autorka: Kate Atkinson
tytuł: O świcie wzięłam psa i poszłam …
tytuł oryginału: Started Early, Took My Dog
przekład: Aleksandra Wolnicka
wydawnictwo: Czarna Owca
miejsce i rok wydania: Warszawa 2016
liczba stron: 448
egzemplarz: recenzencki
Przeszłość z lat 70 – tych, kiedy Tracy była młodą policjantką, łączy się z teraźniejszością poprzez brutalne morderstwa, których sprawca nazywany był Rozpruwaczem z Yorkshire. Te z pozoru nieistotne dla Jacksona, Tilly i Tracy wydarzenia, związane są ze sprawą, której rozwiązania podjął się detektyw. Całą trójkę dopadnie przeszłość, w najmniej oczekiwanym przez nich momencie.
Kate Atkinson ma wyrazisty, rozpoznawalny styl pisania. Fabuła jej powieści rozwija się bardzo wolno, wydarzenia długo nie łączą się ze sobą, sprawiając początkowo wrażenie literackiego chaosu. Tekst pełen jest rozbudowanych opisów, z pozoru nieistotnych dla akcji wspomnień, dywagacji, dygresji. Wydarzenia sprawiają wrażenie poszatkowanych, nierozwiniętych. Powieść chwilami przypomina gawędę, w której opowiadający zgubił główny wątek. Ale to wszystko tylko pozornie nie tworzy całości. Przemyślana od początku do końca historia, mozolnie, ale skutecznie układa się w logiczną i spójną całość. Krok po kroku pojawiają się kolejne fakty, które spajają elementy tej skomplikowanej układanki. Wydarzenia zarówno z przeszłości, jaki i teraźniejszości, prezentowane są z punktu widzenia różnych bohaterów, dzięki czemu czytelnik ma w pewnym momencie pełny obraz wydarzeń. Wielowątkowa, dygresyjna fabuła O świcie wzięłam psa i poszłam … wymaga od czytelnika skupienia i poddania się wolno płynącemu nurtowi. Powieść wymyka się sztywnym klasyfikacjom gatunkowym, bowiem obok wątku kryminalnego, istotne są elementy powieści obyczajowej, czy nawet psychologicznej. W tekście pojawiają się cytaty z Dickinson i Szekspira, którymi sprawnie posługują się bohaterowie powieści i narrator, komentując bieżące wydarzenia. Przyznam, że taki styl pisania, gęsty, wielowątkowy, z niejednoznacznie rozwijającą się, powolną akcją, bardzo mi się podoba. Należy także dodać, że wszystkie elementy historii układają się w satysfakcjonujący finał.
Warto zwrócić uwagę również na problematykę społeczną i obyczajową powieści. Zmęczony życiem Jackson, nieszczęśliwa Tracy, coraz bardziej chora Tilly, a także inni bohaterowie powieści to postaci bardzo prawdziwe, mimo że zaludniają świat fikcji literackiej. Autorka nie unika tematu drażliwych problemów społecznych, których trudno nie wyeksponować przy okazji wątków kryminalnych. Jej bohaterowie zmagają się z życiem, nie zawsze wychodząc z tej potyczki obronną ręką. Jackson odbywa fizyczną i sentymentalną jednocześnie podróż do miejsc swojego dzieciństwa. Nostalgiczne wspomnienia towarzyszą mu właściwie na każdym kroku, odsłaniając nieznane często fakty z biografii bohatera. Te fragmenty powieści są melancholijne i nostalgiczne, ale znakomicie wpisują się opowiadaną historię.




I oto kolejna ciekawa recenzja. Wprawdzie nie znam twórczości Atkinson, ale z przyjemnością przeczytałam Twoją opinię. Będę o niej pamiętać na przyszłość.
🙂 Dziękuję Beato! Powieść jest intrygująca, warto po nią sięgnąć. A ja właśnie przeczytałem Twoją recenzję "Czarnego mercedesa" i gdybym nie miał kolejki recenzenckiej, już bym się za nią zabrał. 🙂
To już czwarta część serii? To mam spore zaległości… 😉 Elementy powieści obyczajowej i psychologicznej stanowią dla mnie sporą zachętę, zwłaszcza te drugie 🙂 Świetna recenzja Tomku, zaintrygowałeś mnie, dlatego w najbliższym czasie będę musiała zapolować na tom pierwszy, gdyż nie cierpię zaczynać serii od końca 🙂 Pozdrawiam ciepło i życzę zaczytanego weekendu 🙂
🙂 Cieszę się Agnieszko, że recenzja i sama powieść przypadła Ci do gustu. Czytanie Atkinson zabiera trochę czasu, ale to bardzo dobra proza, choć popularna … Miłego weekendu z dobrą książką Agnieszko! 🙂
Widzisz, a ja zdążyłam, właśnie dzisiaj przybyły dwie pozycje do kolejki a jeszcze trzecia w drodze 😉 ale to nic, przecież to lubimy. Czarny mercedes jest świetny.
🙂 Wiem, wiem, jak to jest. Czarny mercedes dopisuję do listy …
hm, zaczęłam czytać poprzednią książkę atkinson i jakoś, pewnie przez zamieszanie w życiu osobistym, nie mogłam się na niej skupić i nie wessała mnie. ostatecznie jej nie dokończyłam. ale przyznam, że Twoja recenzja mnie zaintrygowała, więc może dam jeszcze szansę Jacksonowi 😉
Ja lubię Atkinson, ale zgadzam się z Tobą, że wymaga ona skupienia, wbrew gatunkowi, wcale tak lekko się jej nie czyta. Może uda Ci się kiedyś powrócić, pewnie nie trafiła u Ciebie na odpowiedni czas 🙂
Dopiero teraz odczytują Twoją odpowiedź Tomku, dziękuję 🙂 weekend spędziłam z cudowną lekturą 🙂 Domyślam się, że czytanie Atkinson zajmuje sporo czasu, widziałam, że to dosyć obszerne książki, jeśli dobre to tym lepiej :).
🙂 Mam wrażenie, że powiadomienia w blogu coś mi szwankują, bo zawsze każdemu odpowiadam 🙂
Wiem Tomku, że odpowiadasz :). Ale jak ja zapomnę zaznaczyć "powiadom mnie", to wtedy nie otrzymuję informacji o Twojej odpowiedzi do mojego komentarza ;)).
🙂 ja też wciąż się uczę i jak czasem coś żle zahaczę, to potem nie wiem, jak wybrnąć 🙂