PODSUMOWANIE MIESIĄCA – KWIECIEŃ 2021

Paradoksalnie, kwiecień dłużył mi się i przeleciał jak zawsze za szybko. Przerwa świąteczna służyła czytaniu, podobnie jak i nie najlepsza aura za oknem. Przymusowe siedzenie w domu (nadal pracowałem zdalnie) ma też swoje plusy, choć wraz z nadejściem wiosny (zimnej, ale jednak) dostrzegam także minusy. Ale na nich nie ma się co skupiać – doskwierają one nam wszystkim, a na horyzoncie widać pozytywne zmiany – oby nic ich nie zatrzymało.

W kwietniu czytało mi się dobrze, słuchało jeszcze lepiej. Mimo ograniczenia współprac dotarło do mnie sporo niespodzianek i nie ukrywam, że przez moment znów nazbierało mi się kilka zaległości. Przeczytałem i zrecenzowałem piętnaście książek w ramach bloga i Potop – do szkoły. W maju czeka mnie ponowna lektura Lalki. Zdecydowanie wolę Prusa od Sienkiewicza, wiec tragedii nie będzie, ale zauważyłem, że Potop czytało mi się po latach lepiej, niż zapamiętałem z własnego szkolnego doświadczenia. I to było mocno zaskakujące (i pozytywne!) doświadczenie. Z taką samą przyjemnością obejrzałem odświeżoną adaptację filmową powieści Sienkiewicza – kto z Was nie widział, a ma czas – polecam poszukać na vod.

Miesiąc zacząłem od powieści Billa Clegga Koniec dnia (tutaj) – to proza bardzo w moich klimatach.

Zaraz potem była Idealna rodzina (tutaj) czyli Lisa Jewell w odsłonie thrillerowej – całkiem udanej.

Kolejna książka to soczysty, bardzo klasyczny thriller psychologiczny – John Marrs w Co się skrywa między nami (tutaj) udowodnił, że gatunek wciąż ma potencjał!

Ostatnio świadomie rzadziej sięgam po polską prozę rozrywkową, ale Robert Małecki ma u mnie fory. Po średniej Żałobnicy miałem obawy, ale Zmorę (tutaj) przeczytałem w jeden dzień, czyli jest bardzo dobrze.

Powieść Mariany Leky Sen o okapi (tutaj) okazał się kolejnym pozytywnym zaskoczeniem, choć wielkim fanem autorki, póki co, nie zostanę.

Sigrid Nunez znalazła już swoje miejsce w mojej biblioteczce, dlatego Sempre Susan (tutaj) musiałem przeczytać, bardzo ciekawiło mnie spojrzenie pisarki na Susan Sontag.

Lucinda Berry, wbrew obiegowym opiniom, nie pisze trywialnych thrillerów psychologicznych, a Ocalić syna (tutaj) jest tego najlepszym przykładem.

B.A. Paris wróciła do wysokiej formy i od jej nowej powieści Terapeutka (tutaj) nie sposób się oderwać. Jestem bardzo na tak!

Jenny Offill w Wydz. Domysłów (tutaj) tworzy portret współczesnej kobiety. Robi to w ciekawej formie – jest na swój sposób intrygująco i bardzo życiowo.

Kolejny thriller Teresy Driscoll Zapłacisz mi za to (tutaj) to powieść intrygująca, choć na tle innych przedstawicieli gatunku – dość zachowawcza.

Idealna randka (tutaj) Sue Watson to propozycja dla czytelników, którzy szukają niezobowiązującej lektury na wolne popołudnie.

Powieść Oceana Vuonga Wspaniali jesteśmy tylkom przez chwilę (tutaj) nie jest łatwa w ocenie, ale warto po nią sięgnąć, choćby po to, aby wyrobić sobie własne zdanie.

Po książki o działalności Eda i Lorraine Warrenów sięgam zawsze z zaciekawieniem i sporym dystansem – zarówno co do treści, jak i do formy. Znękany (tutaj) nie jest wyjątkiem od tej reguły.

Literatura japońska jeszcze mnie nie zawiodła. A powieść Natsu Miyashity Las z wełny i stali (tutaj) oczarowała klimatem.

Ostatnia książka kwietnia wydawała się być pewnikiem. Ale Czas na śmierć (tutaj) Sarah A. Denzil tym razem nie spełniła moich oczekiwań …

Tak czytelniczo prezentuje się u mnie kwiecień 2021 roku. Maj i czerwiec bywają słabsze, a w kolejce czeka kilka tytułów. Ciekawe, ile z nich uda mi się przeczytać. Ale o tym już za miesiąc, w kolejnym podsumowaniu.

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie! Pozdrawiam Was serdecznie, Tomasz