PODSUMOWANIE MIESIĄCA – MARZEC 2021

Wprawdzie marzec jest dłuższy od lutego, to wcale nie oznacza, że czas nie pędzi tak samo szybko, jak zawsze. To znaczy, pędzi od zawsze w tym samym tempie, ale mam wrażenie, że jednak ruchem jednostajnie przyspieszonym. Albo jakoś podobnie – wybaczcie, ale ostatni raz miałem fizykę w liceum, jeszcze w XX wieku. Lubię marzec, bo to miesiąc moich urodzin, ale zmiana czasu i niezdecydowana aura za oknem zawsze źle na mnie wpływa. Brak mi sił i motywacji, ciągle chce mi się spać, a tu tyle do przeczytania, obejrzenia i przesłuchania. Na szczęście spadek formy lada moment minie – za chwilę święta, a potem to już poleci!

W marcu przeczytałem i przesłuchałem (tak – audiobooki zaczęły się u mnie sprawdzać i na stałe wchodzą do użycia!) dwanaście tytułów, z czego dwie powieści ukazały się pod patronatem mojego bloga. Od dłuższego czasu ostro selekcjonuję tytuły, które wybieram do lektury i chyba dzięki temu trafiają się dobre książki. W mojej cenie, oczywiście, ale prawdę mówiąc od pewnego czasu śledzę jeszcze mniej opinii innych. Szczególnie na instagramie towarzyszy mi wrażenie, że opisy pod zdjęciami, niech im będzie – recenzje – nakierowane są na szukanie dziury w całym i udowadnianie, że „Mój gust czytelniczy jest lepszy, niż Twój”. Od zawsze powtarzam, na przekór wszelakim modom i tendom, że krytyka to nie to samo, co krytykanctwo i ta „złota myśl” od początku przyświeca prowadzonemu przeze mnie blogowi.

Lista przeczytanych książek w marcu wygląda następująco:

  1. Alice „Feeney Czasem kłamię”
  2. Sally Rooney „Rozmowy z przyjaciółmi”
  3. Therese Bohman „Utonęła”
  4. Genki Kawamura „A gdyby tak ze świata zniknęły koty?”
  5. Katarzyna Kowalewska „Podmiejski na koniec świata”– patronat
  6. Stephen King „Później”
  7. Alice Feeney „Zabójcza przyjaźń”
  8. Daphne du Maurier „Rebeka”
  9. Krzysztof Bochus „Klątwa Lucyfera” – patronat
  10. CJ Lyons „Wdowa”
  11. Kazuo Ishiguro „Klara i słońce”
  12. Stuart Turton „Demon i mroczna toń”

W marcu (znów!) dominowały u mnie książki Wydawnictwa Albatros, które najwyraźniej najlepiej trafia w mój czytelniczy gust. Cieszę się, że po latach udało mi się powrócić do „Rebeki”, która – czytana drugi raz – podobała mi się bardzie, niż w czasach licealnych. Najbardziej czekałem jednak na „Klarę i słońce” i dla mnie Ishiguro wprawdzie nie napisał nic nowego, ale chyba właśnie dlatego jego pierwsza po Noblu powieść tak bardzo przypadła mi do gustu. Jak wspomniałem, to był dobry miesiąc, a staranna selekcja tytułów zaczyna przynosić oczekiwane efekty.

W tym wpisie to tym razem wszystko. Oczywiście, oprócz książek, także sporo czasu poświęcam na słuchanie audiobooków (korzystam z EmpikGO i to są naprawdę dobrze wydane pieniądze), oglądam (raczej seriale niż filmy). Brakuje mi wyjść do teatru i muzeów oraz galerii sztuki, ale wiadomo – zdrowie jest najważniejsze.

Dziękuję za wizytę na blogu, lekturę wpisu i zapraszam Was ponownie! Pozdrawiam, Tomasz