Skip to content
NOWALIJKI

NOWALIJKI

TOMASZ RADOCHOŃSKI PISZE O KSIĄŻKACH
niedziela, 01 lutego, 2026
NOWALIJKI
  • STRONA GŁÓWNA
  • LITERATURA PIĘKNA
  • KRYMINAŁ
    • C.J. SANSOM
    • MARYLA SZYMICZKOWA
    • SIMON BECKETT
    • JØRN LIER HORST
  • THRILLER
    • B.A.PARIS
    • FREIDA McFADDEN
    • C.L. TAYLOR
  • AGATHA CHRISTIE
    • HERKULES POIROT
    • JANE MARPLE
  • PODSUMOWANIE MIESIĄCA
  • KONTAKT
  • O MNIE

Tag: Dandy Smith

DANDY SMITH „NIE TA CÓRKA”

Od lat z niekłamaną przyjemnością sięgam po kolejne thrillery psychologiczne, które – w założeniu – sprawnie łączą w jednej fabule…

CZYTAJ DALEJ DANDY SMITH „NIE TA CÓRKA”

SZUKAJ NA BLOGU

ARCHIWUM BLOGA

SZCZEGÓLNIE POLECAM

nowalijki

• polonista • bibliotekarz • bloger
• książki • filmy • seriale • muzyka • kawa

Mały Atlas Hedonistyczny: Wenecja to publikacja, k Mały Atlas Hedonistyczny: Wenecja to publikacja, która rzuca wyzwanie stereotypowi Wenecji jako turystycznego skansenu. Jeśli szukasz rygorystycznego spisu dat i nazwisk architektów, ten przewodnik prawdopodobnie Cię rozczaruje. Jeśli jednak Wenecja jest dla Ciebie stanem umysłu, a nie tylko punktem na mapie, poczujesz się tu jak w domu.

Autorki i autorzy serii wychodzą z założenia, że miasto najlepiej poznaje się wszystkimi zmysłami, a nie tylko wzrokiem przez obiektyw aparatu. Książka nie prowadzi nas za rękę najkrótszą drogą do bazyliki św. Marka. Zamiast tego, namawia do błądzenia, które w labiryncie weneckich calli jest najwyższą formą turystycznego wtajemniczenia. 

To lektura o smaku cicchetti zagryzanych w gwarnych barach bacari, o zapachu słonej wody i wilgotnego tynku, oraz o świetle, które nigdzie indziej nie kładzie się na fasadach tak miękko, jak nad Canal Grande.

Pod względem wizualnym Atlas jest po prostu piękny. Minimalistyczny układ graficzny i nasycone, klimatyczne fotografie sprawiają, że samo przeglądanie go jest aktem małego hedonizmu. To pozycja dla flâneurów
– miejskich włóczęgów, którzy zamiast odhaczać kolejne muzea, wolą podglądać życie mieszkańców w dzielnicy Cannaregio lub szukać ciszy w ogrodach ukrytych za wysokimi murami.

Największą zaletą tej publikacji jest jej subiektywizm. Autorzy bez ogródek wskazują miejsca, w których kawa smakuje najlepiej i gdzie warto kupić papier marmurkowy, który nie jest tanią podróbką z Chin. To przewodnik, który zmieści się w małej torbie, ale w głowie zostawia przestrzeń na marzenia. 

Mały Atlas Hedonistyczny udowadnia, że Wenecja, mimo że tonie w tłumie turystów, wciąż może być intymna, elegancka i dekadencka. To idealny towarzysz dla tych, którzy chcą kochać to miasto miłością trudną, ale świadomą i pełną drobnych przyjemności.

◾️współpraca reklamowa ze @znak_koncept 

• Wenecja • Mały Atlas Hedonistyczny • Mały Atlas Hedonistyczny Wenecja • Znak Koncpept • przewodnik • album • zdjęcia •

#nowalijkipolecają #wenecja #małyatlashedonistyczny #znakkoncept
Dopiero świętowaliśmy Nowy Rok, a tu proszę - osta Dopiero świętowaliśmy Nowy Rok, a tu proszę - ostatni dzień stycznia. A skoro w kalendarzu taka data, to dobry moment, aby podsumować czytelniczo pierwszy miesiąc 2026 roku. 

Dla mnie udany, z recenzjami nadrabianymi z zeszłego roku i (nie) całkiem nowymi lekturami. Z pewnymi planami, ale bez większych oczekiwań co do ich realizacji. 

A jak Wam minął czytelniczo styczeń? 

• czytelnicze podsumowanie miesiąca • podsumowanie miesiąca • styczeń 2026 • przeczytane w styczniu 2026 • 

#nowalijkirecenzują #nowalijkiczytają #podsumowaniemiesiąca #książkowepodsumowanie
Po niemal trzech dekadach od pierwowzoru i piętnas Po niemal trzech dekadach od pierwowzoru i piętnastu latach od wizualnego spektaklu Josepha Kosinskiego, światło cyfrowych dysków znów rozbłysło na wielkim ekranie. Tron: Ares w reżyserii Joachima Rønninga to projekt, który od początku budził skrajne emocje – od ekscytacji powrotem do Sieci, po obawy o kierunek, w jakim podąży ta kultowa franczyza. Tym razem twórcy postanowili odwrócić perspektywę: zamiast wciągać człowieka do maszyny, pozwalają maszynie wkroczyć do naszej rzeczywistości.

Tytułowy Ares, grany przez Jareda Leto, to wyrafinowany program wysłany z cyfrowego świata do realu, by przetrzeć szlaki dla nowej ery egzystencji. Leto, znany z zamiłowania do ról osobliwych, odnajduje się w tej chłodnej, niemal nieludzkiej estetyce znakomicie, nadając postaci aurę niepokoju i technologicznego mesjanizmu. Film przesuwa akcenty z neonowej nostalgii w stronę dylematów dotyczących sztucznej inteligencji i fizyczności bytu, co czyni go produkcją zaskakująco aktualną w 2026 roku.

Wizualnie Tron: Ares to prawdziwy majstersztyk, choć fani Dziedzictwa mogą poczuć pewien niedosyt charakterystycznej, błękitno-pomarańczowej palety. Rønning stawia na brutalizm i surowość, łącząc cyfrowe efekty z tkanką miejską San Francisco w sposób niezwykle płynny. Sceny pościgów z udziałem kultowych motocykli świetlnych na asfalcie prawdziwych ulic zapierają dech w piersiach, stanowiąc wizualny pomost między tym, co wirtualne, a tym, co dotykalne. Warstwa dźwiękowa, choć pozbawiona geniuszu Daft Punk, godnie ich zastępuje, pulsując rytmem, który buduje gęstą atmosferę nieustannego zagrożenia.

Mimo że scenariusz momentami wpada w utarte koleiny kina science-fiction, Tron: Ares broni się jako odważna ewolucja marki. To film o konfrontacji ideałów z rzeczywistością i o cenie, jaką płacimy za postęp. To godna kontynuacja, która udowadnia, że uniwersum stworzone przez Stevena Lisbergera wciąż ma nam coś ważnego do powiedzenia o nas samych.

◾️współpraca reklamowa z @moje_filmy 

• Tron: Ares • Jared Leto • premiera Blu-ray • Disney Blu-ray • Moje filmy • kino w domu • seria Tron • kolekcja Blu-ray 

#nowalijkioglądają #nowalijkipolecają #mojefilmy
Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś powieść kandydatki do Nagrody Nobla Jenny Erpenbeck Kairos w przekładzie Elizy Borg. Książkę opublikowało Wydawnictwo Znak Literanova.

Recenzję Kairos przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

Romans między młodą dziewczyną i starszym, dobrze ustawionym zawodowo mężczyzną – punkt wyjścia prozy Erpenbeck, wydaje się motywem tak dobrze znanym literaturze od dawna, że tym samym mocno wyeksploatowanym. 

A jednak niemiecka autorka oferuje czytelnikowi świeże spojrzenie na temat, celowo przeplatając historię prywatnej relacji z rozpadem państwa, w którym obojgu przyszło żyć. Rozpad to słowo – wytrych pozwalające zrozumieć zamysł pisarki łączącej sferę osobistą bohaterów z wielką historią. 

Ideologia, która ukształtowała Hansa, a z czasem stała się podstawą nowego reżimu, na jego oczach zaczyna się rozpadać, mniej więcej w tym samym czasie, gdy dochodzi do pęknięcia jego związku z Kathariną. 

Wraz z upadkiem Muru Berlińskiego nie tylko kończy się pewna epoka w dziejach Europy, ale to wydarzenie staje się katalizatorem kryzysu relacji międzyludzkich, w powieści sprowadzonych do nieformalnego związku Hansa i Kathariny.

Tytułowe Kairos oznacza między innymi moment przełomowy, co w równym stopniu odnosi się do wątku miłosnego, jak i do historycznego momentu upadku NRD.

• Jenny Erpenbeck • Kairos • Wydawnictwo Znak Literanova • recenzja książki • literatura piękna 

#nowalijkirecenzują #nowalijkipolecają #jennyerpenbeck #znakliteranova
Fascynacja dokumentami poświęconymi zagadkowym mor Fascynacja dokumentami poświęconymi zagadkowym morderstwom oraz niespotykana wcześniej popularność podcastów o tematyce true crime to wdzięczny temat, tak samo dla socjologów, co dla pisarek i pisarzy. 

Przykład pierwszy z brzegu – Skrucha Elizy Clark. Jej powieść to jedna z tych fabuł, które nie tylko wciągają bez reszty, ale przede wszystkim wywołują w czytelniku głęboki dyskomfort, zmuszając do refleksji nad współczesną kulturą konsumpcji tragedii oraz granicami zwykłej ludzkiej przyzwoitości w pogoni za sensacją, czy … rozrywką.

Książka brytyjskiej autorki jest ambitną, choć momentami niepotrzebnie zbyt dygresyjną i przegadaną, ale przy tym także wielowarstwową fabułą, która bierze na warsztat wspomniany już gatunek true crime i bezlitośnie go dekonstruuje. 

Clark nie serwuje czytelnikowi klasycznego thrillera, lecz literacką wiwisekcję zła, osadzoną w dusznej atmosferze upadającego, nadmorskiego miasteczka, gdzie granica między prawdą a narracyjną kreacją ulega całkowitemu zatarciu.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Anna Fiałkowska
◾️Wydawnictwo Poznańskie 2025
◽️współpraca recenzencka 

• Eliza Clark • Skrucha • Wydawnictwo Poznańskie • recenzja książki • true crime • 

#nowalijkirecenzują #wydawnictwopoznańskie #recenzjaksiążki
Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które prz Kontynuuję przegląd najlepszych książek, które przeczytałem w 2025 roku. Dziś napisana z rozmachem powieść Paula Murray’a Żądło w przekładzie Łukasza Witczaka. Powieść opublikowało Wydawnictwo Filtry. 

Recenzję Żądła przeczytacie na blogu - zapraszam. Piszę między innymi tak:

Paul Murray portretuje rodzinę w kryzysie, zarówno finansowym, jak i emocjonalnym, z empatią i wrażliwością, ale pokazując jak brak pieniędzy i psychiczne zaniedbania prowadzą do erozji wzajemnych relacji, nie popada w minorowy nastrój. W budowaniu fabuły pomaga mu z pewnością polifoniczna narracja, dzięki której do głosu dochodzą wszyscy bohaterowie powieść, a czytelnik zyskuje szeroką perspektywę, jaką daje obserwacja tych samych wydarzeń z różnych punktów widzenia. 

Oddając głos każdemu z członków rodziny Barnesów, autor pozwala uważnie im się przyjrzeć, zajrzeć w głąb ich psychiki pełnej lęków, frustracji, nieprzepracowanych traum, ale i ukrytych pragnień. Trudno nie dostrzec, że każdy z bohaterów wypowiada się w stylu (wielkie brawa dla tłumacza!) dostosowanym do jego charakteru. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty opowiadane z punktu widzenia Imeldy, której pozbawiona znaków interpunkcyjnych narracja przypomina strumień świadomości, co nie sposób nie łączyć ze stylem innego znanego irlandzkiego pisarza.

• Paul Murray • Żądło • Wydawnictwo Filtry • recenzja książki • literatura piękna • 

#nowalijkirecenzują #nowalijkipolecają #paulmurray #wydawnictwofiltry
Paul Thomas Anderson przyzwyczaił widzów do tego, Paul Thomas Anderson przyzwyczaił widzów do tego, że każdy jego film to wydarzenie, ale Jedna bitwa po drugiej to projekt o skali dotąd niespotykanej w jego karierze. Luźno oparta na powieści Vineland Thomasa Pynchona, produkcja z budżetem 140 milionów dolarów łączy w sobie cechy politycznego thrillera, czarnej komedii i surrealistycznego kina drogi. Film otrzymał 13 nominacji do tegorocznej nagrody Oscara. 

Akcja osadzona jest w nieco alternatywnej, paranoicznej wersji współczesnej Ameryki. Leonardo DiCaprio wciela się w postać Boba – starzejącego się, nieco niezdarnego byłego rewolucjonistę, który próbuje wieść spokojne życie u boku swojej córki, Willi (udany debiut Chase Infiniti). Spokój kończy się, gdy z cienia wyłania się duch przeszłości – pułkownik Lockjaw, grany przez przerażająco groteskowego Seana Penna. Rozpoczyna się szaleńczy wyścig, w którym stawką jest nie tylko życie dziewczyny, ale i pamięć o ideałach, które dawno zostały pogrzebane.

Wizualnie film zapiera dech w piersiach. Anderson zdecydował się na użycie zapomnianego formatu VistaVision, co nadaje obrazowi niesamowitą ostrość i niemal fizyczną namacalność. Sceny pościgów na pustyni, kręcone w sposób przypominający Francuskiego łącznika, wywołują u widza autentyczny zawrót głowy. 

Największym zaskoczeniem jest kreacja DiCaprio. Zapomnijcie o charyzmatycznych liderach – jego Bob to człowiek w szlafroku, który zapomina haseł do tajnych kont i potyka się o własne nogi, a jednocześnie w jego desperackiej walce o córkę kryje się ogromny ładunek emocjonalny. Chemia między nim a Chase Infiniti stanowi serce tego filmu, chroniąc go przed osunięciem się w czysty absurd.

Jedna bitwa po drugiej to film o dziedziczeniu bitew naszych rodziców i o tym, jak trudno zachować godność w świecie, który chce nas wymazać z historii. Anderson stworzył dzieło totalne: jednocześnie zabawne, przerażające i głęboko humanistyczne. To kino, które wymaga od widza skupienia, ale odwdzięcza się doświadczeniem, o którym nie da się zapomnieć. 

◾️współpraca reklamowa z @moje_filmy 

• Bitwa jedna po drugiej • premiera Blu-ray • Leonardo DiCaprio • Paul Thomas Anderson • Oscary 2026 • 

#nowalijkioglądają #mojefilmy
Dziś zapraszam Was do przejrzenia listy książek, k Dziś zapraszam Was do przejrzenia listy książek, które z różnych powodów chciałbym przeczytać jeszcze raz, ale … pierwszy raz. 

Zastanawiam się, czy ich odbiór, często po wielu latach byłby taki sam, a może czytelnicze doświadczenie wpłynęłoby na odmienną ocenę od zapamiętanej? 

Macie takie książki, do których chcecie wrócić, ale boicie się rozczarowania? A może warto wziąć byka za rogi i odważnie zmierzyć się z pielęgnowanym od lat wrażeniami? Jestem ciekawy Waszych opinii w tym temacie.

• książka • książki • lista książek • książki, do których warto wrócić • czytelnicze wyzwanie • 

#nowalijkirecenzują #nowalijkiczytają #nowalijkipolecają
To zaskakujące, z jaką łatwością Caroline O’Donogh To zaskakujące, z jaką łatwością Caroline O’Donoghue w swojej pierwszej powieści, skierowanej do dorosłego odbiorcy, podejmuje tematykę do tej pory kojarzącą się z prozą Sally Rooney. 

Pomijając oczywiste niuanse, obie autorki podejmują podobne wątki, splatając kwestię dorastania z coraz bardziej komplikującą się rzeczywistością wokół oraz presją oczekiwań społeczeństwa wobec młodego pokolenia. Obie także, bez zbędnej czułości, przyglądają się młodym dorosłym – grupie, która posługuje się własnymi kodami i zaskakuje podejściem do kwestii podstawowych, żeby nie napisać – fundamentalnych.

Fundamentem tej powieści jest bez wątpienia relacja między Rachel a Jamesem, która wykracza poza ramy zwykłej przyjaźni. O’Donoghue po mistrzowsku opisuje tę specyficzną więź, jaka łączy dwoje młodych ludzi, którzy czują się zagubieni w świecie. Ich lojalność wobec siebie wydaje się być bezgraniczna, choć niejednokrotnie wystawiona na próbę, a wspólny język, pełen ironii i wzajemnego zrozumienia, stanowi dla nich jedyny bezpieczny azyl. 

Autorka nie idealizuje jednak tej relacji – pokazuje jej toksyczne aspekty, wzajemne uzależnienie i momenty, w których platoniczna miłość staje się ciężarem blokującym indywidualny rozwój.

◾️pełny tekst recenzji: www.nowalijki.com
◽️przekład: Iga Wiśniewska 
◾️Wydawnictwo Poznańskie 2025
◽️egzemplarz biblioteczny 

• Caroline O’Donoghue • Przypadek Rachel • Wydawnictwo Poznańskie • literatura irlandzka • recenzja książki • 

#nowalijkirecenzują #carolineodonoghue #przypadekrachel #recenzjaksiążki
Obserwuj na Instagramie
NOWALIJKI | Designed by: Theme Freesia | WordPress | © Copyright All right reserved