ROY JACOBSEN „BIAŁE MORZE”

ROY JACOBSEN "BIAŁE MORZE"

Roy Jacobsen zaskoczył mnie co najmniej dwukrotnie. Po raz pierwszy, kiedy sięgnąłem po Niewidzialnych (tutaj) i zachwyciłem się pozornie chłodnym, momentami biblijnym klimatem pierwszego tomu jego trylogii. Drugie zaskoczenie to Białe morze, w którym norweski autor po raz kolejny zabiera czytelnika na niewielką wyspę Barrøy w archipelagu Lofotów. I czyni to inaczej niż w pierwszej części. Główną bohaterką powieści zostaje Ingrid, a wydarzenia są zdecydowanie głębiej umocowane w historii. Jest bowiem rok 1944, II wojna światowa wciąż trwa, a na małej wyspie nic nie jest takie, jak wcześniej. Ingrid, jako jedyna z rodziny, pozostała na Barrøy, lecz lada moment jej samotnia zmieni się diametralnie. Wydarzenia, których doświadczy kobieta, na zawsze zostaną składową jej życia i integralną częścią pamięci.

Wyspa Barrøy jest dla Ingrid nie tylko jedynym domem, jaki kiedykolwiek posiadała, ale i jej mikroświatem, a także przekleństwem. Przywiązanie do rodzinnej ziemi, ale i świadomość tragedii wojny, a także odczuwana przez bohaterkę dojmująca samotność składają się na osnowę opowieści Roya Jacobsena. I jeśli Niewidzialni byli pod tym względem książką niełatwą, to w Białym morzu wszystkie te trudne emocje koncentrują się na jednej tylko osobie. Ingrid nie ma specjalnie z kim dzielić uczucia pustki i osamotnienia, ale kobieta wie, że jeśli podda się, to nie przetrwa długo na ubogiej wyspie, kaprysami natury często odciętej od stałego lądu. Ale nawet Barrøy nie oprze się wielkiej historii, kiedy wzburzone morze wyrzuci na brzeg ciała zabitych żołnierzy w niemieckich mundurach. Wśród nich Ingrid natrafi na młodego mężczyznę, któremu uratuje życie. I choć wiele na to wskazywało, bo między bohaterami zawiązała się cienka nić uczucia, ale na szczęście Jacobsen nie wybrał drogi melodramatu, albo ckliwej opowieści z wojną w tle. To zupełnie nie pasowałoby do chłodnego klimatu sagi o rodzinie Barrøy.

ROY JACOBSEN "BIAŁE MORZE"

Białe morze to kontynuacja losów rodziny przedstawionych w Niewidzialnych, ale przeskok w czasie sprawia, że powieść zmienia się pod kątem języka i elementów budujących fabułę. Jej tłem oczywiście wciąż jest wyspa, ale ważniejsze od opisu niełatwej na niej codzienności są portrety psychologiczne postaci. Podobnie jak w pierwszym tomie, to książka o niezłomnej sile kobiet. Wprawdzie w obu powieściach mężczyżni odgrywają ważną rolę, ale w pewnym momencie znikają (albo wypływają w morze, jak w Niewidzialnych, albo wyruszają na wojnę, jak w Białym morzu), mają wprawdzie wpływ na bieg wydarzeń, ale bez kobiet ten świat dawno przestałby istnieć. W drugim tomie rodzinnej sagi widać wyraźnie, że Ingrid gra pierwsze skrzypce i nawet końcówka powieści, kiedy na wyspę wracają dawni jej mieszkańcy, nie sugeruje, aby kobieta miała oddać swoją pozycję. 

Gdybym miał ocenić Białe morze na tle pierwszego tomu, to Niewidzialni podobali mi się bardziej. Chyba głównie za sprawą zimnego klimatu opowieści, pozbawionego ozdobników, nieco koturnowego stylu Jacobsena. Druga odsłona rodzinnej trylogii podąża tym tropem stylistycznym, ale autor pokombinował trochę z narracją (nie, nie napiszę, że przekombinował) dzięki czemu czytelnik sam musi ocenić, co w historii Ingrid jest wspomnieniem, co przekłamaniem i imaginacją jej pamięci. Początkowo trudno było mi zrozumieć taką konstrukcję Białego morza, ale im bliżej końca powieści, tym łatwiej zrozumieć, dlaczego Jacobsen zdecydował się na taki zabieg. Nielinearność i fragmentaryczność fabuły układają się w niepokojącą całość, pokazującą okrucieństwo wojny a także beznadzieję człowieka, który w obliczu śmierci/strachu/samotności jest skazany tylko na siebie. Ale pojawia się także iskierka nadziei. Tak, jak po zimie odradza się na wyspie życie, jak po wojnie następuje pokój, tak burzliwe życie zaczyna układać się w sensowną i ustabilizowaną ciągłość. Ingrid już to wie, ale daleka jest od optymizmu. Dlatego już teraz niecierpliwie wypatruję finału trylogii Jacobsena myśląc o tym, czy znów zostanę zaskoczony. I czy mi się spodoba to, w jaki sposób autor zamknie ten cykl?

 

ROY JACOBSEN "BIAŁE MORZE"

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Informacje o książce

autor Roy Jacobsen

tytuł Białe morze

tytuł oryginału Hvitt Hav

przekład Iwona Zimnicka

Wydawnictwo Poznańskie

miejsce i rok wydania Poznań 2019

liczba stron 264

egzemplarz własny

Nowalijki oceniają 4+/6