Skip to content
NOWALIJKI

NOWALIJKI

TOMASZ RADOCHOŃSKI PISZE O KSIĄŻKACH
środa, 15 kwietnia, 2026
NOWALIJKI
  • STRONA GŁÓWNA
  • LITERATURA PIĘKNA
  • KRYMINAŁ
    • C.J. SANSOM
    • MARYLA SZYMICZKOWA
    • SIMON BECKETT
    • JØRN LIER HORST
  • THRILLER
    • B.A.PARIS
    • FREIDA McFADDEN
    • C.L. TAYLOR
    • RUTH WARE
  • AGATHA CHRISTIE
    • HERKULES POIROT
    • JANE MARPLE
  • PODSUMOWANIE MIESIĄCA
  • KONTAKT
  • O MNIE

Tag: powieść kryminalna

RUTH RENDELL „GRZECHY OJCÓW”

Po lekturze drugiej powieści Ruth Rendell Grzechy ojców mogę zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie angielska powieściopisarka, nie byłoby popularnego gatunku,…

CZYTAJ DALEJ RUTH RENDELL „GRZECHY OJCÓW”

JULIA HEABERLIN „PAPIEROWE DUCHY”

Wprawdzie nazwisko Julii Heaberlin przemknęło mi w księgarni jakiś czas temu, ale ponieważ nie czytałem jej pierwszej powieści Polne kwiaty,…

CZYTAJ DALEJ JULIA HEABERLIN „PAPIEROWE DUCHY”

JØRN LIER HORST „KOD KATHARINY”

Są tacy autorzy, na powieści których zawsze czekam z niecierpliwością. I są tacy autorzy, wobec których nie potrafię być obiektywny.…

CZYTAJ DALEJ JØRN LIER HORST „KOD KATHARINY”

LOUISE PENNY „ZABÓJCZY MRÓZ”

Nie skończyłem jeszcze lektury Martwej natury, ale już wiedziałem, że Louise Penny zostanie jedną z moich ulubionych autorek. Jej debiutancka…

CZYTAJ DALEJ LOUISE PENNY „ZABÓJCZY MRÓZ”

LOUISE PENNY „MARTWA NATURA”

  Często powtarzam, że moją miłość do kryminałów zawdzięczam Agacie Christie, której powieści zacząłem czytać całe lata temu. To właśnie…

CZYTAJ DALEJ LOUISE PENNY „MARTWA NATURA”

Stronicowanie wpisów

Previous page Page 1 … Page 30 Page 31

SZUKAJ NA BLOGU

ARCHIWUM BLOGA

SZCZEGÓLNIE POLECAM

nowalijki

• polonista • bibliotekarz • bloger
• książki • filmy • seriale • muzyka • kawa

Debiutancka powieść Michaela Magee Blisko domu to Debiutancka powieść Michaela Magee Blisko domu to literackie uderzenie, które rezygnuje z taniego sentymentalizmu na rzecz surowego przekazu, pokazującego autentyczny portret współczesnego Belfastu. 

Autor, dorastający w robotniczych dzielnicach tego miasta, nie bawi się w literackie niuanse i zawiłości, zmiast tego wrzuca czytelnika w sam środek życia pokolenia, które teoretycznie dorastało w pokoju, ale wciąż odczuwa efekty wydarzeń z przeszłości. 

Debiut północnoirlandzkiego pisarza to książka o męskości, która dusi, o lojalności, która bywa ciężarem, i o desperackiej próbie zdefiniowania siebie na nowo w miejscu, które zdaje się mieć dla każdego gotowe rozwiązanie, żeby nie napisać – wyrok.

Jednym z wiodących wątków Blisko domu Michaela Magee uwypukla kwestię tego, że wojna nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów; ona po prostu zmienia formę, przenosząc się do domów i barów. 

Główny bohater powieści jest reprezentantem tak zwanego pokolenia pokoju, które jednak wciąż dziedziczy po ojcach gniew i brak perspektyw. Autor unika jednak łatwego moralizatorstwa, pokazując, że przemoc w życiu Seana nie jest świadomym i dobrowolnym wyborem, lecz skutkiem ubocznym życia w środowisku, dla którego wrażliwość to słabość, a jedynym sposobem pozwalającą przetrwać na ulicy są spryt i mocne pięści. 

Warto zatem czytać ten debiut jako studium męskiej psychiki, która próbuje pomieścić w sobie (w odniesieniu do głównego bohatera) zarówno miłość do literatury, jak i instynktowną potrzebę walki.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Hanna Pustuła-Lewicka
◾️Wydawnictwo Czarne 2026
◽️współpraca reklamowa-barter

• Michael Magee • Irlandia Północna • Belfast • dorastanie • dojrzewanie • klasa robotnicza • recenzja książki • powieść • literatura piękna • problematyka społeczna 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwoczarne #recenzjaksiążki #michaelmageeclosetohome
Agatha Christie w kolejnej powieści z panną Jane M Agatha Christie w kolejnej powieści z panną Jane Marple – 4.50 z Paddington (premiera w 1957 roku) po raz kolejny powraca do ulubionego motywu morderstwa w pociągu. 

Nikt tak jak ona nie potrafi zamienić prozaicznej podróży koleją w mrożącą krew w żyłach zagadkę kryminalną. 

Historia zaczyna się od genialnego w swej prostocie motywu: Elspeth McGillicuddy, stateczna starsza pani, podczas powrotu do domu dostrzega przez okno pociągu scenę morderstwa w wagonie mijanego składu. 

Problem polega na tym, że nikt poza nią nie wierzy w to zdarzenie – nie znaleziono zwłok, nie zgłoszono zaginięcia, a personel kolejowy sądzi, że jej relacja to efekt wybujałej wyobraźni. 

Na szczęście Elspeth ma przyjaciółkę, która rzadko miewa wątpliwości co do ludzkiej niegodziwości: samą pannę Jane Marple.

Panna Marple, mimo podeszłego wieku i ograniczeń fizycznych, postanawia rozwikłać tajemnicę niewidzialnego morderstwa. 

Ponieważ pociągi mijały się w konkretnym miejscu, Jane wysnuwa teorię, że ciało ofiary musiało zostać wyrzucone z wagonu na teren posiadłości Rutherford Hall, należącej do ekscentrycznej rodziny Crackenthorpe’ów. 

Aby sprawdzić ten ślad, starsza dama angażuje Lucy Eyelesbarrow – kobietę o nadzwyczajnej inteligencji i sprawności, która zatrudnia się w posiadłości jako gosposia. 

Lucy staje się oczami i uszami panny Marple, odkrywając przy tym mroczne sekrety rodziny czekającej na śmierć swojego skąpego patriarchy.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Anna Szumacher
◾️Wydawnictwo Dolnośląskie 2023
◽️egzemplarz własny 

• Agatha Christie • panna Jane Marple • powieść kryminalna • kryminał retro • recenzja książki • recenzja powieści •

#nowalijkirecenzują #agathachristie #recenzjaksiążki #powieśćkryminalna
W nadmiarze książkowych nowości nie wpadła mi w ok W nadmiarze książkowych nowości nie wpadła mi w oko pierwsza powieść Clare Pooley Cała prawda o miłości, ale z zainteresowaniem sięgnąłem po kolejną jej książkę. Zaciekawiła mnie fabuła, przywołująca na myśl w równym stopniu klasyczne angielskie komedie romantyczne, jak i książki, z gatunku otulających czytelnika pozytywnym wydźwiękiem. 

Ludzie z peronu 5 to opowieść osadzona w zamkniętej, ale na swój sposób fascynującej scenerii londyńskiego pociągu podmiejskiego. Główna bohaterka powieści, Iona Iverson, to barwna postać, która każdego dnia przemierza tę samą trasę, obserwując stałych współpasażerów. 

Choć niepisana zasada dojeżdżających głosi, by nigdy nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, Iona – ekscentryczna redaktorka z wieloletnim stażem – nadaje każdemu z nich, na własny użytek, trafnie charakteryzujące przydomki i snuje domysły na temat ich życia, tworząc w głowie barwną mapę ludzkich losów.

Tylko z pozoru Ludzie z peronu 5 to jeszcze jedna angielska, słodko – gorzka komedia romantyczna. W rzeczywistości bowiem fabuła eksploruje temat samotności w wielkim mieście i tego, jak łatwo społeczeństwo ocenia innych na podstawie pozorów. 

Autorka pokazuje, że za kostiumem w postaci drogiego garnituru, albo zmęczonej twarzy nastolatki kryją się skomplikowane historie, które zasługują na wysłuchanie. 

Więzi, które niezauważalnie budują się między pasażerami linii do Waterloo, udowadniają, że wspólnota może narodzić się w najmniej oczekiwanym miejscu. 

Clare Pooley pisze z humorem i wyczuciem jednocześnie sprawiając, że czytelnik zaczyna kibicować tej nietypowej grupie przyjaciół, jakby sam był jeszcze jednym współpasażerem pociągu kursującego z Hampton Court do Waterloo.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład Magdalena Ciszewska
◾️Wydawnictwo Zysk i S-ka 2026
◽️współpraca reklamowa - barter 

powieść, powieść obyczajowa, literatura angielska, ludzie z peronu 5, Clare Pooley, Zysk i S-ka, recenzja, recenzja książki, pozytywne przesłanie 

#nowalijkirecenzują #ludziezperonu5 #wydawnictwozyskispółka #recenzjaksiążki
Londyn. Mały atlas hedonistyczny autorstwa Valenti Londyn. Mały atlas hedonistyczny autorstwa Valentine Benoist i Laury Jalbert nie jest kolejnym przewodnikiem naszpikowanym godzinami otwarcia muzeów i schematami metra. To raczej zaproszenie do celebracji miasta wszystkimi zmysłami, serwowane w formie wysmakowanego wizualnie albumu. 

Autorki, świadomie odrzucając turystyczną rutynę, skupiają się na tym, co w brytyjskiej stolicy najbardziej ulotne i pociągające: na specyficznej atmosferze, unikalnym smaku i bezkompromisowej estetyce. 

Książka stanowi część cenionej serii, która redefiniuje pojęcie podróżowania, stawiając czystą przyjemność – tytułowy hedonizm – na pierwszym miejscu. Zamiast odhaczać kolejne punkty z listy „must-see”, czytelnik zostaje zachęcony do powolnego odkrywania Londynu, który tętni życiem w bocznych uliczkach, niszowych butikach i zacisznych ogrodach, o których milczą masowe biura podróży.

Konstrukcja atlasu opiera się na subiektywnym, ale niezwykle trafnym wyborze miejsc z duszą. Benoist, ekspertka od kulinariów, oraz Jalbert prowadzą nas przez Londyn podzielony na nastroje i konkretne doświadczenia, a nie tylko sztywne ramy mapy.

Każdy rozdział to małe dzieło sztuki edytorskiej, gdzie tekst harmonijnie współgra z nasyconymi kolorami fotografiami. To właśnie zdjęcia stanowią o sile tej publikacji – nie są to sterylne pocztówki, lecz kadry pełne życia, detali i autentyczności. Sprawiają one, że niemal czuć zapach świeżo parzonej kawy w Soho czy wilgotną poranną mgłę w Hampstead Heath, co czyni z lektury doświadczenie niemal zmysłowe.

Każdy rozdział to małe dzieło sztuki edytorskiej, gdzie tekst harmonijnie współgra z nasyconymi kolorami fotografiami. To właśnie zdjęcia stanowią o sile tej publikacji – nie są to sterylne pocztówki, lecz kadry pełne życia, detali i autentyczności. Sprawiają one, że niemal czuć zapach świeżo parzonej kawy w Soho czy wilgotną poranną mgłę w Hampstead Heath, co czyni z lektury doświadczenie niemal zmysłowe. 

Ten wysmakowany estetycznie przewodnik to hołd dla brytyjskiej stolicy w jej najbardziej stylowym wydaniu, łączący praktyczne wskazówki z marzycielską narracją.

◾️współpraca reklamowa - barter z @znak_koncept 

#nowalijkirecenzują
W trzecim tomie Sagi Blackwater, zatytułowanym Dom W trzecim tomie Sagi Blackwater, zatytułowanym Dom, Michael McDowell mistrzowsko zacieśnia pętlę wokół klanu Caskeyów, przenosząc ciężar grozy z niebezpiecznych wód rzeki Perdido do dusznych wnętrz nowo wzniesionych posiadłości. 

W tej odsłonie kultowej serii czytelnik orientuje się, że ta wielopokoleniowa opowieść to nie tylko kronika małego miasteczka w Alabamie, ale przede wszystkim studium rozgrywającej się w nobliwym zaciszu wojny domowej. 

McDowell z właściwą sobie elegancją balansuje między prozą obyczajową a subtelnym horrorem, sprawiając, że każde skrzypnięcie podłogi w rezydencji Caskeyów brzmi niczym złowieszcza przepowiednia nadchodzącej katastrofy.

Siłą tego tomu jest sposób, w jaki Michael McDowell opisuje tytułowy dom, czyniąc go niemym świadkiem dziwnych wydarzeń i jednocześnie niebezpiecznym narzędziem w rękach Elinor. Dom nie jest jedynie schronieniem, lecz symbolem ambicji i sekretów, które coraz szczelniej izolują rodzinę od reszty społeczności Perdido.

• recenzja książki • literatura grozy • klasyka grozy • horror • Wydawnictwo Albatros • Michael McDowell • Southern Gothic 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwoalbatros #recenzjaksiążki
Wprawdzie pióro Zadie Smith od lat kojarzy mi się Wprawdzie pióro Zadie Smith od lat kojarzy mi się z literaturą piękną, ale angielska pisarka udowadnia, że esej to dla niej forma równie nośna w przekazie, co wielowątkowa powieść. 

W najnowszym zbiorze Żywa i martwa autorka powraca z dojrzałymi tekstami intelektualistki, która nie tylko bacznie obserwuje świat, ale i aktywnie z nim dyskutuje, nie dając się uwieść łatwym odpowiedziom. 

Książkę warto odebrać jako swoiste podsumowanie dotychczasowych fascynacji Smith, a jednocześnie odważny krok w stronę tematów egzystencjalnych, które we wcześniejszych publikacjach pojawiały się jedynie między wierszami. 

Żywa i martwa to literatura faktu w najlepszym wydaniu, łącząca intymność osobistego wyznania z chłodną, niemal chirurgiczną socjologiczną analizą dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

Uwagę czytelnika zwraca już sam tytuł – owa dwoistość określająca ten zbiór odnosi się do relacji między tym, co we współczesnej kulturze wciąż tętni życiem, a tym, co powoli, lecz nieubłaganie odchodzi w zapomnienie. 

Smith z ogromną uwagą przygląda się współczesnym fenomenom, od wpływu algorytmów tak zwanych mediów społecznościowych na relacje międzyludzkie po ewolucję języka w dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji. 

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Justyn Hunia
◾️Wydawnictwo Znak 2026
◽️współpraca reklamowa - barter

• eseje • zbiór esejów • współczesność • literatura faktu • Zadie Smith • eseje o współczesności 

#nowalijkirecenzują #zadiesmith #wydawnictwoznak
Daphne du Maurier kojarzy się przede wszystkim z d Daphne du Maurier kojarzy się przede wszystkim z dusznym klimatem tajemniczej posiadłości Manderley, jednak Rodzina Delaneyów, wznowiona właśnie w Serii butikowej Wydawnictwa Albatros, to propozycja z zupełnie innej półki gatunkowej. 

To najbardziej osobista, niemal bolesna w swej szczerości powieść obyczajowa autorki Rebeki. Zamiast gotyckiego dreszczowca, czytelnik otrzymuje przenikliwą wiwisekcję artystycznej bohemy, która jest w rzeczywistości literackim autoportretem samej du Maurier oraz reprezentowanej przez nią klasy społecznej.

Pisarka decyduje się na bezlitosny rozrachunek z własną tożsamością i dziedzictwem sławnego rodu, rezygnując z ukrywania się za maską kolejnej bohaterki literackiej na rzecz psychologicznej gry, w której stawką jest prawda o naturze talentu i towarzyszącemu mu egoizmowi. 

Lektura Rodziny Delaneyów to fascynujące studium ja rozbitego na trzy różne osobowości i przy okazji powieść, którą warto (a może nawet należy) czytać przez pryzmat biografii Daphne du Maurier, aby jeszcze wyraźniej dostrzec zakodowane w fabule odniesienia i niuanse.

Kluczem do zrozumienia tej powieści jest świadomość, że cała trójka rodzeństwa to w istocie trzy aspekty psychiki samej Daphne du Maurier. Maria, Niall i Celia tworzą hermetyczną całość, która nie dopuszcza do siebie nikogo z zewnątrz, co doskonale oddaje wewnętrzne rozdarcie autorki między różnymi rolami pełnionymi w życiu. 

Maria reprezentuje jej publiczną osobę, odnoszącą sukcesy pisarkę, która musi nieustannie grać przed światem swoją rolę. Z kolei Celia to ta część Daphne, która czuje ciężar domowych obowiązków i rodzinnej lojalności, często kosztem własnych ambicji i marzeń o niezależności, co pisarka sama odczuwała, opiekując się posiadłością i bliskimi.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Anna Bańkowska
◾️Wydawnictwo Albatros 2026
◽️współpraca reklamowa - barter

• Daphne du Maurier • powieść obyczajowa • historia rodzinna • literatura piękna • rodzina • wątki autobiograficzne 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwoalbatros #daphnedumaurier #recenzjaksiążki
Surrealistyczny horror rozgrywający w czasie zbior Surrealistyczny horror rozgrywający w czasie zbiorów buraka cukrowego? Obok zapowiedzi takiej fabuły nie sposób przejść obojętnie, choć brzmi ona co najmniej ryzykownie. 

Ale to tylko przewrotny wabik na potencjalnego czytelnika, bo Beta vulgaris to zdecydowanie coś więcej niż jeden z najgłośniejszych debiutów nurtu weird-girl z zeszłego roku.

Choć tytuł to łacińska nazwa buraka zwyczajnego, to powieść Margie Sarsfield nie jest poradnikiem ogrodniczym,ale groteskowo przerysowanym horrorem, w którym autorka zabiera czytelnika w podróż - równie fascynującą, co odpychającą. 

Mieszając prozę z pogranicza literatury pięknej z elementami makabry, proponuje zapadającą głęboko w pamięć, niewygodną opowieść o współczesnych psychozach i lękach, nie gubiąc przy tym mocnego wydźwięku.

Beta vulgaris należy do specyficznego gatunku jakim jest, zdobywający ostatnimi czasy dużą popularność, drastyczny w swojej dosłowności body horror połączony z bolesną tematyką zdrowia psychicznego. 

Margie Sarsfield bezlitośnie opisuje relację Elise z własnym ciałem, które bohaterka traktuje jak coś obcego, co należy nieustannie przycinać, ograniczać lub całkowicie odrzucić.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Maria Miazek
◾️Insignis Media/StoryLight 2026
◽️współpraca reklamowa - barter 

• recenzja książki • recenzja powieści • body horror • wired-girl fiction • nowość wydawnicza • nowa książka 

#nowalijkirecenzują #recenzjaksiążki #betavulgaris #storylight
Tak prezentuje się stosik marcowych lektur, brakuj Tak prezentuje się stosik marcowych lektur, brakuje jednej książki, którą czytałem w wersji cyfrowej. 

Wbrew obiegowym opiniom dotyczącym blogosfery, nie wszystkie prezentowane tutaj książki są efektem współprac z wydawcami. Część to moje własne zakupy.

Im dłużej recenzję książki, tym częściej rezygnuję z współprac, które za egzemplarz w barterze wymuszają na mnie szybkie tempo czytania oraz całą listę zobowiązań. 

Rozumiem zasady funkcji tego rynku, ale po ponad 10 latach obecności w blogosferze już wiem, że niczego nie muszę. 

I dobrze mi z tym.

• przeczytane w marcu 2026 • stosik książek • książki • blogowanie • blog • recenzje książek 

#nowalijkirecenzują #nowalijkiczytają #nowalijkipolecają
Obserwuj na Instagramie
NOWALIJKI | Designed by: Theme Freesia | WordPress | © Copyright All right reserved