PODSUMOWANIE MIESIĄCA – CZERWIEC 2021

Czerwiec okazał się długi, chwilami gorący, na pewno burzowy i … trudny czytelniczo. Po udanym maju spadła mi ochota na czytanie i przede wszystkim pisanie o książkach, co oznacza, że w lipcu będę nadrabiał na blogu zaległosci o lekturach z pierwszej połowy roku. Tak sobie myślę, że być może powinienem w czerwcu robić sobie urlop od blogowania, aby spokojnie zająć się sprawami szkolnymi i wrócić do aktywności w lipcu. Mam do przeczytania sporo nowości, na horyzoncie dwa fajne patronaty i świadomość, że czas urlopu nie jest z gumy, czyli plany sobie, życie sobie – jak zwykle.

W sumie przeczytałem dziewięć książek, a zrecenzowałem sześć. Szczęśliwie dla mnie – to były dobre a momentami nawet bardzo dobre tytuły, zatem żadnego dramatu nie ma. Goodreads mi podpowiada, że w drugie półrocze wchodzę z sześćdziesięcioma przeczytanymi powieściami i tylko czterdziestu brakuje mi, aby zrealizować moje coroczne wyzwanie. Ciekawe, czy mi się uda?

Miesiąc zacząłem od recenzji patronatu, czyli Kwestii winy Małgorzaty Rogali. Z wielką przyjemnością i dumą patronuję tej serii od samego początku! (tutaj)

Wydawnictwo Skarpa Warszawska zaskoczyło mnie najnowszą książką Alka Rogozińskiego. To była fajna i zabawna lektura na jedno popołudnie. Złap mnie, jeśli umiesz (tutaj) wpisuje się w nurt komedii kryminalnej, której Rogoziński jest niekwestionowanym mistrzem.

Mam ogromną słabość do książek opowiadających o kolejnych sprawach małżeństwa demonologów Eda i Lorraine Warrenów. Nie mogłem więc odpuścić sobie lektury Obecności. Historii opętania (tutaj) choć zawsze powtarzam przy okazji kolejnej książki z tego cyklu, że literacko nie ma co liczyć na fajerwerki.

Po debiucie Ingi Vesper Bardzo długie popołudnie (tutaj) sporo sobie obiecywałem, ale ostatecznie wyszło tak sobie; momentami poprawnie, chwilami całkiem okej, ale zasadniczo: bez szału.

Wprawdzie poprzednia powieść Ruth Ware niespecjalnie mi podeszła, ale Śmierć pani Westaway (tutaj) trafiła w mój gust. Jest niespiesznie, psychologicznie i choć może bez obiecywanego klimatu grozy, za to ze sprawnie opowiedzianą historią z rodzinną tajemnicą w tle.

I na koniec Sheryl Browne, która Drugą żoną (tutaj) udowodniła, że autorkom i autorom warto dawać drugą szansę. Poprzednia powieść Opiekunka (tutaj) – nie zachwyciłam mnie, ale druga książka bardziej przypadła mi do gustu, jak na fana thrillerów psychologicznych przystało.

Tak prezentuje się mój czytelniczy czerwiec. Mam nadzieję, że w lipcu i sierpniu wróci mi ochota na czytanie, bo zauważyłem, że ostatnio znów mam z tym problem. Trochę mnie to martwi, ale mniej niż kiedyś. Tylko obawiam się, czy nie zapomnę, jak recenzuje się książki i prowadzi #bookstagram – bo i do niego mam ostatnio mało serca. Co to będzie? Czas pokaże.

A tymczasem dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie! Pozdrawiam Was serdecznie, Tomasz