BRAM STOKER „DRACULA”

Co roku u progu jesieni obiecywałem sobie, że w końcu znajdę czas na ponowną lekturę klasycznych powieści grozy. Długie wieczory w towarzystwie deszczu zacinającego po szybach i niepowtarzalny klimat, jaki daje ciepły blask świec, to idealne warunki dla niespiesznego zagłębiania się w historie z dreszczykiem. I wreszcie nadszedł ten czas; po latach odwlekania sięgnąłem w tym roku, po raz drugi w życiu, po opowieści o Draculi Brama Stokera, przeczytałem także Frankensteina Mary Shelley i Portret Doriana Graya Oscara Wilde’a. To powieści, intensywnie obecne w cyfrowej blogosferze właśnie w okresie jesieni, tak różne od obiegowych wyobrażeń ukształtowanych przez filmowe interpretacje i z pewnością dostarczające więcej czytelniczych emocji niż może się to wydawać po kinowo – streamingowym seansie.

Ponowną lekturę klasyki grozy rozpocząłem od Draculi Brama Stokera w nowym przekładzie Magdaleny Moltzan-Małkowskiej dla Wydawnictwa Vesper. Powieść irlandzkiego pisarza, opublikowana po raz pierwszy w 1897 roku, to dziś nie tylko klasyka literatury gotyckiej i horroru, ale przede wszystkim dzieło, które na trwałe ukształtowało wizerunek wampira w kulturze masowej. Uważna lektura opowieści o hrabim Draculi pozwala dostrzec jak mocno zniuansowana jest ta fabuła, która mimo upływu lat wciąż budzi podziw swoim klimatem i nowoczesną formą przekazu.

Bram Stoker zrezygnował z jednego wszechwiedzącego narratora i utkał kanwę swojej powieści z fragmentów dzienników, listów, wycinków prasowych a nawet depesz telegraficznych, oddając tym samym głos wielu postaciom. W ten sposób zreinterpretował na nowo gatunek prozy epistolarnej, atutem której jest niewymuszony autentyzm i realizm. Dzięki temu, wydaje się dziś – dość prostemu zabiegowi – subtelnie zarysowana groza staje się bliższa odbiorcy i bardziej namacalna, zacierając udanie granicę między fikcją a prawdą. Czytelnik, chcąc poznać prawdę o wydarzeniach zainicjowanych na zamku w Transylwanii, musi podjąć wysiłek scalenia wielu różnych informacji w jedną klarowną całość.

Powieść rozpoczyna się od podróży młodego prawnika, Jonathana Harkera, do odległego zamku w Transylwanii, by dopełnić formalności związanych z majątkiem hrabiego Draculi. To ta część książki, która buduje nastrój grozy i gęstniejący strona po stronie klimat mrocznej tajemnicy izolującej rezydenta zamku od reszty okolicznych mieszkańców. To, swoją drogą, ta część Draculi, którą upodobało sobie kino i dziś, kiedy myślimy o wampirach – przed oczami mamy sceny rozgrywające się w upiornym zamczysku gdzieś w niedostępnych górskich odstępach. Harker stopniowo odkrywa prawdziwą naturę hrabiego, uświadamia sobie także, że może już nigdy nie wrócić do domu. Miotany strachem i przerażeniem, młody prawnik staje się zabawką w rękach Draculi.

Nie jestem znawcą gatunku, choć kilka klasycznych powieści grozy mam na czytelniczym koncie, ale dla mnie (i pewnie wielu innych też) hrabia Dracula to archetyp wampira, ucieleśnienie mrocznego zła oraz sił nadprzyrodzonych. Hrabia jest inteligentny, charyzmatyczny i przebiegły, dysponuje wielką siłą o paranormalnym charakterze, którą bez żadnych skrupułów wykorzystuje dla własnych celów. Jest niebezpieczny także dlatego, że ucieleśnia najbardziej skrywane ludzkie lęki oraz strach przed tym, co nieznane lub nienazwane. Ale co ciekawe, z punktu widzenia fabuły, bardzo szybko Dracula schodzi na plan dalszy, jego obecność w powieści jest mniej widoczna, a historia skupia się na walce z nim i próbie przeciwdziałania wpływom hrabiego na bohaterki i bohaterów w Anglii.

Zasadniczo, druga część powieści Brama Stokera skupia się na grupie przyjaciół Jonathana Harkera z profesorem Abrahamem Van Helsingiem na czele. To uczony, z otwartym umysłem, wykształcony, ale i uwrażliwiony na nauki ezoteryczne i związane z ludzką psychiką, staje się głównym bohaterem w nierównej walce z wampirem. Wraz z psychiatrą doktorem Sewardem reprezentuje nowoczesne, wiktoriańskie poglądy i naukowe podejście do idei pierwotnego zła reprezentowanego przez Draculę. Ich wspólne działania, wsparte pomocą innych bohaterów i bohaterek powieści połączonych tak samo wspólną sprawą, co przyjaźnią, przykuwają do lektury, niepozbawionej pewnych wad, typowych dla tekstów napisanych w innej epoce. Ale nawet nadmierna emocjonalność, nieco przydługie opisy, a nawet egzaltacja nie psują przyjemności z lektury Draculi, jedynie nieco ją utrudniają, jeśli już.

Dziś, gdy na temat bohatera powieści Brama Stokera napisano już chyba wszystko, historię rezydenta zamku w Transylwanii nadal czyta się przyjemnością, jaką daje niespieszny kontakt z klasyką. Nie ma więc znaczenia, czy Dracula to studium seksualności (bo i na takie teorie można natrafić), czy wyraz strachu przed obcym z groźnego wschodu Europy, wreszcie opowieść o granicach nauki i religii – liczy się nowatorska forma i oryginalna historia inspirowana życiem Włada Palownika. Jest więc wiele powodów, dla których warto sięgnąć po Draculę, a jesień jest jednym z nich. Jak się okazuje – niekoniecznie tym najważniejszym.

Informacje o książce

autor Bram Stoker

tytuł Dracula

przekład Magdalena Moltzan-Małkowska

Wydawnictwo Vesper 2011

ocena 4+/6

egzemplarz własny