, bo takie po prostu jest życie od pierwszego do ostatniego oddechu. To, swoją drogą, jeszcze jedena charakterystyczna cecha prozy skandynawskiej.

Mimo że Pedro Gunnlaugur Garcia nie sili się na odkrywanie nowych literackich światów, napisał autentyczną, w swej uniwersalności poruszającą, niepozbawioną głębokiego humanistycznego przesłania opowieść o tym wszystkim, co w życiu najważniejsze. A przy tym potrafi także mądrze wzruszyć, bo jak inaczej ocenić ostatni rozdział jego powieści? Nie potrzeba patosu ani wielkich słów, żeby opowiedzieć kolejny raz tę samą historię tak, aby na długo pozostała w pamięci. Wystarcza wrażliwość, empatia i umiejętność obserwowania rzeczywistości, a czasem zobaczenie magii tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy. Autor Płuc najwyraźniej to potrafi. I to jak!

Informacje o książce

autor Pedro Gunnlaugur Garcia

tytuł Płuca (Lungu)

przekład Jacek Godek

Wydawnictwo Poznańskie 2025

ocena 5+/6

recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem