AGATHA CHRISTIE „4.50 Z PADDINGTON” (JANE MARPLE #7)

Agatha Christie w kolejnej powieści z panną Jane Marple – 4.50 z Paddington (premiera w 1957 roku) po raz kolejny powraca do ulubionego motywu morderstwa w pociągu. Nikt tak jak ona nie potrafi zamienić prozaicznej podróży koleją w mrożącą krew w żyłach zagadkę kryminalną. Historia zaczyna się od genialnego w swej prostocie motywu: Elspeth McGillicuddy, stateczna starsza pani, podczas powrotu do domu dostrzega przez okno pociągu scenę morderstwa w wagonie mijanego składu. Problem polega na tym, że nikt poza nią nie wierzy w to zdarzenie – nie znaleziono zwłok, nie zgłoszono zaginięcia, a personel kolejowy sądzi, że jej relacja to efekt wybujałej wyobraźni. Na szczęście Elspeth ma przyjaciółkę, która rzadko miewa wątpliwości co do ludzkiej niegodziwości: samą pannę Jane Marple.

Panna Marple, mimo podeszłego wieku i ograniczeń fizycznych, postanawia rozwikłać tajemnicę niewidzialnego morderstwa. Ponieważ pociągi mijały się w konkretnym miejscu, Jane wysnuwa teorię, że ciało ofiary musiało zostać wyrzucone z wagonu na teren posiadłości Rutherford Hall, należącej do ekscentrycznej rodziny Crackenthorpe’ów. Aby sprawdzić ten ślad, starsza dama angażuje Lucy Eyelesbarrow – kobietę o nadzwyczajnej inteligencji i sprawności, która zatrudnia się w posiadłości jako gosposia. Lucy staje się oczami i uszami panny Marple, odkrywając przy tym mroczne sekrety rodziny czekającej na śmierć swojego skąpego patriarchy, a znalezienie ukrytych zwłok w starym sarkofagu jest dopiero początkiem krwawej serii zdarzeń.

Trochę dla czytelnika niespodziewanie, ale wspomniana postać Lucy Eyelesbarrow okazuje się być jednym z najciekawszych elementów powieści, wprowadzający powiew nowoczesności do klasycznego schematu. Agatha Christie stworzyła bohaterkę nowoczesną właśnie, zaradną i niezwykle charyzmatyczną, która stanowi doskonałe uzupełnienie między domatorskim stylem życia panny Marple a dynamiczną akcją rozgrywającą się wewnątrz dusznego Rutherford Hall. Relacje Lucy z członkami rodu Crackenthorpe’ów dodają opowieści nieco pikanterii i napięcia, które wykracza poza standardowe ramy dochodzenia. Czytelnik z fascynacją obserwuje, jak ta bohaterka z lat 50. XX wieku swobodnie łączy sprzątanie i gotowanie ze zbieraniem dowodów w miejscu, gdzie każdy wydaje się mieć motyw, by zabić.

Atmosfera panująca w Rutherford Hall jest wręcz duszna od chciwości i wzajemnych pretensji, co jest znakiem rozpoznawczym najlepszych dzieł autorki. Christie, tradycyjnie już, po mistrzowsku kreśli portrety psychologiczne rodziny, w której więzy krwi są znacznie słabsze niż pragnienie przejęcia fortuny po starym Lutherze. Każde z bohaterek i bohaterów, od zgorzkniałego ojca po jego skłócone dzieci, jest na tyle wielowymiarowa, że trudno jednoznacznie wskazać winnego aż do samego finału. To właśnie ta gra pozorów i umiejętne mylenie tropów sprawiają, że lektura staje się fascynującą intelektualną łamigłówką, a czytelnik, podobnie jak panna Marple, musi patrzeć głębiej niż sugerują to oczywiste dowody.

Rola samej panny Marple w 4.50 z Paddington jest nieco inna niż zazwyczaj – występuje ona raczej w roli mentorki i stratega niż bezpośredniej uczestniczki wydarzeń. Mimo to jej obecność jest wyczuwalna na każdej stronie, a jej wspaniała intuicja, oparta na wieloletniej obserwacji mieszkańców wioski St. Mary Mead, pozwala połączyć pozornie niepasujące do siebie fakty. To klasyczny przykład zbrodni, w której intelekt triumfuje nad brutalną siłą. Christie przypomina, że zło nie musi objawiać się w spektakularnej formie; często czai się w cieniu codzienności, w zwykłych ludzkich słabościach i drobnych kłamstwach, które narastają przez lata.

4.50 z Paddington to od lat jedna z moich ulubionych powieści Agathy Christie i powtórna lektura jedynie utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Choć od premiery książki minęło kilka dekad, tempo akcji oraz błyskotliwość finałowego rozwiązania wciąż potrafią zaskoczyć współczesnego odbiorcę. To powieść o tym, jak łatwo przeoczyć prawdę, gdy patrzy się w niewłaściwą stronę, i jak niebezpieczne może być lekceważenie niepozornych, ale spostrzegawczych starszych pań. Kończąc lekturę tej książki, trudno nie poczuć satysfakcji z faktu, że sprawiedliwość – dzięki pannie Marple i jej nieocenionej pomocnicy – po raz kolejny zatriumfowała nad mrokiem ludzkiej natury.

Informacje o książce

autorka Agatha Christie

tytuł 4.50 z Paddington (4.50 from Paddington)

przekład Anna Szumacher

Wydawnictwo Dolnośląskie 2023

ocena 5+/6

egzemplarz własny