JØRN LIER HORST „OSTATNIA SPRAWA” (WILLIAM WISTING #19)

Przyznam, że kiedy zobaczyłem w zapowiedziach wydawniczych okładkę nowej książki Jørna Liera Horsta – zmartwiłem się. Przez tytuł, który sugerował, że XIX (jeśli liczyć prequel) cześć mojej ulubionej serii kryminalnej może być ostatnia. Na szczęście Ostatnia sprawa to tylko nawiązanie do fabuły, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w historię w dobrze znanym stylu z charakterystycznym klimatem. Jørn Lier Horst bowiem to autor, który w świecie skandynawskiego kryminału nie potrzebuje tanich chwytów, fabularnych fajerwerków ani makabrycznych opisów, by przyciągnąć uwagę czytelnika od pierwszego rozdziału.

Jako były śledczy, norweski autor wnosi do swoich powieści tak bardzo ceniony przeze mnie w powieściach kryminalnych autentyzm, a w Ostatniej sprawie przypomina przy okazji, że najciekawsze zagadki to te, które przez lata pokrywały się kurzem w policyjnych archiwach. Już po raz XIX czytelnik śledzi losy bohatera, który dzięki swojej spokojnej determinacji i przywiązaniu do etyki zawodowej stał się ikoną gatunku, tym razem stając przed wyzwaniem, które uderza bezpośrednio w jego zawodowe dziedzictwo.

William Wisting otrzymuje wiadomość o wyjściu na wolność Erika Kaplina. Mężczyzna spędził osiemnaście lat w więzieniu za brutalne morderstwo, a w jego celi odnaleziono listę osób, które przyczyniły się do jego skazania i które – według jego planu – mają ponieść karę. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy umiera dawny przełożony Wistinga, a na jaw wychodzą nowe fakty dotyczące starego śledztwa, które mogą podważyć fundamenty dotychczasowej pracy policji w Larviku. Pogłębiające się poczucie chaosu i rozpadu dotychczasowego świata pogłębia wyjazd córki Wistinga, Line, do RPA, gdzie ambitna dziennikarka spróbuje poznać tajemniczą przeszłość Adriana Stillera, nowego szefa w Kripos.

W Ostatniej sprawie Horst po raz kolejny po mistrzowsku buduje napięcie, skupiając się na psychologicznym aspekcie bycia celem. Wisting, zwykle opanowany i metodyczny, tym razem musi zmierzyć się z lękiem o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich, co czyni go postacią bardziej kruchą i ludzką niż kiedykolwiek wcześniej. Autor, który w całym cyklu powieściowym jak ognia unika taniego efekciarstwa, typowego dla prozy rozrywkowej, także w nowej fabule kładzie nacisk na powolne odkrywanie kart, pokazując, że najgroźniejszym przeciwnikiem jest ten, który nie ma już nic do stracenia. Czytelnik niemal fizycznie odczuwa ciężar osiemnastu lat nienawiści, która napędza antagonistę, czyniąc z Ostatniej sprawy jeden z najbardziej emocjonalnych tomów w całej serii.

Ciekawym i na swój sposób odświeżającym powieść jest wątek Line, która przebywa w RPA, pracując nad nowym projektem reporterskim, co zmusza Wistinga do sprawowania opieki nad wnuczką, Amalie. Ta domowa codzienność, kontrastująca z realnym zagrożeniem ze strony dawnych antagonistów komisarza, dodaje powieści wyjątkowego, bardzo osobistego charakteru i sprawia, że każda scena nabiera podwójnego znaczenia. Jørn Lier Horst zwraca uwagę na to, jak trudne jest zachowanie policyjnego profesjonalizmu, gdy w samochodzie obok siedzi dziecko, a gdzieś w ciemnym miejskim zaułku może czaić się człowiek z obsesyjną potrzebą zemsty. To zderzenie światów jest jednym z najmocniejszych punktów całego cyklu o komisarzu Williamie Wistingu, podkreślającym przy tym ewolucję bohatera na przestrzeni lat.

Ta seria kryminalna towarzyszy mi od początku przygody z blogowaniem i co mnie niezmiennie cieszy: norweski powieściopisarz pozostaje wierny swojemu stylowi. Jak zawsze jest konkretnie, rzeczowo i z ogromnym szacunkiem dla policyjnych procedur. Jako były śledczy, Horst z chirurgiczną precyzją opisuje mechanizmy działania wymiaru sprawiedliwości oraz błędy, które po latach potrafią wrócić z podwojoną siłą. Ostatnia sprawa to nie tylko solidnie skonstruowany kryminał, ale też refleksja nad tym, jak zmieniają się metody śledcze i jak trudno jest naprawić krzywdę wyrządzoną przez system. Płynność narracji i umiejętne przeplatanie wątków sprawiają, że blisko czterystustronicowa lektura mija błyskawicznie, trzymając w niepewności aż do finałowych rozstrzygnięć.

Jørn Lier Horst wciąż jest w znakomitej formie i potrafi zaskoczyć nawet najbardziej oddanych fanów Wistinga. Mimo złowieszczo brzmiącego tytułu, autor pozostawia czytelnika z nadzieją, jednocześnie zamykając pewne etapy w życiu komisarza w sposób niezwykle satysfakcjonujący. Ostatnia sprawa (ale i poprzednie tomy) przypadnie do gustu każdemu wielbicielowi rzetelnego kryminału, który ceni sobie logikę, autentyzm oraz bohaterów z krwi i kości. Po lekturze tej książki trudno nie odnieść wrażenia, że William Wisting, mimo upływu lat, wciąż ma nam wiele do powiedzenia o naturze dobra i zła.

Informacje o książce

autor Jørn Lier Horst

tytuł Ostatnia sprawa (Den siste saken)

przekład Milena Skoczko-Nakielska

Wydawnictwo Smak Słowa 2026

ocena 4+/6

recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem