MARYLA SZYMICZKOWA „SZALEŃSTWO I ŚMIERĆ SPŁYNĄ Z GÓR” (PROFESOROWA SZCZUPACZYŃSKA #6)

Z tajemniczą (wtedy i przez chwilę) Marylą Szymiczkową zetknąłem się po raz pierwszy latem 2015 roku za sprawą Tajemnicy Domu Helclów. Przeczytałem tę powieść i przepadłem. Nawet teraz, kiedy od dawna nie sięgam po polskie kryminały, na premierę kolejnego tomu detektywistycznych perypetii profesorowej Szczupaczyńskiej czekam z niekłamanym utęsknieniem, w równej mierze jako fan kryminałów retro, co miłośnik słownych gierek i inteligentnego humoru sprawnie wplecionego w realia epoki.

Literacki duet Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński, ukrywający się pod wdzięcznym pseudonimem Maryli Szymiczkowej, po raz szósty (!) udowadnia, że kryminał retro może być czymś znacznie więcej niż tylko nostalgiczną wycieczką w przeszłość; nowa książka jest w równym stopniu hołdem złożonym epoce, jak i pastiszem popularnego gatunku. W powieści Szaleństwo i śmierć spłyną z gór autorzy decydują się na odważny ruch, wyrywając swoją bohaterkę, profesorową Zofię Szczupaczyńską, z jej naturalnego środowiska – dusznych, krakowskich salonów – i rzucając ją w sam środek dzikich, młodopolskich Tatr. Ten zabieg okazał się strzałem w dziesiątkę, odświeżając formułę cyklu i pozwalając na nowo wybrzmieć satyrycznemu zacięciu twórców.

Akcja powieści Szaleństwo i śmierć spłyną z gór przenosi czytelnika do Zakopanego, które u progu XX wieku jest nie tylko kurortem dla gruźlików, ale przede wszystkim duchową stolicą polskiej bohemy. Zofia Szczupaczyńska przybywa do pensjonatu Giewont nie z własnej woli, lecz wezwana dramatycznie brzmiącym telegramem, którego treść nie budzi żadnych watpliwości. Po szybkiej, siedmiogodzinnej podróży w niespecjalnie luksusowych warunkach, profesorowa przybywa do Zakopanego. A tu atmosfera zagęszcza się błyskawicznie – nadciąga wiatr halny, który w lokalnych wierzeniach i medycynie tamtego okresu uważany był za katalizator nieszczęść i obłędu. Sen z powiek spędza Szczupaczyńskiej tak samo tajemnicza zbrodnia, co trudna do zaakceptowania obecność sędziego śledczego Klossowitza, któremu także udzieliło się, spływające z gór, szaleństwo.

Największą siłą powieści pozostaje od samego początku Zofia Szczupaczyńska. To postać fenomenalnie skonstruowana – ucieleśnienie krakowskiej dulszczyzny, kobieta o konserwatywnych poglądach, wścibska, snobistyczna i momentami antypatyczna, a jednak budząca w czytelniku niekłamaną sympatię. W zderzeniu z zakopiańską cyganerią, artystami, spirytystami i socjalistami, jej mieszczańska moralność zostaje wystawiona na próbę, co prowadzi do wielu komicznych sytuacji. Szczupaczyńska patrzy na góralskie zwyczaje i artystyczne egzaltacje z właściwą sobie wyższością, co stanowi doskonały pretekst dla autorów do bezlitosnego wykpiwania mitu Młodej Polski. Dehnel i Tarczyński z niekłamaną radością obnażają pretensjonalność ówczesnych elit, demaskując pozy i sztuczność kryjącą się za hasłami powrotu do natury.

Warstwa językowa i historyczna tego cyklu powieściowego to niezmiennie majstersztyk stylizacji. Autorzy wykonali tytaniczną pracę, co widać w każdym detalu – od opisów ówczesnych kuracji (często absurdalnych z dzisiejszego punktu widzenia), przez topografię dawnego Zakopanego, aż po język epoki. Tekst jest gęsty od archaizmów i stylizowanych fraz, które jednak nie utrudniają lektury, lecz budują niepowtarzalny klimat przełomu wieków. Widać tu ogromną erudycję autorów, którzy wplatają w fabułę autentyczne postacie historyczne (jak choćby Stanisław Witkiewicz), zgrabnie mieszając fikcję z prawdą historyczną. Powieść staje się dzięki temu nie tylko zagadką kryminalną, ale barwną panoramą społeczną epoki zaborów, wciągając czytelnika w inteligentną zabawę literacką.

Z przyjemnością sięgam po kolejne tomy detektywistycznych perypetii profesorowej Szczupaczyńskiej mając świadomość, że intryga kryminalna stanowi w tym cyklu przede wszystkim pretekst dla wyeksponowania satyry społecznej w odniesieniu do realiów epoki. Dla wielbicieli szybkich thrillerów tempo akcji może wydawać się nieco zbyt niespieszne, dyktowane rytmem sanatoryjnego życia i kaprysami pogody. Jednak dla czytelnika ceniącego literacki smak, ironię i bogate tło społeczne, będzie to zaleta. Rozwiązanie zagadki jest logiczne i satysfakcjonujące, choć to droga do niego – pełna plotek, małych intryg i obserwacji socjologicznych – stanowi o głównej wartości książki. Maryla Szymiczkowa udowadnia przy okazji, że doskonale czuje się nie tylko w sąsiedztwie Wawelu, ale i w cieniu Giewontu. Nic, tylko czytać!

Informacje o książce

autorka Maryla Szymiczkowa (Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński)

tytuł Szaleństwo i śmierć spłyną z gór

Wydawnictwo Znak Literanova 2025

ocena 5/6

egzemplarz własny