PODSUMOWANIE MIESIĄCA – STYCZEŃ 2021

Wraz z Nowym Rokiem obiecałem sobie, że tym razem nie robię wielkich planów i nie stawiam sobie wyśrubowanych celów. Pomijając wydarzenia ostatniego roku, na które nie mam wpływu, doszedłem do wniosku, że narzucone wraz z optymizmem, nieodłącznie związanym z nowym początkiem, są nie dla mnie. Piszę tutaj oczywiście o kwestiach blogersko – książkowych, sprawy osobiste, jak do tej pory, pozostają prywatne. Zakładam, że zaglądacie na bloga, zasadniczo po to, aby przeczytać recenzję (albo, jak kto woli) opinię na temat konkretnej książki a nie w innym celu?

Jeśli jednak mam pisać o jakichkolwiek planach, to nie ma ich specjalnie dużo: czytać mniej i tylko to, na co mam ochotę, zrezygnować z pogoni za nowościami i tym samym zredukować współpracę z wydawnictwami. Nie raz i nie dwa, pisałem już o tym, pisali także inni: czytanie na wyścigi i hurtowo przez jakiś czas może bawić, ale szybko sprowadza się do frustracji (zawsze ktoś czyta szybciej i więcej, prędzej dostaje egzemplarze przedpremierowe, robi ładniejsze zdjęcia na IG – można tak bez końca). A gdzie w tym wszystkim miejsce na pogłębioną refleksję nad książką (nawet rozrywkową – przecież to też jest literatura!), uważność czytania i przyjemność w obcowaniu z tekstem? 

Dlatego, wchodząc w szósty rok obecności w blogosferze, w dużej mierze wracam do korzeni: piszę tyle recenzji, na ile mam weny i ochoty, czytam to, co naprawdę chcę, trzy razy zastanawiam się, czy rzeczywiście mam czas i chęć, aby sięgnąć po promowaną przez wydawcę pozycję. Przyznam – bywa trudno, bo przyzwyczaiłem się do wartkiego strumienia nowości, ale i przekonałem się, że czytanie kosztem innych aktywności jest bolesne i frustrujące – pamiętając przy tym, że zdecydowana większość drobnych blogerów nie dostaje wynagrodzenia za swoją pracę, ba, często wydawnictwo nie wysyła nawet egzemplarza finalnego – to była i niestety będzie nadal działalność charytatywna.  Nie ma co się rozpisywać, każdy, kto działa w tej branży wie, jak ona działa. 

Zatem plany? Właściwe żadnych konkretnych, choć jeśli czytacie te słowa, to właśnie realizuję jeden z nich – po ponad dwuletniej przerwie wracam do comiesięcznych wpisów podsumowujących kolejne miesiące. Czasem będzie to wpis długi, czasem krótki, raz skupię się na książkach, innym razem napiszę więcej o słuchanych płytach, oglądanych filmach i serialach. Bardzo liczę na to, że może od późnej wiosny zostaną otwarte teatry, lada moment będzie można pójść do galerii sztuki i muzeów – bardzo mi brakuje sobotnich wędrówek po Krakowie szlakiem sztuki i historii. Obawiam się jednak, że dopóki nie będziemy zaszczepieni/nie zdobędziemy odporności zbiorowej, powrót do normalności, również w tej dziedzinie, będzie połowiczny. 

W styczniu przeczytałem (i przesłuchałem) 12 książek, o 8 piszę na blogu (klik w tytuł prowadzi do tekstu):

1. Leigh Bardugo „Dziewiąty Dom” 

2. Rachel Winters „Co powiesz na spotkanie?”

3. B A. Paris „Dublerka”

4. Michelle Frances „Córka”

5. Małgorzata Rogala „Kiedyś Cię odnajdę”

6. Michał Sykora „Człowiek pana ministra” – patronat

7. Beth O’Leary „Współlokatorzy” 

8. Charlie Donlea „Dom samobójców”

O pozostałych książkach, przeczytanych w styczniu, napiszę już w lutym, kiedy ukaże się mój drugi patronat w tym roku.

Wraz z końcem ubiegłego roku zamknąłem konto na Lubimy czytać i od teraz dostępny jestem tylko na GoodReads, które z wielu powodów bardziej mi odpowiada. Tradycyjnie biorę udział w corocznym wyzwaniu (trochę z przekory) i zaznaczyłem, że mam w planach lekturę 100 tytułów. Czy się uda, czas pokaże, ale nie mam żadnej presji. Ta platforma to fajne miejsce do archiwizowania swoich lektur i w przeciwieństwie do polskiego odpowiednika, ma przejrzystą oraz sprawnie działająca aplikację na urządzenia mobilne. Jeśli macie ochotę, zapraszam na GR jestem dostępny pod moim imieniem i nazwiskiem. Oczywiście zawsze jesteście mile widziani tutaj i na Instagramie dla którego, swoją drogą, szukam (bezskutecznie) nowej wizualnej spójności. 

O tym, czy dobrze słucha mi się audiobooków, z jakich platform korzystam oraz co oglądam w serwisach streamingowych, napiszę pewnie w podsumowaniu lutego. Muszę także przejrzeć moje archiwalne wpisy, żeby zobaczyć, jakimi informacjami dzieliłem się z Wami jakiś czas temu.

 

Dziękuję za odwiedziny i lekturę wpisu, zapraszam do komentowania.

Do następnego razu! Tomasz