MARGIE SARSFIELD „BETA VULGARIS”

Surrealistyczny horror rozgrywający w czasie zbiorów buraka cukrowego? Obok zapowiedzi takiej fabuły nie sposób przejść obojętnie, choć brzmi ona co najmniej ryzykownie. Ale to tylko przewrotny wabik na potencjalnego czytelnika, bo Beta vulgaris to zdecydowanie coś więcej niż jeden z najgłośniejszych debiutów nurtu weird-girl z zeszłego roku. Choć tytuł to łacińska nazwa buraka zwyczajnego, to powieść Margie Sarsfield nie jest poradnikiem ogrodniczym, ale groteskowo przerysowanym horrorem, w którym autorka zabiera czytelnika w podróż – równie fascynującą, co odpychającą. Mieszając prozę z pogranicza literatury pięknej z elementami makabry, proponuje zapadającą głęboko w pamięć, niewygodną opowieść o współczesnych psychozach i lękach, nie gubiąc przy tym mocnego wydźwięku.

Elise – główna bohaterka Beta vulgaris to młoda kobieta przytłoczona długami i zmagająca się z poważnymi, choć skrywanymi zaburzeniami odżywiania. Wraz ze swoim chłopakiem, Tomem, opuszcza Brooklyn, by wziąć udział w morderczym, sezonowym zbiorze buraków cukrowych na mroźnej Minnesocie. Ich plan jest prosty: ciężko pracować, by spłacić czynsz i odzyskać życiową stabilność, jednak rzeczywistość na miejscu szybko okazuje się znacznie mroczniejsza niż jakakolwiek praca fizyczna, którą mogli sobie wcześniej wyobrazić.

W miarę jak wycieńczenie fizyczne daje o sobie znać, otoczenie zaczyna nabierać onirycznego i niepokojącego charakteru. Przemysłowe rolnictwo, symbolizowane przez ciągnące się w nieskończoność zagony buraków, zmienia się w prawdziwy koszmar, a gigantyczne hałdy zebranych warzyw zdają się zyskiwać własną, złowrogą osobowość. Elise zaczyna słyszeć głosy dochodzące z pryzmy buraków, a na jej ciele pojawia się tajemnicza, swędząca wysypka, która zdaje się pulsować w rytmie nużąco monotonnej pracy. Gdy współpracownicy, a w końcu i sam Tom, zaczynają znikać w niewyjaśnionych okolicznościach, bohaterka nie rzuca się im na ratunek, lecz pogrąża w coraz głębszej bierności i psychologicznym rozbiciu.

Beta vulgaris należy do specyficznego gatunku jakim jest, zdobywający ostatnimi czasy dużą popularność, drastyczny w swojej dosłowności body horror połączony z bolesną tematyką zdrowia psychicznego. Margie Sarsfield bezlitośnie opisuje relację Elise z własnym ciałem, które bohaterka traktuje jak coś obcego, co należy nieustannie przycinać, ograniczać lub całkowicie odrzucić. Opisy zaburzeń odżywiania są więc niezwykle sugestywne i sprawiają, że czytelnik czuje niemal fizyczny dyskomfort podczas lektury. Doświadczenie Elise, pogłębiające się wraz z rozwojem fabuły staje się radykalnym studium autodestrukcji, w którym procesy przemysłowego przetwarzania buraków w oczywisty sposób kojarzą się z makabryczną metaforą sposobu, w jaki b traktuje własny organizm.

Powieść jest trafnym, choć brutalnie szczerym komentarzem do lęków ekonomicznych pokolenia milenialsów, portretując desperację ludzi wykształconych, ale finansowo wykluczonych. Sarsfield demaskuje romantyczny mit powrotu do natury i romantyzowania prostej pracy (także na roli) ukazując ją jako pułapkę, która zamiast dawać wolność, wpływa destrukcyjnie na tożsamość jednostki. Beta vulgaris to w takim ujęciu także horror o wydźwięku (anty)ekologicznym; natura nie jest zatem sielanką, lecz zimną, obojętną siłą, która tworzy symbiozę z bezdusznym kapitalizmem, a w połączeniu stanowi siłę, która czyni z człowieka bezwolną oraz bezkształtną masę.

Z pewnością Beta Vulgaris Margie Sarsfield to lektura dla czytelników o mocnych nerwach, którzy cenią gęstą atmosferę i groteskowe przerysowanie wyżej, niż szybkie zwroty akcji. Powieść odznacza się dusznym niepokojem i narastającym, strona po stronie, egzystencjalnym lękiem, zarówno samej Elsie, jak i czytelnika. Choć bierność głównej bohaterki może momentami irytować, a nagromadzenie mocnych, a może nawet drastycznych opisów bywa męcząca, trudno nie zauważyć, że to debiut odważny i stylistycznie dopracowany. Trochę w stylu Wegetarianki Han Kang, trochę w klimacie prozy Mony Awad – a ponieważ obie autorki cenię, niech to będzie dla debiutantki pozytywna rekomendacja.

Informacje o książce

autorka Margie Sarsfield

tytuł Beta vulgaris

przekład Marta Miazek

Wydawnictwo StoryLight 2026

ocena 4+/6

recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem