GUNNHILD ØYEHAUG „OTO SŁOŃCE”

Muszę się powtórzyć, ale za każdym razem, kiedy sięgam po książkę Wydawnictwa Pauza – do końca nie wiem, czego się spodziewać. Ale! Lubię to uczucie, kiedy mogę poznać kolejny, nowy dla mnie głos współczesnej literatury pięknej, zagłębić się w nietypowo napisanej prozie, w której nawet zwyczajna codzienność może zostać ukazana w tak zaskakująco innym ujęciu, że nie sposób się w niej (i w literaturze, i wspomnianej codzienności) nie zatracić. Takie wrażenia towarzyszyły mi podczas lektury drugiej po polsku powieści norweskiej pisarki Gunnhild Øyehaug. Jej poprzednia książka Czekaj, mrugaj … czeka na swój czas, ale za mną Oto słońce – zaskakująca w swej konstrukcji opowieść o codzienności przefiltrowanej w równym stopniu przez groteskowe wyolbrzymienie, co rozedrganej w wyniku złożonego procesu twórczego.

Gunnhild Øyehaug w Oto słońce pokazuje, że jest jedną z najbardziej oryginalnych i błyskotliwych głosów współczesnej literatury norweskiej. Autorka z niemal chirurgiczną precyzją, a zarazem z ogromnym poczuciem humoru, dekonstruuje codzienność, nadając jej znamiona surrealistycznego spektaklu. To książka, która nie boi się intelektualnych wyzwań, ale podaje je w formie tak lekkiej i przewrotnej, że czytelnik nieustannie balansuje między podziwem dla konstrukcji a czystą radością z lektury – przy założeniu, że po kilkunastu pierwszych stronach kupi specyficzny klimat tej fabuły.

Bohaterką powieści jest Helga Mork, pięćdziesięcioletnia pisarka z Bergen, której uporządkowana samotność zostaje zachwiana przez biologię (kobieta przechodzi menopauzę) oraz nowych sąsiadów. Helga, zmagająca się z uderzeniami gorąca i poczuciem stopniowego znikania ze świata, popada w obsesję na punkcie mieszkającej obok pary literackich celebrytów – Christiny i Evena Alberta. Jej próba odnalezienia spokoju w nowym biurze kończy się odkryciem portalu do innego wymiaru, zwanego po prostu Rzeczywistością, co zmusza ją do konfrontacji z własnymi pragnieniami, lękami oraz procesem tworzenia literatury.

Już po lekturze pierwszych stron czytelnik dostrzega, że ciało głównej bohaterki staje się w tej książce niemal osobnym, autonomicznym bohaterem, a menopauza – tytułowym, palącym słońcem, którego nie sposób zignorować. Gunnhild Øyehaug opisuje fizjologię bez cienia wstydu czy eufemizmów – z zaskakującą swobodą łączy pot i zmęczenie z intelektualnym głodem i nagłym erotycznym przebudzeniem. Dzięki temu Oto słońce to niezwykle szczery, a przy tym pełen czułości portret kobiety w połowie drogi, która uczy się na nowo definiować swoją obecność w przestrzeni publicznej i prywatnej, odmawiając stania się niewidoczną dla społeczeństwa.

Przyznam, że proza Øyehaug zachwyciła mnie formą narracji, szybko wykraczającą poza ramy klasycznego realizmu, wciągającą tym samym czytelnika w gęstą sieć literackich gier i metafizycznych zagadek. Motyw portalu do innego wymiaru, w którym zasady fizyki i komunikacji ulegają zmianie, służy autorce do przeprowadzenia świadomej dekonstrukcji samego procesu pisania i przyjrzenia się płynnej granicy między fikcją a życiem. W owej Rzeczywistości Helga musi zmierzyć się z pytaniami o autentyczność swoich uczuć oraz o to, czy literatura jest w stanie wypełnić pustkę po utraconych złudzeniach młodości.

Oto słońce z lekkością łączy błyskotliwą ironię z głęboką, egzystencjalną wrażliwością, co sprawia, że lektura powieści jest jednocześnie intelektualną przygodą i intymnym przeżyciem. Øyehaug z niewymuszoną swobodą przeplata prozę dnia codziennego, taką jak zakupy czy podglądanie sąsiadów, z dygresjami o filozofii Wittgensteina czy skomplikowanej strukturze wszechświata. Ta erudycyjna zabawa nie jest jednak wyłącznie popisem formy – buduje w ten sposób portret bohaterki fascynującej, błyskotliwej i nieco zagubionej w chaosie współczesności. Autorka przy tym często wychodzi z roli bezstronnego obserwatora, by skomentować proces pisania lub zakpić z konwencji literackich, co nadaje całości świeżości i dzięki konsekwentnemu burzeniu czwartej ściany – skraca dystans.

Zdaję sobie sprawę, że proza Gunnhild Øyehaug niekoniecznie każdemu musi przypaść do gustu, ale mnie zachwyciła – nieco mniej może podjętą tematyką, bardziej zabawą z formą oraz szarżującą bezkompromisowością. Oto słońce to powieść odważna i ożywcza, która pokazuje, że współczesna literatura norweska potrafi być zaskakująco zabawna i umie odciąć się od stereotypowych wyobrażeń o jej dominującej cesze jaką jest minimalizm. Øyehaug napisała manifest kobiecej dojrzałości i zamiast uciekać w bezpieczną nostalgię, wybierała radykalną konfrontację z tu i teraz, nawet jeśli wiąże się to z surrealistycznym skokiem w nieznane w równym stopniu dla Helgi Mork, jak i poszukującego w literaturze nowych wrażeń czytelnika.

Informacje o książce

autorka Gunnhild Øyehaug

tytuł Oto słońce (Her kjem sola)

przekład Karolina Drozdowska

Wydawnictwo Pauza 2026

4+/6

recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem