
Od lat jestem wiernym fanem twórczość Ann Patchett i z niecierpliwością czekam na polską premierę jej najnowszej powieści. Pewnie upłynie trochę czasu, zanim Whistler trafi w przekładzie w moje ręce, ale Wydawnictwo Znak Literanova nie zasypia gruszek w popiele i tym prezentuje debiutancką powieść Patchett. Święta patronka kłamców, bo o tej książce mowa, to poruszające i niezwykle dojrzałe literackie wprowadzenie do twórczości jednej z najważniejszych współczesnych pisarek amerykańskich. Choć książka ta została wydana na początku lat 90. XX wieku, do dziś zachwyca psychologiczną głębią, emocjonalną subtelnością oraz uniwersalnym spojrzeniem na ludzkie sekrety i potrzebę bliskości. Patchett już w swoim debiucie rezygnuje z fabularnych fajerwerków na rzecz niespiesznego, pełnego empatii budowania portretów bohaterów. Jej pierwsza powieść dowodzi, że kłamstwo nie zawsze musi wynikać z cynizmu – czasem staje się tarczą obronną, albo jest efektem desperackiej próby odnalezienia własnego miejsca w świecie, czasem także aktem miłości.
Fabuła Świętej patronki kłamców koncentruje się na losach Rose Clinton, młodej mężatki, która decyduje się porzucić dotychczasowe, pozbawione uczuć życie w Kalifornii. Będąc w ciąży, dziewczyna wyrusza w podróż bez wyraźnego celu, ostatecznie trafiając do schroniska św. Elżbiety w stanie Kentucky – azylu dla samotnych matek prowadzonego przez zakonnice. Tam, ukrywając swoją prawdziwą tożsamość, Rose zamierza urodzić dziecko i oddać je do adopcji, by móc zacząć wszystko od nowa. Los jednak drastycznie weryfikuje jej plany, gdy na jej drodze staje miejscowy dozorca Son, a na świat przychodzi jej córka Cecilia. Zamiast ucieczki, bohaterka wybiera życie w specyficznej, odizolowanej społeczności, gdzie prawda nieustannie miesza się z iluzją.
Struktura Świętej patronki kłamstw opiera się na polifonicznej narracji tak, aby oddać głos różnym perspektywom, co pozwala czytelnikowi spojrzeć na opisywaną historię z wielu stron. Patchett dzieli książkę na części, oddając narrację najpierw samej Rose, później Sonowi, a na końcu ich dorastającej córce Cecilii. Ten trójdzielny podział sprawia, że historia nabiera wielowymiarowości, a motywacje bohaterów, początkowo niejasne lub trudne do zaakceptowania, zyskują logiczne i głęboko ludzkie uzasadnienie. Przejmujący głos Cecilii, która dorasta w cieniu tajemnic swojej matki, staje się poruszającym studium poszukiwania własnej tożsamości w świecie zbudowanym na niedopowiedzeniach oraz błędach popełnionych przez poprzednie pokolenia.
Największą siłą tego debiutu jest bez wątpienia kreacja bohaterek i bohaterów oraz łączących ich skomplikowanych relacji – zapowiedź charakterystycznego rysu całej twórczości autorki Belcanto. Ann Patchett z ogromnym wyczuciem maluje portret Rose – kobiety uciekającej przed bliskością, niezdolnej do pełnego otwarcia się na drugiego człowieka, a jednocześnie budzącej w czytelniku głębokie współczucie. Równie fascynujące jest tło opowieści: zakonnice ze schroniska św. Elżbiety nie są tu przedstawione w sposób schematyczny czy stereotypowy. To pełne ciepła, mądre i przede wszystkim bardzo ludzkie bohaterki, które tworzą unikalną wspólnotę i oferują schronienie tym, od których świat się odwrócił.
Uwielbiam styl Ann Patchett i w Świętej patronce kłamców dostrzegam jego zapowiedź: przede wszystkim magnetyczny i elegancki język. Autorka unika moralizatorstwa, nie ocenia swoich bohaterów za ich błędy, słabości czy oszustwa, lecz pozwala im po prostu istnieć z całym bagażem niedoskonałości, co czyni ich mniej papierowymi, a bardziej ludzkimi postaciami. Powieści jest kameralna, wręcz intymna, a powolne tempo narracji sprzyja refleksji nad naturą macierzyństwa, samotności oraz ceny, jaką płaci się za wolność. Pisarka w swoim debiucie buduje świat przesiąknięty melancholią, w którym nawet drobne gesty i codzienne rytuały nabierają symbolicznego, niemal (nomen omen) sakralnego znaczenia.
Cieszę się, że lata od premiery, pojawił się po polsku debiut Ann Patchett. Święta patronka kłamców to zaskakująco udana, dojrzała i przejmująca lektura, która zapowiedziała twórczość autorki na stałe zapisującej się w kanonie współczesnej literatury obyczajowej. To opowieść o tym, że ucieczka przed przeszłością bywa iluzją, a kłamstwa, nawet te wypowiadane w dobrej wierze, zawsze pozostawiają trwały ślad w sercach najbliższych. Książka ta nie tylko odkryła wielki talent pisarki, ale do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających pozycji w jej bibliografii, zachwycając każdego, kto w literaturze szuka pięknego stylu, psychologicznej prawdy oraz głębokiego zrozumienia dla ludzkich słabości.
Informacje o książce
autorka Ann Patchett
tytuł Święta patronka kłamców (The Patron Saint of Liars)
przekład Aleksandra Kamińska
Wydawnictwo Znak Literanova 2026
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
