Skip to content
NOWALIJKI

NOWALIJKI

TOMASZ RADOCHOŃSKI PISZE O KSIĄŻKACH
piątek, 11 września, 2026
NOWALIJKI
  • STRONA GŁÓWNA
  • LITERATURA PIĘKNA
  • KRYMINAŁ
    • C.J. SANSOM
    • MARYLA SZYMICZKOWA
    • SIMON BECKETT
    • JØRN LIER HORST
  • THRILLER
    • B.A.PARIS
    • FREIDA McFADDEN
    • C.L. TAYLOR
    • RUTH WARE
  • AGATHA CHRISTIE
    • HERKULES POIROT
    • JANE MARPLE
  • PODSUMOWANIE MIESIĄCA
  • KONTAKT
  • O MNIE

Kategoria: Skazany

FREIDA McFADDEN „SKAZANY”

W mojej ocenie tak zwana literatura gatunkowa od dawna nie ma już nic nowego do powiedzenia. Mnogość dostępnych na rynku wydawniczym tytułów zdaje się zadawać…

CZYTAJ DALEJ FREIDA McFADDEN „SKAZANY”

SZUKAJ NA BLOGU

ARCHIWUM BLOGA

SZCZEGÓLNIE POLECAM

nowalijki

• polonista • bibliotekarz • bloger
📚 🎧📀 🎞️ ☕️

Od kilku dni można wreszcie (lepiej późno, niż póż Od kilku dni można wreszcie (lepiej późno, niż póżniej!) obejrzeć legalnie i po polsku znakomite Zbrodnie na Szetlandach - serial BBC na podstawie cyklu kryminalnego Ann Cleeves. 

Z tej okazji przypominam Wam Serię Szetlandzką Ann Cleeves, jedną z moich ulubionych, której wznowienie przez @czwartastronakryminalu kilka lat temu ukazało się pod patronatem mojego bloga. 

Recenzje wszystkich książek, których bohaterem jest Jimmy Perez, przeczytacie oczywiście na www.nowalijki.com.

A jeśli nie znacie ani powieści, ani serialu, to nadchodząca jesień jest znakomitym czasem, aby nadrobić zaległości. 

• Ann Cleeves • Seria szetlandzka • Zbrodnie na Szetlandach • powieści kryminalne • seria powieści 

#anncleeves #seriaszetlandzka #zbrodnienaszetlandach
To jeszcze ostatnie spojrzenie na sierpniowe lektu To jeszcze ostatnie spojrzenie na sierpniowe lektury. Wśród nich Pejzaż w kolorze sepii Kazuo Ishiguro, książką miesiąca, która udowadnia, że nie tylko na nowości warto zwracać baczną uwagę. 

• podsumowanie miesiąca • czytelnicze podsumowanie miesiąca • przeczytane w sierpniu 2026 • książki 
#nowalijkirecenzują #recenzjeksiążek #książki
recenzja/Agatha Christie/Uśpione morderstwo/przekł recenzja/Agatha Christie/Uśpione morderstwo/przekład Anna Minczewska-Przeczek/Wydawnictwo Dolnośląskie 2026/egzemplarz własny

Powieści Agathy Christie towarzyszą mi od lat, a ponowna lektura przygód panny Marple to jak powrót do bezpiecznego portu. Uśpione morderstwo zajmuje u mnie jednak miejsce szczególne. Choć wydane jako ostatnia książka z udziałem starszej pani ze St. Mary Mead, zostało napisane kilkadziesiąt lat wcześniej – podczas II wojny światowej – i czekało na publikację w bankowym sejfie. Ta świadomość nadaje lekturze nostalgicznego charakteru i pokazuje autorkę u szczytu formy.

Fabuła skupia się na młodej Nowozelandce Gwendzie Reed, która po ślubie kupuje urokliwy dom w angielskim miasteczku Hillside. Posiadłość budzi w niej jednak niepokojąco żywe przeczucia – dziewczyna zna układ pomieszczeń i dawny wzór tapet. Wstrząsający przebłysk następuje podczas spektaklu w Londynie: Gwenda przypomina sobie, że jako dziecko widziała w tym domu uduszoną kobietę. Z pomocą panny Marple odkrywa, że to nie urojenia, lecz ślad zapomnianej zbrodni sprzed lat.

W tej historii urzeka mnie mistrzowskie wykorzystanie motywu traumy i wypartych wspomnień. Ciekawe jest też zestawienie młodzieńczego entuzjazmu Gwendy i jej męża z chłodnym pragmatyzmem panny Marple. Młodzi traktują śledztwo jak przygodę, lecz wiekowa detektyw wie, że rozgrzebywanie przeszłości niesie śmiertelne niebezpieczeństwo. Odkrywanie mrocznych sekretów dawnych adoratorów zamordowanej Helen przebiega w gęstej atmosferze niepokoju, gdzie nawet prozaiczne przebudowy stają się dowodem zatarcia śladów.

Uśpione morderstwo to niezwykle satysfakcjonujące pożegnanie z kultową postacią. Pozorna zwyczajność panny Marple, pijącej herbatkę i robiącej na drutach, tworzy z ponurym sekretem zestawienie, od którego trudno się odrywać. Czytałem tę powieść z radością i nutą smutku, bo przypomina mi, za co lata temu pokochałem klasyczny brytyjski kryminał.

• Agatha Christie • Uśpione morderstwo • recenzja książki 
#agathachristie #nowalijkirecenzują #uśpionemorderstwo
Czas na krótkie czytelnicze podsumowanie sierpnia. Czas na krótkie czytelnicze podsumowanie sierpnia. Tym razem na koncie jedenaście książek, co przekłada się na 3503 przeczytane strony. 

Skończyłem powtórną lekturę wszystkich powieści z panną Marple i bardzo żałuję, że to już koniec. Został mi jeszcze zbiór opowiadań, ale ponieważ za krótkimi formami niespecjalnie przepadam, ich lekturę zostawiam sobie na kiedyś. Z przyjemnością za to czytam dalej powieści z Herkulesem Poirotem.

Tradycyjnie wybrałem także książkę miesiąca i znów wybór padł na powieść sprzed lat - trochę z sentymentu, a trochę dlatego, że sierpień czytelniczo był przyzwoity, ani słaby, ani jakiś specjalnie super. Może jesień okaże się pod tym względem ciekawsza. 

A jak Wam minął książkowo ostatni miesiąc wakacji? 

• podsumowanie miesiąca • czytelnicze podsumowanie miesiąca • przeczytane w sierpniu 2026 
#nowalijkirecenzują #podsumowaniemiesiąca #przeczytanewsierpniu2026
Dom Wydawniczy Rebis wznowił właśnie powieść Harpe Dom Wydawniczy Rebis wznowił właśnie powieść Harper Lee Idź, postaw wartownika, która polską premierę miała w 2015 roku. Na blogu przeczytacie moją opinię o tej książce, poniżej skrót recenzji.

Wbrew obawom, Odź, postaw wartownika Harper Lee w pełni broni się jako literacki powrót w XXI wieku. Choć jest kontynuacją kultowego Zabić drozda, powstała jako pierwsza i przeleżała w szufladzie ponad pół wieku. Dziś idealnie uzupełnia i pogłębia historię z amerykańskiego Południa, nadając jej bolesnego realizmu.

Akcja rozgrywa się niemal dwadzieścia lat po słynnym procesie. 26-letnia Jean Louise Finch (Skaut) wraca z Nowego Jorku do Maycomb na urlop. Kilkudniowa wizyta u starzejącego się ojca weryfikuje jednak jej dziecięce wspomnienia. 

Idylliczny portret Atticusa Fincha pryska niczym mydlana bańka, gdy dziewczyna odkrywa jego prawdziwy stosunek do segregacji rasowej. Zmuszona do zderzenia wielkomiejskich poglądów z odwiecznym konserwatyzmem rodzimych stron, balansuje na granicy histerii i poczucia zdrady.

To poruszająca opowieść o przyspieszonym dojrzewaniu, alienacji oraz konfrontacji z twardą rzeczywistością zmieniającej się Ameryki. Powieść odbrązawia postać Atticusa i demitologizuje Południe, czyniąc znanych bohaterów bardziej wielowymiarowymi. Lee nie moralizuje – pokazuje skomplikowany profil psychologiczny i społeczny swoich postaci.

Mimo kontrowersji wokół wydania tekstu po latach, to lektura świeża, dojrzała i obowiązkowa dla fanów autorki. Atticus Finch, choć ukazany w zupełnie nowym, trudniejszym świetle, wciąż pozostaje jedną z najważniejszych postaci światowej literatury. Obie książki tworzą niezwykły, kompletny dwugłos.

• Harper Lee • Idź, postaw wartownika • recenzja książki 
#harperlee #idźpostawwartownika #nowalijkirecenzują
recenzja/Monika Kim/Oczy są najsmaczniejsze/przekł recenzja/Monika Kim/Oczy są najsmaczniejsze/przekład Natalia Laprus/Wydawnictwo Poznańskie 2026/współpraca

Złość jest głównym paliwem powieści Moniki Kim – nie horror, nie morderstwa i nie tytułowe oczy, choć tworzą one wyraziste tło tej historii. Autorka bierze na tapet gniew młodej kobiety, rozczarowanie rodziną oraz doświadczenie bycia Koreanką w amerykańskiej rzeczywistości. 

Dorzuca do tego mizoginię, rasowe stereotypy i poczucie, że mężczyźni nieustannie próbują urządzać kobietom życie, a całość zaprawia dużą ilością makabry. Efekt jest momentami obrzydliwy, momentami zabawny, a przede wszystkim niepokojący.

Po odejściu ojca rodzina Ji-won się rozpada. Matka wiąże się z George’em – białym Amerykaninem, który fetyszyzuje Azjatki i patrzy na nie z wyższością. Ji-won, przytłoczona porażkami i izolacją, zaczyna śnić o soczystych, niebieskich oczach. Fascynacja szybko wykracza poza sferę snów, a gdy w okolicy zaczyna grasować seryjny morderca, granica między rzeczywistością a mroczną obsesją dziewczyny zaciera się.

Kim nie robi z Ji-won jednowymiarowej ofiary. Główna bohaterka bywa trudna, okrutna i wściekła, a jej relacje z matką i młodszą siostrą są pełne napięć. Z kolei męskie postacie – jawnie protekcjonalny George oraz pozornie świadomy, feministyczny Geoffrey – reprezentują dwa różne sposoby przedmiotowego traktowania kobiet.

Kluczowy w książce motyw jedzenia zamienia głód w język gniewu. Ji-won nie chce tylko zemsty; chce dosłownie pochłonąć tych, którzy ją skrzywdzili. Makabra nie jest tu jedynie stylizacją, lecz konsekwencją emocji, które nie miały innego ujścia.

Oczy są najsmaczniejsze to bezczelna, cielesna i wciągająca proza. Przeraża tu nie samo wydłubywanie oczu, ale świadomość, ile złości można w sobie pomieścić, zanim zacznie się ją traktować jako źródło nieposkromionego apetytu.

• Monika Kim • Oczy są najsmaczniejsze • recenzja książki 
#monikakim #oczysąnajsmaczniejsze #nowalijkirecenzują
recenzja/Sarah MacLean/Letnie sztormy/przekład Mon recenzja/Sarah MacLean/Letnie sztormy/przekład Monika Skowron/Wydawnictwo Czwarta Strona 2026/współpraca

Są takie książki, po które sięgam z myślą o lekkiej, wakacyjnej historii, a w trakcie lektury okazuje się, że pod romantyczną otoczką i pięknymi widokami kryje się całkiem poważna opowieść o rodzinnych sekretach.

Letnie sztormy Sarah MacLean to pierwsza współczesna powieść autorki znanej z romansów historycznych. 

Alice Storm od pięciu lat nie ma kontaktu z bliskimi. Powrót na prywatną wyspę u wybrzeży Rhode Island na pogrzeb despotycznego ojca miał być tylko szybkim obowiązkiem. Franklin Storm nie zamierza jednak ułatwiać dzieciom pożegnania – w testamencie zmusza rodzeństwo do spędzenia tygodnia na wyspie i wykonania zadań, by w ogóle otrzymać spadek. Nad grą czuwa Jack, prawa ręka zmarłego. 

Zamiast spokoju dostajemy więc zamkniętą przestrzeń, mnóstwo pretensji, skrywany romans i tytułowy sztorm, który odcina bohaterów od świata.

Właśnie ten rodzinny aspekt – obraz ludzi funkcjonujących pod dyktando jednego człowieka – zainteresował mnie najbardziej. MacLean trafnie zestawia szalejącą za oknem burzę z tym, co od lat niszczy Stormów. 

Relacja Alice i Jacka nie służy tu tylko podgrzaniu atmosfery, ale dotyka głównego motywu: wyboru własnej drogi i odzyskiwania niezależności.

Choć pomysł na grę i rodzinny dramat miał świetne tempo, z czasem fabuła nieco zwalnia na rzecz sekretów, a książka mogłaby być odrobinę krótsza. Doceniam jednak, że autorka nie naprawia tej rodziny na siłę – przebaczenie nie oznacza powrotu do tego, co było.

Letnie sztormy to sprawnie napisana, angażująca proza gatunkowa. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale sprawdzi się idealnie jako niezobowiązująca rozrywka na koniec lata. Oczami wyobraźni widzę już jej ekranizację w formie wakacyjnego serialu. 

• recenzja • Letnie sztormy • powieść • Czwarta Strona
#letniesztormy #recenzjaksiążki #nowalijkirecenzują
Dom dobry nie próbuje opowiadać o przemocy domowej Dom dobry nie próbuje opowiadać o przemocy domowej w prosty ani wygodny sposób. Zamiast jednoznacznych podziałów na winnych i pokrzywdzonych skupia się przede wszystkim na emocjach, napięciu i mechanizmach, które sprawiają, że z zewnątrz trudna sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej niż od środka. 

Historia Marii i jej rodziny stopniowo odsłania kolejne warstwy codzienności, w której pozory bezpieczeństwa mieszają się z lękiem i poczuciem osaczenia.

Film mocno opiera się na atmosferze. Dom, który powinien być miejscem spokoju, staje się przestrzenią narastającego napięcia, a zwyczajne sytuacje zaczynają mieć zupełnie inny ciężar. Twórcy pokazują też, jak trudno czasem nazwać przemoc, kiedy nie zawsze przybiera ona formę oczywistych, łatwych do rozpoznania zachowań. To właśnie te niejednoznaczności wydają mi się jednym z ciekawszych elementów filmu.

Nie jest to jednak seans łatwy ani szczególnie komfortowy, bo nie taki ma być. 

Dom dobry chwilami mocno przytłacza, a sposób prowadzenia historii może wywoływać frustrację i dyskomfort. Jednocześnie film nie podaje gotowych odpowiedzi i pozostawia przestrzeń na własną ocenę bohaterów oraz ich decyzji.

Film Wojtka Smarzowskiego to kino społeczne, które przede wszystkim ma skłonić do rozmowy. Nie wszystkie rozwiązania fabularne przekonały mnie w równym stopniu, ale doceniam, że Dom dobry podejmuje ważny temat bez próby jego nadmiernego uproszczenia. To jeden z tych filmów, po których trudno od razu przejść do kolejnej historii, bo pewne sceny i pytania zostają z widzem na długo. 

{współpraca z @moje_filmy}

• premiera filmu • premiera Blu-ray• Dom dobry • polskie kino
recenzja/Agatha Christie/Nemezis/przekład Małgorza recenzja/Agatha Christie/Nemezis/przekład Małgorzata Gołaczyńska/Wydawnictwo Dolnośląskie 2024/egzemplarz własny

Świat pędzi nieubłaganie, a ja i tak nieustannie wracam do klasyki kryminału. Dziś na tapet wziąłem Nemezis Agathy Christie. To jedna z ostatnich powieści w bogatym dorobku Królowej Kryminału, wydana na początku lat 70., gdy autorka była już po osiemdziesiątce.

Fabuła zawiązuje się wokół intrygującego punktu wyjścia: panna Jane Marple otrzymuje wiadomość od zmarłego niedawno milionera, Jasona Rafiela (znanego czytelnikom z Karaibskiej tajemnicy). Zmarły zapisuje jej spadek, stawiając jeden warunek – starsza pani musi rozwiązać zagadkę morderstwa sprzed lat, nie dostając niemal żadnych konkretnych informacji. Zostaje jedynie wysłana na wycieczkę po historycznych posiadłościach Anglii, gdzie wśród współpasażerów kryją się osoby uwikłane w dawną tragedię.

Co zachwyca tu najbardziej? Niespieszne tempo, nostalgia i dojrzałość autorki, która zamiast mnożyć dynamiczne zwroty akcji, woli snuć refleksje nad ludzką naturą. 

Nemezis to bezpośrednia i satysfakcjonująca kontynuacja Karaibskiej tajemnicy – relacja panny Marple i Rafiela nadaje intrydze głęboki, osobisty wymiar. Zamiast gorączkowo przerzucać strony w poszukiwaniu mordercy, rozkoszowałem się klimatem minionej epoki, wspaniałymi dialogami i angielską prowincją.

Powieść ma swoje drobne wady – czuć powolniejsze tempo i dygresje – ale mają one ogromny urok. Panna Marple bywa tu fizycznie słabsza, jednak jej umysł działa bez zarzutu, składając skomplikowaną układankę. To piękny obraz starości jako skarbnicy doświadczeń.

To pozycja obowiązkowa dla miłośników retro kryminałów. Gorąco polecam zaparzyć kubek dobrej herbaty i dać się porwać tej morderczo uroczej historii!

• recenzja książki • Agatha Christie • Nemezis • klasyka kryminału • kryminał retro
#agathachristie #nemezis #nowalijkirecenzują
Obserwuj na Instagramie
NOWALIJKI | Designed by: Theme Freesia | WordPress | © Copyright All right reserved