
Kolejna powieść Agathy Christie z Herkulesem Poirotem Czarna kawa to jedna z tych książek, po które sięgam z pewnym rodzajem czytelniczej pewności. Wiem, że dostanę zamkniętą przestrzeń, grupę ludzi, z których niemal każdy coś ukrywa, morderstwo, kilka fałszywych tropów i jedynego w swoim rodzaju detektywa, który z miną człowieka przekonanego o własnej genialności zacznie porządkować chaos wokół siebie. Tym razem jednak sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo Czarna kawa nie jest klasyczną powieścią Christie. To prozatorska adaptacja jej pierwszej sztuki teatralnej, napisanej i wystawionej w 1930 roku. Charles Osborne przeniósł tekst sceniczny do formy powieści dopiero w 1998 roku. I właśnie ta teatralność jest tutaj jednocześnie największą atrakcją i pewnym ograniczeniem.
Sir Claud Amory, ekscentryczny fizyk pracuje nad niezwykle niebezpieczną formułą materiału wybuchowego. Kiedy odkrywa, że wzór zniknął z prywatnego sejfu, podejrzewa jedną z osób przebywających w jego domu. Zwołuje więc wszystkich do biblioteki i proponuje złodziejowi swoistą umowę: gasi światło, daje mu minutę na odłożenie skradzionego dokumentu i obiecuje, że nie będzie zadawał pytań. Plan wydaje się działać, ale kiedy światło wraca, sir Claud nie żyje, a koperta leżąca obok niego jest pusta. Do rezydencji przybywają Poirot, kapitan Hastings i inspektor Japp. Od tej chwili jest już wszystko, czego potrzebuje klasyczny kryminał: zamknięty krąg podejrzanych, rodzinne konflikty, pieniądze, zdrady, dawne romanse, tajemnice, podejrzanego lekarza i wątek szpiegowski związany z kradzieżą niebezpiecznej formuły.
W Czarnej kawie najbardziej podobało mi się to, że zagadka kryminalna nie została zbudowana wyłącznie wokół słynnego pytania Kto zabił? Pisarka dorzuca kilka równoległych historii, które skutecznie komplikują sytuację. Richard Amory pozostaje w trudnej sytuacji finansowej, jego małżeństwo z Lucią jest dalekie od ideału, a jej relacja z doktorem Carellim budzi podejrzenia. Do tego dochodzą rodzinne napięcia i sekretne interesy Edwarda Raynora, sekretarza sir Clauda. Każda z tych postaci ma zatem coś do ukrycia, więc właściwie każdy może być zarówno potencjalnym mordercą, jak i tylko kolejnym elementem misternie skonstruowanej zagadki. Nawet tytułowa kawa staje się istotnym elementem intrygi, bo trucizna trafia właśnie do filiżanki sir Clauda.
Czytając Czarną kawę, miałem momentami wrażenie, że nie tyle czytam powieść, ile siedzę na widowni i obserwuję kolejne sceny przedstawienia. Nie jest to przypadek. Oryginał został napisany jako trzyaktowa sztuka i właściwie cała konstrukcja historii zdradza jej teatralne pochodzenie: ograniczona przestrzeń, niewielka grupa bohaterów, dialogi napędzające akcję i kolejne wejścia oraz wyjścia postaci, które zmieniają układ podejrzeń. Z jednej strony daje to historii świetną dynamikę. Z drugiej – proza Osborne’a nie zawsze potrafi całkowicie ukryć mankamentów fabuły; swoją drogą sama Agatha Christie sama uważała Czarną kawę za dość konwencjonalny thriller szpiegowski, choć nie odmawiała historii pewnych wartości o charakterze rozrywkowym.
Największą przyjemność podczas lektury sprawiło mi oczywiście obserwowanie Herkulesa Poirota. Jest dokładnie taki, jakiego lubię: próżny, pedantyczny, irytujący dla otoczenia i jednocześnie piekielnie skuteczny. Hastings pełni przy nim funkcję nie tylko wiernego towarzysza, ale również kogoś, kto pozwala Poirotowi efektownie prezentować efekty kolejnych dedukcji. Nie zabrakło charakterystycznego dla stylu Królowej Kryminału żonglowania podejrzeniami. Kiedy wydaje się, że już wiadomo, kto stoi za zbrodnią, autorka przesuwa akcent gdzie indziej; trochę niespodziewanie pojawia się nowa informacja, która zmusza czytelnika do przemyślenia całej układanki. I właśnie dlatego mimo teatralnego rodowodu Czarna kawa pozostaje całkiem satysfakcjonującym kryminałem.
Nie mogę napisać jednak, że Czarna kawa jest to najlepsza Christie, jaką przeczytałem. Brakuje tu nieco rozmachu i psychologicznej głębi znanej z jej najważniejszych powieści, a niektóre rozwiązania są mocno zakorzenione w konwencji kryminału z pierwszej połowy XX wieku. Mimo to trudno odmówić tej historii uroku. Jest tu wszystko, czego oczekuję od klasycznego prozy detektywistycznej: stara rezydencja, trup, zamknięty krąg podejrzanych, rodzinne sekrety, trucizna, intryga szpiegowska i detektyw, który z drobnych szczegółów buduje rozwiązanie całej zagadki. Czarna kawa jest więc przede wszystkim ciekawostką dla wielbicieli Agathy Christie – książką, która pozwala zobaczyć, jak jej kryminalny świat funkcjonował na scenie, zanim został przeniesiony do świata prozy. Jak się okazuje, taki transfer ma zarówno plusy, jak i minusy.
Informacje o książce
autorka Agatha Christie
tytuł Czarna kawa (Black Coffee)
przekład Beata Chądzyńska
Wydawnictwo Dolnośląskie 2026
ocena 4+/6
egzemplarz własny

One Reply to “AGATHA CHRISTIE „CZARNA KAWA” (HERKULES POIROT #10)”