Skip to content
NOWALIJKI

NOWALIJKI

TOMASZ RADOCHOŃSKI PISZE O KSIĄŻKACH
sobota, 07 lutego, 2026
NOWALIJKI
  • STRONA GŁÓWNA
  • LITERATURA PIĘKNA
  • KRYMINAŁ
    • C.J. SANSOM
    • MARYLA SZYMICZKOWA
    • SIMON BECKETT
    • JØRN LIER HORST
  • THRILLER
    • B.A.PARIS
    • FREIDA McFADDEN
    • C.L. TAYLOR
  • AGATHA CHRISTIE
    • HERKULES POIROT
    • JANE MARPLE
  • PODSUMOWANIE MIESIĄCA
  • KONTAKT
  • O MNIE

Kategoria: debiut

„Idealna” Magda Stachula

www.znak.com.pl Informacje o książce autorka Magda Stachulatytuł Idealnawydawnictwo Znak Literanovamiejsce i rok wydania Kraków 2016liczba stron 384egzemplarz recenzencki Kiedy otrzymałem…

CZYTAJ DALEJ „Idealna” Magda Stachula

SZUKAJ NA BLOGU

ARCHIWUM BLOGA

SZCZEGÓLNIE POLECAM

nowalijki

• polonista • bibliotekarz • bloger
• książki • filmy • seriale • muzyka • kawa

Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś powieść Miasto i jego nieuchwytny Mur Haruki Murakami w przekładzie Anny Zielińskiej-Eliot. Książkę opublikowało Wydawnictwo Muza w2024 roku. 

Recenzję powieści przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

Nowa książka wyrasta z opowiadania opublikowanego w 1980 roku, które pisarz uważał za niedoskonałe i które stało się później zalążkiem Końca Świata i Hard-boiled Wonderland. Tym razem jednak japoński mistrz realizmu magicznego nie serwuje nam dynamicznej opowieści, lecz melancholijną, powolną i niezwykle intymną medytację nad pamięcią, stratą i granicami ludzkiej świadomości. 

Ta powieść to dzieło dojrzałego twórcy, który z perspektywy przeżytych lat spogląda na młodzieńcze emocje, nadając im głębszy, bardziej filozoficzny wymiar.

Już po kilku pierwszych stronach czytelnik wie, że Miasta i jego nieuchwytny Mur to Murakami i jego wersja realizmu magicznego w najczystszej postaci. Są więc w fabule jednorożce, o których futro trzeba dbać zimą, jest tajemnicza biblioteka, w której nie ma książek, lecz stare sny zamknięte w jajowatych formach, oraz atmosfera absolutnej ciszy i izolacji. 

Praca głównego bohatera jako Czytającego Sny przypomina prces twórczy lub może psychoterapię – próbę zrozumienia emocji, które zostały oddzielone od ciała. W tym świecie brak cienia oznacza beztroskę, ale także brak głębi i prawdziwego życia. Japoński pisarz stawia fundamentalne pytania: czy szczęście pozbawione bólu i straty jest w ogóle wartościowe? 

Czy rezygnacja z własnego cienia – symbolizującego naszą mroczną, ale i witalną stronę – jest ceną, którą warto zapłacić za spokój?

• Haruki Murakami • Miasto i jego nieuchwytny Mur• recenzja książki • literatura japońska • literatura piękna • Japonia

#nowalijkirecenzują #wydawnictwomuza #harukimurakami #miastoijegonieuchwytnymur
Ceniona przeze mnie Seria Dzieł Pisarzy Skandynaws Ceniona przeze mnie Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich  Wydawnictwa Poznańskiego wzbogaciła się o nowy tytuł. Na tej ziemi  autorstwa Theisa Ørntofta to nie lada wydarzenie na mapie europejskiej literatury – powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym, łącząc w sobie cechy wielopokoleniowej sagi rodzinnej, ekologicznego manifestu i mocnego głosu pokolenia. 

Ørntoft, znany wcześniej głównie jako poeta, przenosi swoją wrażliwość na grunt prozy, tworząc dzieło o monumentalnym rozmachu. Stawia sobie przy tym ambitny cel jakim jest próba uchwycenia ducha współczesności zawieszonej między nostalgią za przeszłością a lękiem przed nadchodzącą katastrofą. 

To książka gęsta, w wymowie mroczna i niezwykle ambitna, stawiająca czytelnika przed koniecznością szczerej odpowiedzi na egzystencjalne pytania o nasze miejsce w kosmosie i relację z planetą, która wydaje się coraz bardziej obca. 

Sęk w tym jednak, że w tej literackiej ekwilibrystyce motywami, tematami i wątkami, na pozór dla czytelnika atrakcyjnej, łatwo zatracić relację z bohaterami, pogubić się w gąszczu opisów, wreszcie z trudem odnaleźć swoje miejsce w celowym chaosie wykreowanym przez autora. I – jak zawsze – od czytelnika zależy, czy kupuje taką konwencję, czy ma z nią kłopot. Ja po lekturze Na tej ziemi jestem gdzieś pomiędzy. 

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Agata Lubowicka 
◾️Wydawnictwo Poznańskie 2026
◽️współpraca recenzencka 

• Theis Ørntoft • Na tej ziemi • Seria skandynawska • Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich • recenzja książki • literatura duńska • powieść 

#nowalijkirecenzują #seriaskandynawska #wydawnictwopoznańskie #natejziemi
Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś powieść Ariel Lawhon Rzeka lodu w przekładzie Roberta Walisia. Książkę opublikowało Wydawnictwo Poznańskie.

Recenzję powieści przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

To, co wyróżnia Rzekę lodu na tle innych powieści z pogranicza gatunków, to głęboki humanizm i społeczna wrażliwość autorki. Lawhon nie skupia się wyłącznie na zagadce kto zabił, ale kreśli szeroką panoramę społeczeństwa, w którym prawo jest narzędziem w rękach bogatych mężczyzn. 

Walka Marthy Ballard to walka o sprawiedliwość w świecie, w którym gwałt jest trudny do udowodnienia, a słowo szanowanego sędziego waży więcej niż dowody medyczne przedstawione przez akuszerkę. Autorka mistrzowsko oddaje frustrację i bezsilność kobiet tamtej epoki, jednocześnie pokazując ich solidarność i cichą siłę. 

Relacja Marthy z mężem, Ephraimem, jest jednym z najjaśniejszych punktów powieści – to obraz dojrzałego, partnerskiego małżeństwa, opartego na wzajemnym szacunku i miłości, co stanowi rzadkość w literaturze, często skupiającej się na młodych kochankach lub dysfunkcyjnych rodzinach.

• Ariel Lawhon • Rzekq lodu • powieść • Wydawnictwo Poznańskie • recenzja książki 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwopoznańskie #arielawhon #rzekalodu
W 2018 roku Międzynarodowa Nagroda Bookera została W 2018 roku Międzynarodowa Nagroda Bookera została przyznana – wyjątkowo – równocześnie i autorce i tłumaczce jej książki. W uznaniu pracy włożonej w przekład, kapituła nagrody zdecydowała się w ten sposób wyróżnić zarówno Olgę Tokarczuk za Biegunów, jak i Jennifer Croft za anglojęzyczną wersję powieści. 

Amerykańska językoznawczyni i tłumaczka, znana dotychczas polskiemu czytelnikowi przede wszystkim ze współpracy z polską Noblistką, zadebiutowała właśnie własną powieścią.

Wymieranie Ireny Rey udowadnia, że granica między odtwarzaniem a tworzeniem literatury bywa niezwykle cienka. Powieść jest gęsta od wieloznaczności, a przy tym lekka i na swój sposób zabawna: od pierwszych stron wciąga czytelnika w fascynującą grę, w której fabuła odważnie wychodzi poza ramy gatunku. 

Debiutująca w roli autorki, Jennifer Croft wykorzystuje swoje bogate doświadczenie zawodowe, by stworzyć opowieść o obsesji, lojalności oraz niebezpiecznej, niemal pasożytniczej relacji, jaka może połączyć twórcę z jego tłumaczami.

Wymieranie Ireny Rey to powieść wielowarstwowa, bogata w niuanse i liczne odniesienia, które pewniej łatwiej będzie odczytać ,między wersami, wiernym czytelnikom Olgi Tokarczuk. 

Centralnym motywem książki jest proces przekładu ukazany nie jako rzemiosło, lecz jako akt niemal mistyczny, związany z szeroko rozumianym zawłaszczeniem, gdzie nie mam miejsca na sentymenty i empatię. Przeciwnie – do żmudnej pracy szybko wkrada się chaos i powolna destrukcja kosztem najwierniejszego oddania sensu kolejnych zdań w tłumaczonym tekście.

▪️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Kaja Gucio
◾️Wydawnictwo Pauza 2026
◽️współpraca recenzencka

•Wymieranie Ireny Rey • Jennifer Croft • Wydawnictwo Pauza • recenzja książki • literatura piękna • czas na Pauzę • Pauza na czytanie

#nowalijkirecenzują #wydawnictwopauza #wymieranieirenyrey #recenzjaksiążki
Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś powieść Anne Eekhout Mary Shelley Narodziny Frankensteina w przekładzie Olgi Niziołek. Książkę opublikowało Wydawnictwo Marginesy. 

Recenzję powieści przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

Mary Shelley Narodziny Frankesteina nie jest klasyczną biografią przede wszystkim dlatego, że jej autorka swobodnie miesza prawdę z fikcją, rezygnuje z formy ułożonej linearnie faktograficznej opowieści na rzecz 
pogłębionego, zbudowanego z ulotnych fragmentów portretu młodej kobiety zmagającej się z własnymi demonami. 

Eekhout udało się zatrzeć cienką granicę między fikcją a rzeczywistością tak skutecznie, że czytelnik ma prawo odnieść wrażenie, że śledzi zapis autentycznych emocji przyszłej autorki Frankensteina – Mary Wollstonecraft dźwiga swój własny ciężar, osobistego potwora skonstruowanego z traumy po przedwczesnej śmierci matki, żałobnie po kolejnej śmierci – tym razem nowo narodzonej córeczki, trudnej relacji z ojcem, wreszcie nieobyczajnego dla społeczeństwa związku z żonatym poetą. 

Shelley w powieści to kobieta przytłoczona nadmiarem życiowych doświadczeń, pogrążona w depresji, nieobecna duchem i zmęczona własną nadwrażliwością. Cierpi, ale w przebłyskach świadomości znajduje w sobie siłę, aby te wszystkie lęki i obawy przelać na papier i stworzyć dzieło, które nie tylko oczyści ją z zatruwających życie emocji, ale i unieśmiertelni.

• Mary Shelley • Frankenstein • Mary Shelley Narodziny Frankensteina • powieść • Wydawnictwo Marginesy • recenzja książki • 

#nowalijkipolecają #nowalijkiczytają #wydawnictwomarginesy #maryshelleysfrankenstein
Mały Atlas Hedonistyczny: Wenecja to publikacja, k Mały Atlas Hedonistyczny: Wenecja to publikacja, która rzuca wyzwanie stereotypowi Wenecji jako turystycznego skansenu. Jeśli szukasz rygorystycznego spisu dat i nazwisk architektów, ten przewodnik prawdopodobnie Cię rozczaruje. Jeśli jednak Wenecja jest dla Ciebie stanem umysłu, a nie tylko punktem na mapie, poczujesz się tu jak w domu.

Autorki i autorzy serii wychodzą z założenia, że miasto najlepiej poznaje się wszystkimi zmysłami, a nie tylko wzrokiem przez obiektyw aparatu. Książka nie prowadzi nas za rękę najkrótszą drogą do bazyliki św. Marka. Zamiast tego, namawia do błądzenia, które w labiryncie weneckich calli jest najwyższą formą turystycznego wtajemniczenia. 

To lektura o smaku cicchetti zagryzanych w gwarnych barach bacari, o zapachu słonej wody i wilgotnego tynku, oraz o świetle, które nigdzie indziej nie kładzie się na fasadach tak miękko, jak nad Canal Grande.

Pod względem wizualnym Atlas jest po prostu piękny. Minimalistyczny układ graficzny i nasycone, klimatyczne fotografie sprawiają, że samo przeglądanie go jest aktem małego hedonizmu. To pozycja dla flâneurów
– miejskich włóczęgów, którzy zamiast odhaczać kolejne muzea, wolą podglądać życie mieszkańców w dzielnicy Cannaregio lub szukać ciszy w ogrodach ukrytych za wysokimi murami.

Największą zaletą tej publikacji jest jej subiektywizm. Autorzy bez ogródek wskazują miejsca, w których kawa smakuje najlepiej i gdzie warto kupić papier marmurkowy, który nie jest tanią podróbką z Chin. To przewodnik, który zmieści się w małej torbie, ale w głowie zostawia przestrzeń na marzenia. 

Mały Atlas Hedonistyczny udowadnia, że Wenecja, mimo że tonie w tłumie turystów, wciąż może być intymna, elegancka i dekadencka. To idealny towarzysz dla tych, którzy chcą kochać to miasto miłością trudną, ale świadomą i pełną drobnych przyjemności.

◾️współpraca reklamowa ze @znak_koncept 

• Wenecja • Mały Atlas Hedonistyczny • Mały Atlas Hedonistyczny Wenecja • Znak Koncpept • przewodnik • album • zdjęcia •

#nowalijkipolecają #wenecja #małyatlashedonistyczny #znakkoncept
Dopiero świętowaliśmy Nowy Rok, a tu proszę - osta Dopiero świętowaliśmy Nowy Rok, a tu proszę - ostatni dzień stycznia. A skoro w kalendarzu taka data, to dobry moment, aby podsumować czytelniczo pierwszy miesiąc 2026 roku. 

Dla mnie udany, z recenzjami nadrabianymi z zeszłego roku i (nie) całkiem nowymi lekturami. Z pewnymi planami, ale bez większych oczekiwań co do ich realizacji. 

A jak Wam minął czytelniczo styczeń? 

• czytelnicze podsumowanie miesiąca • podsumowanie miesiąca • styczeń 2026 • przeczytane w styczniu 2026 • 

#nowalijkirecenzują #nowalijkiczytają #podsumowaniemiesiąca #książkowepodsumowanie
Po niemal trzech dekadach od pierwowzoru i piętnas Po niemal trzech dekadach od pierwowzoru i piętnastu latach od wizualnego spektaklu Josepha Kosinskiego, światło cyfrowych dysków znów rozbłysło na wielkim ekranie. Tron: Ares w reżyserii Joachima Rønninga to projekt, który od początku budził skrajne emocje – od ekscytacji powrotem do Sieci, po obawy o kierunek, w jakim podąży ta kultowa franczyza. Tym razem twórcy postanowili odwrócić perspektywę: zamiast wciągać człowieka do maszyny, pozwalają maszynie wkroczyć do naszej rzeczywistości.

Tytułowy Ares, grany przez Jareda Leto, to wyrafinowany program wysłany z cyfrowego świata do realu, by przetrzeć szlaki dla nowej ery egzystencji. Leto, znany z zamiłowania do ról osobliwych, odnajduje się w tej chłodnej, niemal nieludzkiej estetyce znakomicie, nadając postaci aurę niepokoju i technologicznego mesjanizmu. Film przesuwa akcenty z neonowej nostalgii w stronę dylematów dotyczących sztucznej inteligencji i fizyczności bytu, co czyni go produkcją zaskakująco aktualną w 2026 roku.

Wizualnie Tron: Ares to prawdziwy majstersztyk, choć fani Dziedzictwa mogą poczuć pewien niedosyt charakterystycznej, błękitno-pomarańczowej palety. Rønning stawia na brutalizm i surowość, łącząc cyfrowe efekty z tkanką miejską San Francisco w sposób niezwykle płynny. Sceny pościgów z udziałem kultowych motocykli świetlnych na asfalcie prawdziwych ulic zapierają dech w piersiach, stanowiąc wizualny pomost między tym, co wirtualne, a tym, co dotykalne. Warstwa dźwiękowa, choć pozbawiona geniuszu Daft Punk, godnie ich zastępuje, pulsując rytmem, który buduje gęstą atmosferę nieustannego zagrożenia.

Mimo że scenariusz momentami wpada w utarte koleiny kina science-fiction, Tron: Ares broni się jako odważna ewolucja marki. To film o konfrontacji ideałów z rzeczywistością i o cenie, jaką płacimy za postęp. To godna kontynuacja, która udowadnia, że uniwersum stworzone przez Stevena Lisbergera wciąż ma nam coś ważnego do powiedzenia o nas samych.

◾️współpraca reklamowa z @moje_filmy 

• Tron: Ares • Jared Leto • premiera Blu-ray • Disney Blu-ray • Moje filmy • kino w domu • seria Tron • kolekcja Blu-ray 

#nowalijkioglądają #nowalijkipolecają #mojefilmy
Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś powieść kandydatki do Nagrody Nobla Jenny Erpenbeck Kairos w przekładzie Elizy Borg. Książkę opublikowało Wydawnictwo Znak Literanova.

Recenzję Kairos przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

Romans między młodą dziewczyną i starszym, dobrze ustawionym zawodowo mężczyzną – punkt wyjścia prozy Erpenbeck, wydaje się motywem tak dobrze znanym literaturze od dawna, że tym samym mocno wyeksploatowanym. 

A jednak niemiecka autorka oferuje czytelnikowi świeże spojrzenie na temat, celowo przeplatając historię prywatnej relacji z rozpadem państwa, w którym obojgu przyszło żyć. Rozpad to słowo – wytrych pozwalające zrozumieć zamysł pisarki łączącej sferę osobistą bohaterów z wielką historią. 

Ideologia, która ukształtowała Hansa, a z czasem stała się podstawą nowego reżimu, na jego oczach zaczyna się rozpadać, mniej więcej w tym samym czasie, gdy dochodzi do pęknięcia jego związku z Kathariną. 

Wraz z upadkiem Muru Berlińskiego nie tylko kończy się pewna epoka w dziejach Europy, ale to wydarzenie staje się katalizatorem kryzysu relacji międzyludzkich, w powieści sprowadzonych do nieformalnego związku Hansa i Kathariny.

Tytułowe Kairos oznacza między innymi moment przełomowy, co w równym stopniu odnosi się do wątku miłosnego, jak i do historycznego momentu upadku NRD.

• Jenny Erpenbeck • Kairos • Wydawnictwo Znak Literanova • recenzja książki • literatura piękna 

#nowalijkirecenzują #nowalijkipolecają #jennyerpenbeck #znakliteranova
Obserwuj na Instagramie
NOWALIJKI | Designed by: Theme Freesia | WordPress | © Copyright All right reserved