
W nadmiarze książkowych nowości nie wpadła mi w oko pierwsza powieść Clare Pooley Cała prawda o miłości, ale z zainteresowaniem sięgnąłem po kolejną jej książkę. Zaciekawiła mnie fabuła, przywołująca na myśl w równym stopniu klasyczne angielskie komedie romantyczne, jak i książki, z gatunku otulających czytelnika pozytywnym wydźwiękiem. Ludzie z peronu 5 to opowieść osadzona w zamkniętej, ale na swój sposób fascynującej scenerii londyńskiego pociągu podmiejskiego. Główna bohaterka powieści, Iona Iverson, to barwna postać, która każdego dnia przemierza tę samą trasę, obserwując stałych współpasażerów. Choć niepisana zasada dojeżdżających głosi, by nigdy nie nawiązywać kontaktu wzrokowego, Iona – ekscentryczna redaktorka z wieloletnim stażem – nadaje każdemu z nich, na własny użytek, trafnie charakteryzujące przydomki i snuje domysły na temat ich życia, tworząc w głowie barwną mapę ludzkich losów.
Akcja nabiera tempa, gdy rutynowa podróż do centrum Londynu zostaje brutalnie przerwana przez niefortunny incydent – jeden z pasażerów zaczyna dławić się kawałkiem winogrona. To dramatyczne wydarzenie staje się katalizatorem zmian, zmuszając obcych sobie ludzi do wyjścia ze strefy komfortu i podjęcia współpracy. W ten sposób poznajemy galerię różnorodnych postaci: gburowatego biznesmena Piersa, borykającą się z lękami Emmie, nastoletnią Marthę uciekającą przed szkolnymi problemami oraz nieśmiałego pielęgniarza Sanjaya. Pooley z chirurgiczną wręcz precyzją, ale i ogromnym ciepłem, obnaża ich lęki, marzenia i problemy, które ukrywają pod maskami narzucanymi przez bezwzględną codzienność.
Tylko z pozoru Ludzie z peronu 5 to jeszcze jedna angielska, słodko – gorzka komedia romantyczna. W rzeczywistości bowiem fabuła eksploruje temat samotności w wielkim mieście i tego, jak łatwo społeczeństwo ocenia innych na podstawie pozorów. Autorka pokazuje, że za kostiumem w postaci drogiego garnituru, albo zmęczonej twarzy nastolatki kryją się skomplikowane historie, które zasługują na wysłuchanie. Więzi, które niezauważalnie budują się między pasażerami linii do Waterloo, udowadniają, że wspólnota może narodzić się w najmniej oczekiwanym miejscu. Clare Pooley pisze z humorem i wyczuciem jednocześnie sprawiając, że czytelnik zaczyna kibicować tej nietypowej grupie przyjaciół, jakby sam był jeszcze jednym współpasażerem pociągu kursującego z Hampton Court do Waterloo.

Wspomniałem wyżej o stylu Ludzi z peronu 5 – faktycznie, Pooley pisze lekko i z humorem, co nie znaczy jednak, że w powieści brakuje momentów skłaniających do poważnej refleksji. Brytyjska powieściopisarka nie boi się poruszać trudniejszych tematów, takich jak mobbing w pracy, kryzys wieku średniego, toksyczne relacje czy wpływ mediów społecznościowych na poczucie własnej wartości. Robi to jednak w sposób niezwykle wyważony, unikając moralizatorstwa i zachowując optymistyczny wydźwięk całości. To literatura otulająca i przynosząca ukojenie w najlepszym wydaniu, która mimo swojej przystępności, a czasem nawet naiwności kłania do przewartościowania własnych uprzedzeń oraz nastraja nienachalnym optymizmem.
Centralną bohaterką powieści jest ekscentryczna dziennikarka Ion Iverson – postać absolutnie magnetyczna i niemożliwą do podrobienia. Jej nieco staroświeckie podejście do życia, połączone z niezachwianą wiarą w ludzi, stanowi jaskrawy kontrast dla społeczeństwa nowoczesnego, ale samotnego, nierzadko z wyboru, dzięki wszędobylskiemu internetowi. Choć sama Iona zmaga się z widmem utraty pracy w branży zdominowanej przez młode pokolenie, staje się mentorką i dobrym duchem dla swoich towarzyszy podróży. Ewolucja jej postaci oraz sposób, w jaki kobieta wpływa na losy innych, stanowią oś emocjonalną powieści, która nadaje fabule autentyczności i sprawia, że bohaterowie stają się nam bliscy.
Warto sięgnąć po Ludzi z pociągu 5, ale ze świadomością jej ograniczeń narzucanych przez ramy prozy gatunkowej. Jednak, zamiast dostrzegać schematyczność i prowadzące do szczęśliwego zakończenia uproszczenia, lepiej popatrzeć na tę historię jak na bezpretensjonalną pochwałę empatii i odwagi, by przełamać milczenie i po prostu zapytać drugiego człowieka o jego samopoczucie. Clare Pooley napisała książkę niezwykle uniwersalną, przypominającą, że życie staje się znacznie bogatsze, gdy otworzymy się na nieznajomych. Mając za sobą tę podnoszącą na duchu lekturę, trudno nie spojrzeć na współpasażerów w komunikacji miejskiej czy pociągu z odrobiną większą wyrozumiałością i ciekawością, bo przecież nigdy nie wiadomo, jaką historię w sobie noszą.
Informacje o książce
autorka Clare Pooley
tytuł Ludzie z peronu 5 (The People on Platform 5)
przekład Magdalena Ciszewska
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2026
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
