
Gareth Rubin dał się poznać polskiemu czytelnikowi wiosną 2024 roku, kiedy nakładem Wydawnictwa Albatros ukazała się jego powieść Dom Klepsydry. Fabuła nietypowa, bo napisana w konwencji tetbeszki, czyli książki dwustronnej, w której dwie różne historie kryminalne splatają wspólne wątki. Koncept co prawda nienowy, ale współcześnie spotykany na tyle rzadko, że powieść brytyjskiego autora spotkała się z ciepłym przyjęciem ze strony spragnionych nowych wrażeń czytelników. Mnie średnio przypadła do gustu, o czym obszernie piszę w recenzji (tutaj), ale ponieważ lubię dawać drugą szansę autorom, z którymi za pierwszym razem nie wyszło, dlatego zdecydowałem się na lekturę Holmesa i Moriartego.
Co innego eksperymentalny Dom Klepsydry, co innego współcześnie napisana powieść wykorzystująca doskonale znane postaci spod pióra Arthura Conan Doyle’a z oficjalnym błogosławieństwem spadkobierców literackiego ojca Sherlocka Holmesa. Do tego typu projektów podchodzę z dużym dystansem, mając choćby w pamięci nowe śledztwa Herkulesa Poirot autorstwa Sophie Hannah – powieści w mojej ocenie nieudane i pozbawione lekkości charakterystycznej dla oryginału. Gareth Rubin podejmuje się zatem ryzykownego zadania; musi poradzić sobie z ciężarem odpowiedzialności za zachowanie ducha oryginału, ale zaznaczyć także swoją pisarską autonomię, pozwalając sobie przy tym na fabularną brawurę.
Powieść charakteryzuje się klasycznym dla gatunku dwutorowym prowadzeniem akcji. Jeden z głównych wątków dotyczy Holmesa i Watsona, do których zgłasza się aktor George Reynolds. Jego problem wydaje się z pozoru trywialny, a wręcz dziwaczny: artysta twierdzi, że każdego wieczoru na widowni teatru zasiadają ci sami ludzie, jedynie w różnych przebraniach. Drugi , równorzędny wątek dotyczy Moriarty’ego i jego prawej ręki, pułkownika Sebastiana Morana. Zostają oni wrobieni w morderstwo przywódcy jednego z działających w Londynie gangów i muszą uciekać, by oczyścić swoje imię (o ile w przypadku Napoleona zbrodni można mówić o czystym imieniu) i odzyskać kontrolę nad londyńskim półświatkiem.
Trzeba napisać, że Gareth Rubin sprawnie splata te wątki. Szybko okazuje się, że teatralna zagadka i gangsterskie porachunki są elementami znacznie większej, międzynarodowej intrygi, która zagraża nie tylko bohaterom, ale i stabilności imperium. W obliczu wspólnego wroga, dwaj intelektualni giganci muszą zawrzeć nieświęte przymierze. Akcja przenosi nas z zamglonych uliczek Londynu aż do malowniczej i groźnej Szwajcarii, co jest oczywistym i smakowitym nawiązaniem do finału Ostatniej zagadki.

Największą siłą powieści jest jej struktura narracyjna. Autor oddaje głos nie tylko niezawodnemu doktorowi Watsonowi, ale także Sebastianowi Moranowi. To zderzenie perspektyw jest siłą napędową całej fabuły. Watson, jak zawsze, reprezentuje moralny kompas, logikę i brytyjską powściągliwość. Moran z kolei wnosi do opowieści szorstkość, cynizm i brutalną siłę, stawiając się w opozycji do doktora. Obserwowanie Holmesa oczami jego wrogów oraz Moriarty’ego oczami jego podwładnego dodaje postaciom nowej głębi. Moriarty w ujęciu Rubina nie jest tylko jednowymiarowym mistrzem zbrodni; to postać skomplikowana, posiadająca własny kodeks honorowy, choć dalece odmienny od tego, który wyznaje detektyw z Baker Street.
Holmes i Moriarty to powieść, której udaje się zachować wiktoriański klimat, choć tempo akcji jest zdecydowanie bardziej współczesne, przypominające nowoczesne thrillery sensacyjne. Rubin traktuje klasyczny gatunek nieomal pastiszowo, nasycając fabułę elementami typowymi dla powieści przygodowej. Warto zwrócić uwagę na powracający w książce motyw pająków – jest on wszechobecny, buduje atmosferę grozy i służy jako metafora sieci intryg, w którą wpadli bohaterowie. Jeśli przymknąć oko na pewne mankamenty, powieść brytyjskiego autora jawi się jako całkiem udana rozrywka – lekka, dynamiczna i inteligentnie grająca z konwencją gatunku.
Czytelników oczekujących od nowej sprawy Sherlocka Holmesa wolnego tempa oraz klasycznej dedukcji czeka jednak rozczarowanie. W powieści dużo się dzieje; skala wydarzeń oraz nieco zbyt wydumany, a na pewno sensacyjny finał może przytłaczać, a wyraźne widoczne reinterpretacje klasycznych wątków budzić mieszane odczucia. Rubin łamie schematy i uwspółcześnia klasyczny gatunek prozy detektywistycznej proponując dynamiczny thriller retro z bohaterami, w których tchnął nowe życie. Ja skończyłem lekturę z poczuciem lekkiego zawodu, ale dostrzegam wiele plusów Holmesa i Moriartego. Jednak fanem twórczości Garetha Rubina wciąż nie zostałem.
Informacje o książce
autor Gareth Rubin
tytuł Holmes i Moriarty (Holmes and Moriarty)
przekład Anna Dobrzańska
Wydawnictwo Albatros 2025
ocena 4/6
recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem
