
Mimo że od lektury jej poprzedniej powieści minęło kilka lat, wciąż dobrze pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie Dziewczyna z konbini (tutaj) Sayaki Muraty. Historię dziewczyny pracującej dorywczo w sklepie spożywczym autorka potraktowała jako pretekst do rozważań nad współczesną Japonią i nurtującymi jej społeczeństwo bolączkami. Nieco ironicznie i z dystansem, ale równocześnie bezkompromisowo wytykała szeroko definiowaną uniformizację oraz hierarchizację, zwracała uwagę na sytuację osób, które jak tytułowa dziewczyna nie potrafią odnaleźć się w tak skonstruowanej rzeczywistości, co skazuje je na społeczne wykluczenie.
Z ogromnym zainteresowaniem czekałem na polską premierę Ziemian, zastanawiając się, w jakim kierunku tym razem podąży japońska autorka. Przyznam, że okładka z sympatycznie wyglądającą maskotką nieco uśpiła moją czujność, podobnie jak nieco zagadkowy, bo ujęty w ramy prozy fantastycznej (?) początek. Ale to tylko pozory, ponieważ Ziemianie to mroczna, momentami mocno prowokacyjna, a nawet w celowym przerysowaniu szokująca opowieść, która na swój sposób kontynuuje tematykę Dziewczyny z konbini. Ale! Murata tym razem idzie o krok (a może nawet więcej) dalej, zabierając czytelnika w bardziej ekstremalne rejony literatury.
Główna bohaterka powieści Natsuki od dziecka czuje się wyobcowana zarówno w domu, w którym zimna emocjonalnie matka faworyzuje jej starszą siostrę, jak i w społeczeństwie, co jest efektem traumy zafundowanej przez kogoś, kto powinien być autorytetem. Dziewczynka doświadcza różnych form przemocy, a ponieważ czuje się wyobcowana, ucieka w świat fantazji, którego emanacją jest pluszowy jeżyk. Natsuki wierzy, że to przybysz z innej planety, jej najważniejszy obok kuzyna sprzymierzeniec w nierównej walce z otaczającą ją rzeczywistością. Oboje tworzą azyl, w którym starają się przetrwać w okrutnym, zmuszającym ich do konformizmu świecie.

I Dziewczyna z konbini, i Ziemianie poruszają podobną tematykę, choć z inną intensywnością. Sayaka Murata główną bohaterką obu książek czyni młodą dziewczynę, która z różnych powodów odstaje od oczekiwań społecznych, czuje się wyobcowana i niezrozumiana. W przypadku Natsuki czytelnik otrzymuje wyraźne sygnały takiego stanu rzeczy, ale szybko orientuje się, że próby przezwyciężenia traum z dzieciństwa, czyli ucieczka w świat fantazji na niewiele się zdają – przynoszą może doraźną ulgę, ale zasadniczo pogłębiają tylko emocjonalną przepaść między dorastającą bohaterką a rzeczywistością wokół niej.
Kobieta nieustannie poddawana jest presji społecznej, zwłaszcza w kwestii założenia rodziny: rozpaczliwe próby dostosowania się, czyli zaaranżowane, bardzo dziwne małżeństwo z rozsądku nie sprawdza się jako sposób na powrót do normalności. Jest wręcz na odwrót: kolejne desperackie kroki, podejmowane przez Natsuko, prowadzą ją w stronę rozwiązań ekstremalnych, celowo przez autorkę przerysowanych, stanowiących szokującą emanację kumulujących się od lat toksycznych emocji. Murata nie boi się podejmować tematów tabu, przekraczając tym samym granice komfortu czytelnika, ale dzięki temu jej głos wybrzmiewa odpowiednio dosadnie.
Ziemianie to niewielka powieść, która podejmuje szereg ważkich tematów. To studium alienacji i rozważania nad definicją normalności, w imię której społeczeństwa zezwalają na wykluczenia i brak poszanowania odmienności – Natsuki i jej kuzyn nie wpisują się w utarte schematy (każde z innego powodu) i to już wystarczy, aby zepchnąć ich na margines życia. W ten sposób Murata krytykuje narzucane normy społeczne, ponownie obnaża absurdy i piętnuje opresyjność społeczną w imię trudnej do zdefiniowania normalności. W przypadku głównej bohaterki do głosu dochodzi także trauma z dzieciństwa, której długi i złowrogi cień kładzie się na dorosłym życiu, co ostatecznie prowadzi do ekstremalnych zachowań w finale opowieści.
Styl Sayaki Muraty, pozbawiony narracyjnych fajerwerków, ale przy tym prowokacyjny i w swej groteskowości bezkompromisowy, idealnie współgra z emocjami bohaterek i bohaterów Ziemian. Czytelnika zmusza do pogłębionej refleksji, rezonuje z jego emocjami na długo lekturze. Momentami brutalna, a na pewno celowo przerysowana i groteskowo zniekształcona fabuła powieści ma budzić skrajne odczucia i w mojej ocenie tę rolę spełnia z nawiązką. Sam wprawdzie wolę prozę mniej może ekstremalną, a bardziej refleksyjną i chyba dlatego skończyłem lekturę z mieszanymi odczuciami. Ale im dalej od jej przeczytania, tym więcej pozytywnych emocji i przede wszystkim zrozumienia dla zaproponowanej przez autorkę konwencji. Dlatego Dziewczynę z konbini oceniam może wyżej, ale Ziemianie też zrobili na mnie wrażenie, tylko tylko, że inaczej. Obie powieści zmuszają do refleksji, obie warte są uwagi, choćby dlatego, że dotykają tematów tabu i każą zastanowić się nad kondycją współczesnego świata. Marną, swoją drogą.
Informacje o książce
autorka Sayaka Murata
tytuł Ziemianie
przekład Dariusz Latoś
Wydawnictwo Literackie 2025
ocena 4+/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
