
Ból jest jednym z najbardziej podstawowych doświadczeń człowieka, a jednocześnie odczuciem często niezwykle trudnym do jednoznacznego zdefiniowania. Może ostrzegać, chronić i przypominać o granicach możliwości własnego ciała, ale może też stać się źródłem cierpienia, którego za wszelką cenę chcemy się pozbyć. Literatura od dawna pyta więc o jego sens, znaczenie i miejsce w ludzkim życiu. Bora Chung w Łowcach bólu podchodzi do tego zagadnienia z charakterystyczną dla siebie gatunkową swobodą, łącząc kryminał, thriller, science fiction, dystopię, elementy grozy i refleksję nad kondycją współczesnego człowieka. Nie jest to jednak proste gatunkowe połączenie, w którym wszystkie składniki działają z jednakową siłą. To raczej literacka mieszanka, która momentami bardzo dobrze ze sobą współgra, a chwilami zupełnie do mnie nie przemawia.
Głównym wątkiem powieści jest wynalezienie leku całkowicie eliminującego ból. Pomysł, który początkowo wydaje się spełnieniem jednego z największych ludzkich marzeń, szybko okazuje się początkiem znacznie bardziej skomplikowanej historii. Przeciwko nowemu odkryciu występuje tajemnicza sekta przekonana, że cierpienie jest nieodłącznym elementem człowieczeństwa. Dochodzi do zamachu, w którym giną twórcy leku, a dwanaście lat później ktoś zaczyna zabijać osoby związane z dawną tragedią. W centrum wydarzeń znajdują się Tae, skazany za udział w zamachu, oraz Gyeong, córka zamordowanych naukowców. Ich losy splatają się z kryminalnym śledztwem, pytaniami o odpowiedzialność, pamięć, manipulację i granice naukowego postępu.
Czytając Łowców bólu szybko przestałem interesować się rozwiązaniem zagadki kryminalnej, ponieważ ważniejsze wydało mi się pytanie, które Bora Chung stawia pod pretekstem opowiadanej historii: co właściwie oznacza życie bez bólu? Łatwo przecież uznać go za przeciwnika, którego należy pokonać, ale autorka komplikuje ten prosty podział. Ból jest zatem w powieści doświadczeniem fizycznym, psychicznym, społecznym, a nawet ideologicznym. Staje się narzędziem kontroli i sposobem budowania wspólnoty, ale również towarem, który można wyeliminować, dawkować czy wykorzystywać. Podobało mi się, że koreańska autorka nie ogranicza się do oczywistego pytania, czy cierpienie ma sens. Znacznie ciekawsze okazuje się to, co ludzie potrafią zrobić z własnym przekonaniem, że posiadają odpowiedź na to pytanie.
Ważną częścią powieści jest, w mojej ocenie, motyw sekty oraz szeroko rozumianego fanatyzmu. Bora Chung pokazuje mechanizm, w którym skomplikowane problemy zostają sprowadzone do prostych prawd, a potrzeba przynależności zaczyna być ważniejsza od indywidualnego osądu. Nie napisałbym jednak, że ten wątek został rozwinięty z taką samą konsekwencją jak sam motyw bólu. Sekta pełni w tej historii przede wszystkim funkcję napędzającą fabułę i pozwalającą autorce postawić kolejne pytania o wolność, manipulację i granice ludzkiego wyboru. Kryminalna intryga również nie zawsze jest dla mnie najważniejszą warstwą tej fabuły i chyba dlatego znacznie bardziej interesuje mnie psychologiczne oraz filozoficzne tło wydarzeń, choć właśnie dlatego niektóre rozwiązania fabularne mogą pozostawić pewien niedosyt.
Łowcy bólu czytałem także jako powieść o relacji człowieka z postępem i nowoczesnością. Wynalezienie leku eliminującego cierpienie brzmi jak triumf nauki, ale powieść pokazuje, że każde przełomowe odkrycie może zostać uwikłane w interesy, ideologie i ludzką zachłanność. Pojawiają się tu również pytania o odpowiedzialność naukowców, cenę technologicznego postępu i możliwość manipulowania potrzebami człowieka. Nie wszystkie te kwestie zostają rozwinięte równie głęboko, ale ich nagromadzenie dobrze oddaje ambicję prozy koreańskiej autorki. To książka, która chce być jednocześnie historią kryminalną, thrillerem i opowieścią o człowieku próbującym urządzić świat według własnych wyobrażeń.
Po lekturze Łowców bólu mam więc poczucie, że jest to powieść ciekawa, choć niepozbawiona słabszych momentów. Doceniam przede wszystkim jej pomysł, gatunkową różnorodność i próbę wyjścia poza klasyczną konstrukcję thrillera. Bora Chung potrafi stworzyć niepokojącą atmosferę i zostawić czytelnika z pytaniami, na które trudno udzielić jednoznacznych odpowiedzi. Jednocześnie nie wszystkie wątki wybrzmiewają z jednakową siłą, a niektóre pomysły chciałbym zobaczyć bardziej pogłębione. Nie jest to dla mnie książka, którą określiłbym mianem literackiego olśnienia, ale też zdecydowanie nie jest to powieść, obok której można przejść obojętnie. To interesująca, momentami mroczna i nieco dziwna propozycja, która wykorzystuje intrygę kryminalną, aby opowiedzieć o naszym stosunku do cierpienia i o tym, jak łatwo pragnienie uwolnienia się od bólu może zostać wykorzystane przeciwko nam.
Informacje o książce
autorka Bora Chung
tytuł Łowcy bólu
przekład Dominika Chybowska – Jang
Wydawnictwo Znak Literanova 2026
ocena 4/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
